Olbrychski nie zostawił suchej nitki na "Lalce" Netfliksa. Poszło o reżysera
"Lalka" ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Tym razem historia Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej powróciła na ekran aż w dwóch nowych odsłonach. Serialową wersję przygotował dla Netfliksa Paweł Maślona, natomiast za kinową adaptację odpowiada Maciej Kawalski. Ta druga produkcja ma trafić do kin 30 września 2026 roku.
Serial Netfliksa zadebiutował 16 września i niemal od razu rozpoczęła się dyskusja dotycząca tego, jak daleko twórcy mogą odejść od literackiego pierwowzoru. Wśród osób komentujących produkcję znalazł się Daniel Olbrychski. Aktor nie krytykuje samego pomysłu na swobodniejsze potraktowanie powieści. Problem widzi gdzie indziej.
Zobacz też: Daniel Olbrychski zdradził prawdę o pracy na planie "Rancza". Niewiarygodne!
Daniel Olbrychski bez litości o "Lalce". Wprost zaatakował wizję reżysera
Olbrychski w rozmowie z Pomponikiem zaznaczył, że jego zdaniem ekranizacja wcale nie musi być niewolniczo wierna książce. Reżyser może przecież przedstawić klasyczną historię po swojemu, a nawet przenieść ją w zupełnie inne realia. Jego zdaniem najważniejsze pozostaje jednak to, czy film potrafi dobrze opowiedzieć historię. I właśnie w tym miejscu aktor ma największe zastrzeżenia do produkcji Maślony.
Jego zdaniem reżyser zbyt mocno skupił się na demonstrowaniu własnego stylu. Aktor uważa, że momentami forma zaczyna dominować nad opowieścią i zamiast angażować widza, przypomina pokaz możliwości twórcy.
Uważa, że nieważne, jak opowiedzieć historię, czy dobrze oświetlić, czy aktorzy mają grać źle, czy dobrze, tylko koniecznie pokazać, jak zdolnym jest reżyserem (...) Gdy reżyser na moment zapomina, że ma pokazać, jaki jest zdolny, to ten serial zaczyna się bronić, bo jest obsadzony bardzo dobrze. Tylko reżyser mówi: 'Proszę patrzeć, jaki jestem zdolny'. Nie, trzeba umieć opowiedzieć historię, jaka by nie była. Niekoniecznie według Prusa, proszę bardzo, można by Lalkę również zrobić w kostiumach współczesnych - mówił Pomponikowi Daniel.
Olbrychski przyznał jednocześnie, że dostrzega w serialu mocne strony. Szczególnie dobrze ocenia aktorów. Według niego produkcja zyskuje wtedy, gdy reżyser pozwala obsadzie po prostu grać i nie próbuje przesadnie ingerować w ich pracę.
W rozmowie pojawił się również temat pieniędzy przeznaczonych na realizację serialu. Olbrychski zwrócił uwagę na scenografię i sposób przedstawienia miejsca życia bohaterów. Jego zdaniem rozmach nie zawsze przekłada się na przekonujący efekt. Aktorowi nie spodobało się również to, że przy tak dużej produkcji zdarzają się problemy techniczne.
To tyle kosztowało, a czasami to jest źle oświetlone, czasami nieostre - przyznał popularny aktor.
Olbrychski uważa przy tym, że w serialu można znaleźć sceny, w których aktorzy pokazują naprawdę wysoki poziom. Jak twierdzi, niektóre fragmenty miały wręcz potencjał na wielkie sceny aktorskie. Jego zdaniem problem polega na tym, że takich momentów jest zbyt mało.
W swojej wypowiedzi przywołał również Jerzego Hoffmana. Zdaniem Olbrychskiego reżyser ten potrafił z materiału, który sam w sobie nie był najwyższej próby, stworzyć angażujące i emocjonalne kino. W przypadku "Lalki" Maślony aktor ma poczucie niewykorzystanej szansy.
Natomiast pan Maślona ze wspaniałego materiału, jakim jest Prus, a nawet interesującej adaptacji, luźnej dosyć, zrobił kicz filmowy - powiedział na sam koniec Daniel Olbrychski.
Zobacz też: Tak wyglądała ostatnia scena nowego "Rancza". Kalus zamyka nagrania, a Olbrychski cytuje Pieczkę
Zobacz naszą galerię: Olbrychski miażdży nową "Lalkę" Netfliksa! "To nie jest dobry film, a mógł być"