Spis treści
W rodzinie Justyny Steczkowskiej i Macieja Myszkowskiego panuje radosne oczekiwanie na ceremonię ślubną ich syna. Leon Myszkowski, po zeszłorocznych oświadczynach, ma wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu. Jak przyszli małżonkowie radzą sobie z domowym budżetem? Zdecydowali się odpowiedzieć na to pytanie z przymrużeniem oka w mediach społecznościowych.
Justyna Steczkowska cieszy się szczęściem dzieci
Leon i Ksenia tworzą parę od kilku lat. Przyszły pan młody, zajmujący się pracą DJ-a, poznał zjawiskową Białorusinkę podczas walentynkowej imprezy w warszawskim klubie. Choć początkowo podał jej nieprawdziwy wiek, to między nimi zaiskrzyło i dziś są zaręczeni.
Justyna Steczkowska jest bardzo dumna i szczęśliwa z tego powodu, jednak stara się nie ingerować zbytnio w ślubne plany młodych.
- Wiadomo, teraz Justyna ma tyle koncertów, że po prostu ją złapać... no to jest po prostu szok. [...] Czasami mogę do niej zadzwonić, poradzić się w jakiejś sprawie. Troszeczkę ona już podpowiada, powiem tak - mówiła we wrześniu Ksenia w programie "Pytanie na Śniadanie".
Zobacz też: Gwiazdy, które zmieniły wyznanie. Już nie są katolikami
Leon Myszkowski i Ksenia Ngo - kto za co płaci?
Leon i Ksenia rzadko bywają powściągliwi w relacjonowaniu swojego życia w sieci. Mają też duże poczucie humoru! Ostatnio zakochani zdecydowali się na wyznanie dotyczące podziału wydatków. W zamieszczonym nagraniu wyjaśnili, że to syn Justyny Steczkowskiej finansuje opłaty za mieszkanie i urlopy. Ksenia opłaca pozostałe rachunki, kupuje żywność i utrzymuje zwierzęta domowe. Filmik zakończył się żartobliwym dialogiem.
- A kto płaci moją kartą? - zapytał Myszkowski. - Ja - odpowiedziała roześmiana Ksenia.
Narzeczona o kryzysie w związku z Leonem
Niedawno Ksenia Ngo poruszyła w social mediach temat problemów, jakie pojawiły się w jej relacji z Leonem. Z jej słów wynika, że powodem kryzysu było przemęczenie pracą. Ostatecznie trudności udało się pokonać. Ksenia przyznaje, że obecnie ma więcej przestrzeni na budowanie domowego ciepła.
- W pewnym momencie oboje byliśmy bardzo skupieni na rozwoju zawodowym i przez zmęczenie i stres kłóciliśmy się o głupoty. Ktoś z nas musiał trochę odpuścić. Na całe szczęście padło na mnie. Teraz pracuję mniej niż kiedyś, ale mam więcej czasu, żeby pielęgnować naszą relację i odpowiadać za pogodę w domu - przekazała na Instagramie.