Spis treści
- Artur Barciś i Anna Seniuk kradną show. Zamiast Oliwki na pierwszy plan wysuwa się nowy duet
- Anna Szymańczyk o powrocie do filmowych Bodziek. "Podlasie" zastępuje "Nic na siłę 2"
- Filip Gurłacz i Anna Szymańczyk reagują na sukces komedii "Nic na siłę"
- Piotr Pręgowski i Joanna Trzepiecińska dołączają do obsady filmu "Podlasie"
- Zwierzęta gwiazdami produkcji. Kiedy premiera w serwisie Netflix?
Artur Barciś i Anna Seniuk kradną show. Zamiast Oliwki na pierwszy plan wysuwa się nowy duet
W pierwszej części zatytułowanej "Nic na siłę" pierwsze skrzypce grała Oliwka, w którą wcielała się Anna Szymańczyk. Ostatecznie jednak to postacie Jana oraz Haliny odgrywane przez Artura Barcisia i Annę Seniuk wywołały największy entuzjazm wśród polskiej publiczności. Fani produkcji masowo apelowali o stworzenie osobnego obrazu poświęconego wyłącznie tym charyzmatycznym bohaterom. Twórcy wysłuchali tych gorących próśb i w ten sposób zrealizowano film "Podlasie".
Anna Szymańczyk o powrocie do filmowych Bodziek. "Podlasie" zastępuje "Nic na siłę 2"
Twórcy zrezygnowali z oczywistego nazewnictwa w stylu "Nic na siłę 2" na rzecz krótszego tytułu "Podlasie". Przebudowanie fundamentów fabularnych naturalnie wymusiło odświeżenie samej nazwy projektu. Aktorka Anna Szymańczyk w rozmowie z portalem Eska odniosła się do kwestii oddania pierwszoplanowej roli na rzecz doświadczonej Anny Seniuk i usunięcia się w cień w nowej odsłonie franczyzy.
"Tak, tytuł jest inny. Główna bohaterka też jest inna, czy główni bohaterzy, ale to jest to samo uniwersum. To są ci sami ludzie, których widzowie pokochali w pierwszej części. [...] No wiadomo, że ambicjonalnie dosyć kiepsko [było oddać stery - przyp. red.], ale pani Ania jest taką aktorzycą wspaniałą... mówię to słowo aktorzyca z całym szacunkiem i sympatią. Lubię oglądać ją w pracy i było mi bardzo miło, że mam z nią kilkanaście scen i że mogę z nią grać. I to było wspaniałe spotkanie. Zresztą w ogóle miło się wracało na to Podlasie i był to fajny czas".
PRZECZYTAJ TEŻ: Scenarzysta "Na rauszu" i "Mindhuntera" z nowym mrocznym kryminałem. Zdradził nam szczegóły!
Filip Gurłacz i Anna Szymańczyk reagują na sukces komedii "Nic na siłę"
Dziennikarka ESKI zapytała aktorkę, czy podczas pracy na planie zakładała tak ogromny triumf tej dość skromnej opowieści. Często bywa przecież tak, że cała ekipa filmowa dowiaduje się o gigantycznej popularności swojego dzieła dopiero po pewnym czasie, co stanowi dla całej ekipy ogromne i niespodziewane zaskoczenie, o czym przekonali się twórcy wielu głośnych hitów.
"Wiesz co, ja bardzo wierzyłam w to, że te pejzaże i ta historia, która jest prosta i dzięki temu urokliwa i trafiająca do szerokiego widza, że to będzie miało oglądalność, bo też trzeba powiedzieć o tym, że Netflix jest platformą międzynarodową i to nie tylko Polacy oglądają ten film. Jest bardzo dużo zagranicznych widzów, którzy się po prostu zakochują w tych pejzażach.
Mamy zupełnie unikatową faunę i florę na tej północy kraju, zresztą mam wrażenie, że w tej części jest jeszcze więcej tych obrazów natury i to jest na pewno też ogromna siła tego filmu. A przy okazji jakaś szczerość uczuć i prostota, która jest w tym filmie. Myślę, że i w pierwszej części i w drugiej jest to zaletą, że to po prostu chwyta za serce" - przyznała w rozmowie z Natalią Nowecką z ESKI.
Z kolei odtwórca roli Wojtka, Filip Gurłacz, otwarcie przyznał, że w ogóle nie zakładał ponownej wizyty na planie zdjęciowym umiejscowionym w fikcyjnych Bodzkach. Aktor zaznaczył jednak, że w głębi serca bardzo liczył na realizację kontynuacji tego popularnego na całym świecie formatu. "Nie, nie spodziewałem się, ale liczyłem na to, bo bardzo dobrze wspominałem pracę przy pierwszej części".
Piotr Pręgowski i Joanna Trzepiecińska dołączają do obsady filmu "Podlasie"
Zespół pracujący przy produkcji "Podlasia" poszerzył się o zupełnie nowe, znane nazwiska polskiego kina. Do zgranej ekipy z Bodziek dokooptowano między innymi Wiktora Zborowskiego, Joannę Trzepiecińską, a także znanego z serialu "Ranczo" Piotra Pręgowskiego, co mocno wzbudziło ciekawość fanów.
W nowej odsłonie kinowego hitu Joanna Trzepiecińska wciela się w postać matki głównej bohaterki pierwszej części, będąc jednocześnie córką szalonej Haliny. "Mi się z "panią mamą" bardzo dobrze pracowało. Była też bardzo otwarta na mnie, więc było to miłe spotkanie, aczkolwiek myślę, że to było spotkanie trzech aktorek, z których każda ma charakterek i temperament. Charaktery wszystkie mamy bardzo podobne i każda z nas lubi ten zawód, który wykonuje i robi to z pasją, więc to było fajne spotkanie, takie też międzypokoleniowe" - przyznała Ania Szymańczyk.
PRZECZYTAJ TEŻ: Nie do wiary, co 83-letnia Anna Seniuk wyprawiała na planie. Młodsze koleżanki prosiłyby o dublerkę!
Natomiast Piotr Pręgowski otrzymał zadanie zagrania niezwykle wyrazistego duchownego, któremu permanentnie brakuje cierpliwości do kolejnych wybryków przebojowej Haliny. Choć jest to wątek epizodyczny, to świetnie wykreowana postać błyskawicznie zapada w pamięć widzów. Aktor znany z uwielbianej przez Polaków telenoweli zdradził w wywiadzie, że podczas seansu gotowego materiału wielokrotnie płakał ze śmiechu z powodu świetnie napisanych scen. Pręgowski był również pełen uznania dla rzemiosła całego zespołu aktorskiego zaangażowanego w projekt.
"No robiłem, co mogłem. To na pewno była pani świadkiem tego, że tam niekoniecznie dawałem radę, że tak powiem, bo tam koledzy tak pięknie zagrali. Nie ukrywam, słuchajcie, muszę wam powiedzieć prawdę, oglądałem to i się tyle razy wzruszyłem. Muszę się też przyznać, że płakałem w kilku momentach rzewnymi łzami. Zagrali tak pięknie, wszyscy bez wyjątku, i jestem przekonany, że siłą tego filmu jest to, że pomimo tej konwencji takiej żartobliwej i tego świata jaki tam widzimy, to jest bardzo głęboki i prawdziwy. To nie jest taka błaha komedia. Ona jest głęboka, wzruszająca, no zresztą sami zobaczycie, mam nadzieję. [...] To jest taki świat, jaki chcielibyśmy, żeby był. Świat i ludzie są odrobinę niedoskonali, ale ten film daje taką dawkę nadziei i aż trudno uwierzyć, że mogą być takie miejsca i tacy ludzie".
Zwierzęta gwiazdami produkcji. Kiedy premiera w serwisie Netflix?
Omawiając sukcesy obu części filmowej serii, nie sposób pominąć niezwykle istotnego elementu całej zabawnej historii. Ważnym aspektem produkcji, o którym warto wspomnieć w kontekście świetnych aktorskich popisów, jest obecność całego zastępu różnorodnych zwierząt. "Są takie opinie, że jak jest zwierzę na planie, to już aktor nie dociągnie, bo zwierzę zawsze jest bardziej naturalne. Ale tutaj myślę, że to było całe stado wyjątkowo utalentowane i świetnie to jest opowiedziane. Aż wam zazdroszczę, że będziecie to oglądać" - skwitował Piotr Pręgowski.
Najnowszy obraz zatytułowany "Podlasie" trafi do biblioteki platformy Netflix dokładnie 1 kwietnia.