Tak wyglądała ostatnia scena nowego "Rancza". Kalus zamyka nagrania, a Olbrychski cytuje Pieczkę

"Ranczo" to niewątpliwie jeden z popularniejszych polskich seriali. Jego powrót wzbudził ogromne emocje u fanów. Jak się okazało - 19.08.2026 był oficjalnym końcem zdjęć do serialu. Nagraniem potwierdził to Bogdan Kalus. Jednak to słowa Daniela Olbrychskiego wzbudziły największe kontrowersje u fanów.

"Ranczo" to fenomen, który się kończy 

Kultowe "Ranczo" to komedia obyczajowa przedstawiająca losy wsi Wilkowyje, w której lokalna społeczność zderza się z tradycją, polityką, kościołem i europejską nowoczesnością. Osią fabuły przez lata była relacja Amerykanki Lucy, bystrego Kusego, przebiegłego wójta (a później prezydenta) oraz jego brata bliźniaka - miejscowego proboszcza.

Oficjalne informacje o powrocie na plan i realizacji 11. sezonu ogłoszono w połowie 2026 roku, gdy ekipa filmowa weszła na plan m.in. w kultowym Jeruzalu. Reaktywacja serialu następuje po dekadzie od emisji ostatniego odcinka w 2016 roku.

Nowa seria ma pokazać Wilkowyje w zupełnie nowej rzeczywistości. Paweł Kozioł zbliża się do końca swojej drugiej kadencji jako prezydent Polski, a w samej wsi dorasta młode pokolenie - ważny wątek otrzyma m.in. pełnoletnia już córka Lucy i Kusego, Dorotka.

Twórcy musieli zmierzyć się ze śmiercią kluczowych aktorów, Pawła Królikowskiego i Franciszka Pieczki.

Bogdan Kalus na planie Rancza

To ostatnia scena "Rancza". Bogdan Kalus wszystko pokazał 

Jak już wcześniej ustalił "Super Express" - dokładnie 19 sierpnia 2026 roku nagrano ostatnie sceny do serialu "Ranczo". Internauci z wypiekami na twarzy czekali na jakiekolwiek ujęcia. Nie zawiódł Bogdan Kalus, który co nie co pokazał. 

- 22:30, 19 sierpnia 2026. Idę się przebrać i za chwilę rozpoczniemy nagrywanie ostatniej sceny 11. sezonu "Rancza" - powiedział Kalus.

Po chwili on pokazał ujęcia - nagrywano w nocy, a ostatnia scena tak samo jak w 10. sezonie, zakończy się ławkowiczami. Nagle w tle pojawił się Daniel Olbrychski

- Bardzo wszystkim dziękuję. Było cudownie - mówił ktoś w tle. 

Dodatkowo na filmie Daniel Olbrychski postanowił zacytować śp. Franciszka Pieczkę. 

I teraz ja jak Franek Pieczka powiem, kochani, lubcie się choć trochę - powiedział Olbrychski. 

W tle było też widać takie osoby jak:

Kilka słów Daniela Olbrychskiego i internet już płonie 

Daniel Olbrychski dołączył do obsady jako Ignac Japycz, krewny Stacha Japycza (granego przez zmarłego Franciszka Pieczkę). Twórcy podkreślają, że wątek ten napisał jeszcze zmarły scenarzysta Robert Brutter.

Jego angaż wywołał burzę. Część widzów błędnie uznała, że aktor ma "zastąpić" legendarnego Franciszka Pieczkę, co wywołało opór fanów. Dodatkowo emocje podbiły polityczne wypowiedzi Olbrychskiego z życia prywatnego, przez co hejterzy żądali jego usunięcia. Wojciech Adamczyk oficjalnie bronił aktora w sieci. Nie spodziewał się jednak, że każdy ruch aktora będzie wzbudzał takie kontrowersje. 

Po zacytowaniu Franciszka Pieczki, wywołał on kolejną wielką burzę w sieci. Internauci nie mieli litości - krytykowali Olbrychskiego za cytowanie tak genialnego aktora. Według nich nie powinno to mieć miejsca. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki