Mocne słowa Prokopa o żonie wracają po rozstaniu
Informacja o rozstaniu Marcina Prokopa i Marii Prażuch-Prokop zaskoczyła niemal wszystkich. Para przez lata uchodziła za jedną z najbardziej zgranych w polskim show-biznesie. Zero skandali, zero publicznych kłótni, maksimum prywatności. A jednak... po ponad 20 latach razem - wszystko dobiegło końca. Wspólne oświadczenie było krótkie i rzeczowe. Bez dramatów, bez szczegółów. Ale internauci szybko zaczęli szukać drugiego dna. I wtedy przypomniano sobie jego wywiad sprzed dwóch lat…
Zobacz też: Była żona Marcina Prokopa to niezła fitnesiara! Chętnie odsłania swoje walory
Kulisy związku Prokopa wychodzą na jaw! Szok, co powiedział
W rozmowie, która dziś znów krąży po sieci, Prokop pozwolił sobie na zaskakującą szczerość. Przyznał, że jego żona… nie była jego największą fanką. Co więcej daleko jej było do osoby, która bezkrytycznie go wspiera. Brzmi niewinnie? Niekoniecznie. Dziennikarz podkreślał, że zamiast słodkich komplementów dostawał konkretne uwagi. Takie, które mogły zaboleć. Ale właśnie tego potrzebował.
Opowiadał, że życie u boku osoby, która nieustannie chwali i przytakuje, to prosta droga do "napompowanego ego". A jego partnerka skutecznie temu zapobiegała. Nie pozwalała mu "odlecieć", sprowadzała na ziemię i pilnowała, by nie stracił kontaktu z rzeczywistością.
Zobacz też: Marcin Prokop ogłosił rozwód z żoną. Byli ze sobą ponad 20 lat
Z jednej strony, to wsparcie. Z drugiej jednak twarde zasady i brak taryfy ulgowej. Prokop nie ukrywał, że czasem było to trudne. Przyznawał, że bywał "stawiany do pionu", ale widział w tym wartość.
Dziś jednak te słowa wywołują zupełnie inne emocje. Fani zastanawiają się, czy za tym obrazem "surowej nauczycielki" nie kryło się coś więcej. Czy brak bezwarunkowego wsparcia nie przerodził się z czasem w dystans? Nie brakuje też głosów, że taka relacja, która oparta jest bardziej na ocenianiu niż zachwycie, mogła z czasem zacząć ciążyć. Zwłaszcza w świecie show-biznesu, gdzie presja i emocje są na porządku dziennym.
Moja żona mnie urealnia. Znaczy, czasami dostrzega rzeczy, które człowiek zajęty sobą, swoim światem, swoim otoczeniem, pracujący na sobie, tak jak my, ludzie w mediach [...] może przestać dostrzegać. I ona mi tę uważność przywraca. Bo byłoby oczywiście bardzo łatwo żyć u boku kogoś, kto jest twoim wiernym, nieustającym fanem, kto cię klepie po plecach w każdej chwili, kiedy cię obserwuje, kto ci kibicuje niezależnie od tego, co zrobisz. I wiele osób wpada w taką pułapkę, życia z kimś, kto jest łatwym, kto cię smaruje cały czas nieustającym masełkiem, ale to prosto droga do tego, żeby rozhuśtać w sobie toksyczny narcyz [...]. Więc to, że moja małżonka nie jest moją fanką bezkrytyczną, nie jest moją cheerleaderką, tylko jest raczej panią profesor, która jak mnie ocenia, to robi to rzeczowo i nie podciąga mi ocen w górę, to powoduje też [...], że tak zupełnie mi nie odbiło, że jednak mam tę samoświadomość - mówił parę lat temu Prokop w rozmowie na kanale Balans.
Zobacz też: Marcin Prokop jest już po rozwodzie! Była żona nie miała z nim łatwo! "Nie zawsze byłem dla niej taki dobry"
Zobacz naszą galerię: Szokujące kulisy małżeństwa Marcina Prokopa! Zero taryfy ulgowej