Na muzycznym rynku gitarowych brzmień wciąż działa bardzo dużo zespołów, które dziś postrzega się w kategorii tzw. “weteranów”. Mowa w tym przypadku o formacjach, które zaczynały swoje kariery w latach 60. i 70. i wciąż są obecne, w większym bądź mniejszym wymiarze, na scenie.
Przykładem takiej grupy jest chociażby Eagles. Powstała ona w 1971 roku w Los Angeles. Znana na całym świecie z takich przebojów, jak “Take It Easy”, “Witchy Woman”, “One of These Nights" czy oczywiście “Hotel California” uważana jest za jedną z najbardziej znanych, cenionych i pełnych sukcesów właśnie z lat 70. Eagles uznaje się także za jeden z najlepiej sprzedających się zespołów na świecie. W tym roku mija 55 lat od powstania formacji i choć zbliża się ona do zakończenia działalności, to na ten moment wciąż występuje. Niestety, jeden z pokazów z ostatnich dni nie poszedł po myśli występujących…
Met Gala należała do niej! Cher udowodniła, że czas się jej nie ima:
Przerwany koncert Eagles. Co się stało?
W sobotę 2 maja Eagles grali pierwszy od 2 lat koncert, nie będący pokazem w ramach serii występów w obiekcie Sphere w Las Vegas. Grupa miała zaplanowany set na festiwalu New Orleans Jazz & Heritage Festival i rzeczywiście zagrała w jego ramach aż 19 utworów, nie wybrzmiało jednak słynne “Desperado”, a sam pokaz trwał 20 minut krócej, niż pierwotnie zakładano.
Wiadomo już, co było powodem takiego stanu rzeczy. Okazuje się, że w trakcie koncertu nieoczekiwanego “epizodu medycznego” doznał pianista Eagles. Konieczne było więc skrócenie pokazu, gdyż bez niego niemożliwe było zagranie “Desperado”. Nie wiadomo jednak, co dokładnie się wydarzyło i co stało się muzykowi.
Grupa wciąż jest w trakcie swojej pożegnalnej trasy koncertowej, po której najpewniej zakończy działalność.