Po śmierci Bogumiły Wander Krzysztof Baranowski nie zamknął się w czterech ścianach. Zamiast tego wybrał ocean. Dla doświadczonego kapitana trzeci samotny rejs dookoła świata stał się sposobem na uporanie się z żałobą i pustką po ukochanej żonie. Niestety, romantyczna wizja żeglarskiej wyprawy coraz częściej ustępuje miejsca brutalnej codzienności, w której każdy dzień na morzu oznacza kolejne wydatki i coraz większe oszczędności.
Zobacz też: Samotny rejs legendy i problemy na oceanie. Wdowiec po Bogumile Wander: „To mój własny horror”
Po śmierci Bogumiły Wander ruszył w samotny rejs. Teraz 87-latek walczy o przetrwanie
Bogumiła Wander przez lata była ikoną Telewizji Polskiej. Od lat 60. zachwycała widzów jako spikerka i prowadząca największe festiwale muzyczne. Po zakończeniu kariery zawodowej zmagała się z chorobą Alzheimera. Zmarła 30 lipca 2024 roku, pozostawiając męża w głębokiej żałobie.
Ponad rok po jej odejściu Baranowski zdecydował się na krok, który dla wielu wydaje się szaleństwem. 16 listopada 2025 roku wypłynął z Teneryfy, rozpoczynając samotną podróż dookoła globu. Przed nim jeszcze długie miesiące żeglugi i dziesiątki tysięcy kilometrów na oceanie.
Zobacz też: Wdowiec po Wander już nie popłynie sam dookoła świata. Z rejsu może wrócić żonaty!
Każdy etap wyprawy generuje jednak ogromne koszty. Opłaty portowe, utrzymanie jachtu, zakup zapasów i naprawy sprawiają, że budżet kapitana kurczy się w alarmującym tempie. Baranowski przyznaje, że zmuszony jest do drastycznych oszczędności. Wyłącza lodówkę, ogranicza korzystanie z internetu satelitarnego i rezygnuje z ciągłego monitorowania trasy. Kontakt ze światem stał się luksusem, na który nie zawsze może sobie pozwolić.
Dla oszczędności prądu wyłączyłem lodówkę. Jeśli została jeszcze jakaś butelka białego wina - będę pił ciepłe. Dla oszczędności prądu wyłączam Starlink, czyli ograniczam kontakt ze światem. Mniej pogaduszek, mniej korespondencji. Dla oszczędności prądu wyłączam GPS i mapy, i płynę po omacku. Bo jeśli prądu nie będzie, to nawet pomocy nie ma jak wzywać (...) Nie mogę utrzymywać kosztownej łączności, bo szczodrość na zrzutce się skończyła - powiedział dziennikarzom "Faktu".
W obliczu trudnej sytuacji żeglarz poprosił o pomoc internautów. Ruszyła internetowa zbiórka, która pozwoliła zgromadzić część potrzebnych środków. To jednak wciąż za mało, by zapewnić bezpieczeństwo i spokojne dokończenie wyprawy. W opisie zbiórki dotychczas udało się zebrać 72 tys. zł z docelowej kwoty 100 tys. zł. Pomożecie mu, żeby mógł pić chłodne wino podczas wyprawy?
Zobacz też: Bogumiła Wander zmarła rok temu w domu opieki. Była schorowana. To były jej ostatnie zdjęcia!
Zobacz naszą galerię: Po śmierci Bogumiły Wander ruszył w samotny rejs. Teraz 87-latek walczy o przetrwanie