Skandal wokół polskiego festiwalu! Spalono krzyże podczas koncertu - ostre reakcje lokalnych władz!

2026-06-30 10:26

Trwający właśnie okres letni to czas, w którym odbywają się liczne festiwale i trasy koncertowe. Już za nami jest impreza, która przyciągnęła fanów i fanki gitarowych brzmień, z rockiem, metalem i punkiem na czele. Mowa o Bangarang Festival, wokół którego ma obecnie miejsce bardzo duży skandal. Chodzi o jeden z koncertów, podczas którego płonęły krzyże!

Wakacje już oficjalnie się rozpoczęły, a co za tym idzie na dobre wystartował okres festiwali i rozmaitych letnich tras koncertowych. Duże nazwy wydarzeń, jak Open'er Festival, Pol'and'Rock Festival czy OFF Festival to jedno, nie brak jednak i tych nieco mniej powszechnie znanych.

Do tego grona można zaliczyć imprezę pod nazwą Bangarang Festival, który odbywał się w dniach 26-27 czerwca w Chwałkowie. Jak charakteryzują wydarzenie sami organizatorzy:

Ta niezależna impreza, organizowana przez Stowarzyszenie Dżentelmeni Metalu, od lat gromadzi miłośników rocka, metalu i punka z całej Polski. Co wyróżnia Bangarang? Przede wszystkim – unikalna lokalizacja. Wyobraźcie sobie koncerty w polu kukurydzy! To właśnie to nietypowe otoczenie, połączone z oddolnym charakterem i przyjazną atmosferą, tworzy niepowtarzalny klimat tego festiwalu.

Polish priest | Człowiek z metalu FB 1

Co się stało na Bangarang Festival 2026?

Nieoczekiwanie festiwal ten jest obecnie na językach niemal całej Polski. Wszystko to ze względu na to, co zadziało się podczas jednego z koncertów w jego ramach. Mowa o występie formacji Baalzagoth - powstałej w 2019 roku, której brzmienie skategoryzować można jako death metal. 

W trakcie pokazu, który zamykał pierwszy dzień imprezy, doszło do sytuacji, która jest obecnie niezwykle szeroko komentowana. Chodzi o fakt, iż w pewnym jego momencie doszło do podpalenia krzyży. 

Sytuacja ta natychmiast zwróciła uwagę lokalnych władz i polityków. Jedną z osób, która zabrała głos jest Hubert Łapawa - radny Rady Powiatu Gostyńskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W poniedziałek 29 czerwca zamieścił on wpis na swoim koncie na Facebooku, w którym określił to, co zadziało się na Bangarang Festival jako "niedopuszczalne i karygodne". Skrytykował fakt spalenia krzyży jako nie formę sztuki, a akt, "który godzi w uczucia religijne i wartości, z którymi utożsamia się ogromna część naszego społeczeństwa. Polityk zaznaczył, że nie ma jego zgody na to, aby tego typu wydarzenia były finansowane ze środków publicznych i zapowiedział, że zwróci się bezpośrednio do władz Powiatu Gostyńskiego.

Na całą sytuację zareagowały już także władze Powiatu Gostyńskiego. W opublikowanym oświadczeniu potępiono to, co zadziało się podczas koncertu i wskazano, że "Akt ten jest oburzający i nieakceptowalny w świecie, gdzie tolerancja i szacunek dla drugiego człowieka i jego przekonań powinno mieć fundamentalne znaczenie. Świadome niszczenie symbolu ważnego dla większości społeczeństwa jest aktem wandalizmu, godzącym w uczucia religijne i cywilizację europejską".

Dalej zapowiedziano dalsze kroki, w tym przyjrzenie się zapisom umowy o przyznanie dotacji na festiwal w celu jej zerwania i zwrotku środków, gdyż, jak napisano:

Środki publiczne powinny służyć budowaniu wspólnoty i integracji w oparciu o wzajemne zrozumienie, a nie niszczyć symbole, wprowadzać podziały i kontrowersje. 

Organizatorzy Bangarang Festival i zespół wydali oświadczenia

Własne oświadczenia wydały także drugie strony całego tego skandalu. Organizatorzy festiwalu wskazali, że ich celem nigdy nie było obrażenie kogokolwiek, także pod kątem uczuć religijnych. Dalej wyjaśniono, czym dokładnie jest death metal i na czym polega specyfika całego tego gatunku - także pod kątem scenicznym. Zaznaczono, że palenie krzyży nie było niczym innym, jak częścią widowiska artystycznego i próbą wpłynięcia na odbiorców w celu wywołania u nich określonych uczuć i emocji w związku z performansem. Dalej wprost przeproszono tych, którzy "mogli poczuć się urażeni lub dotknięci. Naszym zamiarem nigdy nie było wywołanie poczucia dyskomfortu, lęku ani obrazy wartości duchowych czy uczuć religijnych". Zaznaczono jednak, że nie ma i nie było zgody na nagrywanie tego, co działo się na terenie festiwalu, a następnie rozpowszechnianie tych treści. Na końcu wyrażono szacunek do lokalnej społeczności i zapewniono, że z całej tej sytuacji zostaną wyciągnięte lekcje na przyszłość.

Także sam zespół Baalzagoth zapewnia, że budzący kolosalne emocje moment ich występu był jedynie "elementem zaplanowanego, teatralnego performance'u artystycznego i scenografii". Wyjaśniono, że krzyże były jedynie rekwizytami, nie posiadały w sobie znamion kultu religijnego, czyli wizerunku Jezusa i odnosiły się do tematyki jednego z utworów, który opowiada o inkwizycji. Dalej grupa zapewnia, że jej celem nie było nawoływanie do nienawiści wobec kogokolwiek, wskazano przy tym, że same krzyże de facto nie spłonęły, a jedynie wypalił się nałożone na nie specjalne środki pirotechniczne. Dodano przy tym, że pokaz miał miejsce w określonym, zamkniętym miejscu, był skierowany do określonego grona odbiorców i wydarzył się w godzinach nocnych. Na koniec grupa powołała się na przepis, dotyczący wolności artystycznej i dodała, że "Sztuka musi pozostać wolna".

Co sądzisz o tego typu widowiskach? Zagłosuj w sondzie:

Sonda
Co sądzisz o tego typu widowiskach?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki