Obowiązkowe napiwki w restauracjach? Magda Gessler stawia sprawę jasno

2026-08-27 16:14

Kwestia napiwków niezmiennie budzi gorące dyskusje. Z jednej strony pojawiają się głosy o ich obowiązkowym charakterze jako wyrazie uznania, z drugiej część osób traktuje je jako dodatkową premię za wybitną obsługę, przypominając o obowiązkach pracodawcy. Magda Gessler, czołowa postać polskiej gastronomii, podzieliła się swoim zdecydowanym stanowiskiem w tym temacie.

Magda Gessler o doliczaniu do rachunku

Magda Gessler uchodzi za niekwestionowaną ekspertkę w świecie kulinariów. Gwiazda znana widzom z "Kuchennych rewolucji" oraz jurorka programu "MasterChef", a prywatnie restauratorka z bogatym doświadczeniem, podzieliła się swoimi przemyśleniami dotyczącymi napiwków. W wywiadzie udzielonym portalowi Eska.pl zwróciła uwagę na rozwiązania, które uważa za godne naśladowania. Restauratorka wskazała na modele panujące we Francji i we Włoszech jako przykłady idealnych rozwiązań.

ZOBACZ TAKŻE: Magda Gessler wspomina Dolly Parton: "to była postać, która zaznaczyła moje życie"

Magda Gessler stanowczo o napiwkach

Ja jestem za Francją, Włochami. Włosi tak biorą napiwek, że nawet tego nie czujesz i jeszcze dziękują - mówi Magda Gessler.

Koszmarne doświadczenia w Stanach Zjednoczonych

Znana restauratorka nie miała wątpliwości, gdy zapytano ją o kraj, w którym kultura dawania napiwków budzi jej największe zastrzeżenia. Bez wahania wskazała na praktyki obowiązujące w Stanach Zjednoczonych, uznając je za wyjątkowo niekorzystne z perspektywy gościa.

Jeśli chodzi o Amerykę, to jest tragedia, bo jednak niezależnie od tego, co jesz, a często, na przykład, jadłam w restauracji Gordona Ramsaya w Las Vegas steki, które były niejadalne, a mimo to musiałam zapłacić 30% napiwku! I wręcz wybiegają za tobą, jeśli tego napiwku nie dostaną i są groźni – to nie jest miłe. Uważam więc to za barbarzyństwo totalne.

Serwis wliczony przy większej liczbie gości

Gospodyni "Kuchennych rewolucji" podkreśla, że automatyczne doliczanie opłaty serwisowej ma rację bytu w określonych sytuacjach. Według niej takie rozwiązanie sprawdza się przy obsłudze dużych grup, kiedy to personel musi włożyć znacznie więcej pracy w zapewnienie odpowiedniego poziomu obsługi.

Uważam, że powyżej sześciu osób należy wliczać – ale ze świadomością gościa – 10% napiwku, bo to jest wyjątkowy wysiłek dla ekipy, tak? A la carte, sześć osób, powyżej sześciu osób – to się wpisuje w kartę.

To gość decyduje w restauracji

Sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej, gdy mowa o obsłudze mniejszych stolików. Zdaniem ekspertki to na barkach kelnera spoczywa zadanie odpowiedniego zmotywowania gościa. Profesjonalna i miła obsługa to klucz, by klient sam z siebie postanowił zostawić napiwek adekwatny do jakości świadczonych usług.

Kiedy czują się dobrze, mają wtedy sami naturalną ochotę jakby zjednoczyć się z tym wszystkim, co ich spotkało, z tym wspaniałym przeżyciem i wtedy zostawić napiwek. I to jest rolą kelnera, żeby sprowokował tę chęć, tę radość wspólnego dzielenia się udanym posiłkiem.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki