Syn Jana Frycza zwrócił się do niego w poruszających słowach
7 września odbył się pogrzeb Jana Frycza. Wybitny aktor spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Starych Powązkach. Mężczyzna został pożegnany przez rodzinę, przyjaciół oraz przedstawicieli świata filmu i teatru. Wcześniej odbyła się świecka ceremonia w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych.
W uroczystości uczestniczyli najbliżsi artysty, a także liczne grono osób, które przez lata miały okazję z nim pracować i się przyjaźnić. Były wspomnienia, wzruszające przemówienia, muzyka, a także chwile śmiechu, gdy przyjaciele przywoływali anegdoty związane z aktorem.
Po pogrzebie głos zabrał syn Jana Frycza, Michał. Opublikował na Instagramie bardzo osobisty wpis, w którym pożegnał ojca.
Tato, dziś na warszawskich Powązkach spotkali się Ci, którzy byli Ci bliscy. Twoja rodzina, przyjaciele, ludzie teatru i filmu, współpracownicy, a przede wszystkim my, Twoje dzieci. Wszyscy przyszliśmy, by pochylić głowy i podziękować Ci za całe Twoje życie, za Twoją twórczość, za emocje, które dawałeś ludziom i za wszystko, co po sobie pozostawiłeś
- napisał.
Polecamy: Pogrzeb Jana Frycza. Tłum gwiazd żegna i oddaje hołd polskiemu aktorowi
Wzruszające słowa Michała Frycza
Syn aktora nie ukrywał, że pożegnanie na cmentarzu było dla niego niezwykle trudnym doświadczeniem. Jednocześnie podkreślił, że śmierć nie oznacza końca obecności ojca w życiu jego najbliższych.
Dziś Cię pożegnaliśmy. Ale tylko tutaj. Bo z naszych serc nie odejdziesz już nigdy. Zostaniesz w naszych wspomnieniach, w słowach, gestach i we wszystkim, czego nas nauczyłeś. Jeden z Twoich przyjaciół powiedział dziś, że tam, w niebie, pewnie już uczysz anielskie chóry, że można śpiewać inaczej, odważniej i ciekawiej. I coś mi mówi, że właśnie tak jest.
- wyznał Michał Frycz.
Zobacz także: Jan Frycz wzruszająco żegnany. Piękne kwiaty i napisy na wieńcach uhonorowały zmarłego artystę
Będą wypatrywać go na niebie
Michał Frycz wspomniał także o jednej z pasji swojego ojca. Jan Frycz kochał samoloty, dlatego jego syn wykorzystał ten motyw w symbolicznym pożegnaniu.
A my będziemy patrzeć w niebo, szczególnie tam, gdzie przecinają je Twoje ukochane samoloty, i wypatrywać Cię pośród chmur. Chcemy wierzyć, że jesteś blisko i po swojemu mówisz: "No dobrze, już wystarczy tego płaczu" albo "Bez uniesień"
Syn aktora nie zapomniał również o jego ogromnym dorobku.
Dziś kłania się Tobie cała Polska za wszystko, co wniosłeś do polskiej kultury, teatru i kinematografii. A ja, Twój syn, kłaniam Ci się najniżej. Za życie, za wspólne chwile i za to, co dzięki Tobie stało się częścią mnie
- napisał.
Michał Frycz pożegnał ojca słowami, które nawiązują zarówno do jego pasji, jak i do nadziei, że po śmierci aktor znalazł wreszcie spokój.
Leć już wysoko, Tato. Tam, gdzie nie ma bólu ani ciężaru. Odkryj swoje wymarzone, metafizyczne słońce. I odpocznij. A kiedy już tam dotrzesz, posłuchaj swoich, ukochanych The Rolling Stones. Usiądź gdzieś, posłuchaj muzyki, którą tak kochałeś, i może znów poczuj tę wolność, którą zawsze dawała Ci muzyka. Jestem pewien, że i tam znajdziesz swoje miejsce, a muzyka będzie towarzyszyć Ci tak jak przez całe życie. Kochamy Cię i będziemy kochać zawsze.
- napisał.
Michał Frycz podziękował za wsparcie
W postscriptum syn aktora zwrócił się także do osób, które wspierały go w ostatnich, niezwykle trudnych dniach.
Z całego serca dziękuję moim przyjaciołom, bliskim i współpracownikom, którzy byli przy mnie w tym najtrudniejszym czasie. Dziękuję za każdą wiadomość, każde słowo, telefon, obecność, za łzy przeżywane razem i za to, że kiedy brakowało mi sił, byliście obok. Nie da się opisać, jak wiele znaczy świadomość, że w najciemniejszym momencie nie jest się samemu. Wasze wsparcie było dla mnie czymś bezcennym. Tego nigdy nie zapomnę.