Spis treści
Polsko-brytyjski projekt kinowy "Dobry chłopiec" w reżyserii Jana Komasy zbiera świetne oceny na całym świecie. Potwierdzeniem tego sukcesu jest imponujący wynik w agregatorze recenzji Rotten Tomatoes, gdzie produkcja uzyskała aż 94 procent pozytywnych opinii. Złożone i wyraźnie autorskie dzieło powstało na bazie koncepcji zupełnie początkującego twórcy, Bartosza Bartosika.
Fabuła thrillera Dobry chłopiec z udziałem zagranicznych gwiazd
Najnowszy obraz to mroczny thriller, w którym na ekranie pojawiają się aktorzy znani z takich produkcji jak "Strefa gangsterów" Guya Ritchiego oraz głośne "Dojrzewanie" Netflixa. Główny bohater, dziewiętnastoletni Tommy (w tej roli Anson Boon), prowadzi pozbawione trosk życie, wypełnione agresją oraz używkami. Pewnego wieczoru zostaje uprowadzony przez nieznajomego mężczyznę o imieniu Chris, którego gra Stephen Graham. Po przebudzeniu w piwnicy odosobnionego budynku, nastolatek zostaje wciągnięty w toksyczne relacje dziwnej rodziny. Porywacz wraz ze swoją zagadkową żoną Kathryn (Andrea Riseborough) starają się przeprowadzić specyficzną, siłową resocjalizację, aby zmienić go w "dobrego chłopca". Ta nietypowa historia o dominacji i poszukiwaniu wolności brutalnie obrazuje desperackie próby ucieczki Tommy'ego. Chłopak myśli bowiem wyłącznie o przetrwaniu, będąc zmuszanym do ciągłego przyswajania dobrych manier oraz czytania literatury.
Recenzje filmu Bartosza Bartosika. Krytycy chwalą inteligentny scenariusz
Podczas oglądania tego obrazu trudno uwierzyć, że za całą historią stoi absolutny debiutant. Widzowie otrzymują niezwykle precyzyjnie skonstruowaną i wciągającą opowieść, która ufa inteligencji swego odbiorcy. Podczas wywiadu dla Radia ESKA zapytano Bartosika o reakcję na słowa Łukasza Muszyńskiego. Redaktor naczelny portalu Filmweb podsumował tę produkcję jako "przewrotny film o pożytkach stresowego wychowania".
Film jest dużą prowokacją. Pokazujemy, w sposób milszy oku czy też sercu, zjawiska bezwzględnie niedobre moralnie, ale liczymy na to, że widzowie wyłuskają tę ironię. Więc o ile faktycznie można żartobliwie powiedzieć, że jest to film o pożytkach stresowego wychowania, to mam nadzieję, że nie będzie to jedyna myśl, którą widzowie wyniosą - powiedział w rozmowie z Natalią Nowecką z ESKI.
PRZECZYTAJ TEŻ: Aktorka o polskich korzeniach robi furorę. Nadia Tereszkiewicz zagra w czwartym sezonie Białego lotosu
Bartosz Bartosik wspomina odejście z korporacji w wywiadzie dla Radia ESKA
Początkujący scenarzysta zapytany przez dziennikarkę o swoją drogę zawodową, odniósł się do popularnych trendów zachęcających do porzucenia pracy w wielkich firmach.
"Popularne było jakiś czas temu hasło rzuć korpo i wyjedź w Bieszczady. Okazuje się, że można w różne strony z tego korpo [wyjechać]"
Tymi słowami Bartosz Bartosik podsumował swoją życiową woltę. Jak się okazuje, główny zarys fabularny jego kinowego debiutu stanowił bezpośredni efekt narastającego zmęczenia wielką firmą, co ostatecznie popchnęło go do zmiany branży.
Wydaje mi się, że ona [historia Tommy'ego - przyp. red.] wynikała w pewien sposób z początków jakiegoś drobnego wypalenia za zawodowego czy frustracji, bo pracowałem w korporacji jako analityk w reklamie internetowej. No i wszedłem w posiadanie książki "Kurs pisania scenariuszy". Książkę połknąłem w zasadzie w dwa dni i stwierdziłem: "Okej, to mi daje jakieś ramy, daje mi jakiś język, żeby wyrazić coś, co we mnie siedzi" - wyznał.
Współpraca z Janem Komasą i Jerzym Skolimowskim nad filmem Dobry chłopiec
Historia tego debiutanta może stanowić ogromną motywację do działania. Swoje pierwsze kroki w branży filmowej stawiał pod okiem tak wybitnych postaci jak Jan Komasa oraz Jerzy Skolimowski, a w tworzeniu tekstu uczestniczył również Naqqash Khalid. Rozmawiając z dziennikarką ESKI, początkujący autor podkreślił, że uznany reżyser i doświadczony producent ani przez moment nie odnosili się do niego z wyższością, dzięki czemu błyskawicznie poczuł się pełnoprawnym członkiem ekipy.
Praca, zwłaszcza w początkowych etapach, to były wielogodzinne sesje, burze mózgów i dyskusje na temat fabuły, ale zarówno pan Jerzy jak i Janek traktowali mnie po partnersku. Także nie czułem się w żaden sposób jakbym był podnajęty lub jakbym był tam na doczepkę. Dali mi poczuć, że faktycznie jestem jednym z twórców tego filmu.
Twórca zdradził również, że cały proces powstawania obrazu pochłonął grupie filmowców aż siedem długich lat.
Była to chyba najlepsza szkoła filmowa, do jakiej mogłem się dostać.
W taki sposób początkujący filmowiec ocenił w wywiadzie lata spędzone u boku legend. Finalny efekt tej nietypowej współpracy można już podziwiać na dużym ekranie w całej Polsce. Dziennikarka redakcji ESKA stanowczo poleca ten tytuł, gwarantując, że jest to porządny kawałek kina, który dostarcza potężnej dawki emocji i pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu seansu.