Paweł Małaszyński zamieścił w mediach społecznościowych długi, bardzo osobisty wpis. Choć nie napisał wprost, czego dotyczy, wiele wskazuje na to, że aktor wrócił myślami do momentu sprzed dwóch lat – odejścia z teatru, z którym był związany przez ponad dwie dekady.
Zobacz także: Paweł Małaszyński pojawił się z żoną na premierze. To rzadki widok! Znają się od dzieciństwa
Zastanawiający wpis Pawła Małaszyńskiego w mediach społecznościowych
W swoim wpisie Paweł Małaszyński wspomina o utracie uśmiechu i rozpoczęciu nowego etapu w życiu.
Dwa lata temu umarł uśmiech…
Charles Bukowski napisał kiedyś:
"Wszystko, co kochasz, pewnego dnia cię opuści."
Dwa lata temu zacząłem nowy etap w swoim życiu — taki, którego nie przewidziałem i którego wtedy jeszcze nie rozumiałem.
Od tamtej pory wiele rzeczy straciło swoje dawne znaczenie, a inne nabrały ciężaru, którego wcześniej nie dostrzegałem. Czas nauczył mnie więcej, niż chciałem się nauczyć, i zabrał więcej, niż byłem gotów oddać.
Dziś już wiem, że jeśli coś nas uwiera, rani, męczy, a my nic z tym nie robimy, to w pewien sposób się na to zgadzamy. Może po cichu. Może ze strachu. Może z przyzwyczajenia… każdy z nas ma swoje powody - czasem wypowiedziane szeptem, czasem przemilczane.
Ja postanowiłem nie mylić trwania z życiem i milczenia ze spokojem. Wyszedłem.
Dziś, jak co roku, wypiję za nieobecnych przyjaciół, za stracone miłości, za starych bogów i za pory mgieł, które już nie wrócą.
Na pohybel, kochani… na pohybel.
- napisał Małaszyński w mediach społecznościowych.
Co autor miał na myśli? Małaszyński dwa lata temu odszedł z Teatru Kwadrat
1 lutego 2024 roku Paweł Małaszyński poinformował, że rozstaje się z Teatrem Kwadrat w Warszawie. Był z nim związany przez 22 lata. Wówczas napisał:
Po 22 latach podjąłem decyzję i rozstaję się ze sceną, z którą byłem związany przez tyle lat. Nie zobaczycie mnie już w żadnym spektaklu przy ulicy Marszałkowskiej 138.
Aktor podkreślał, że teatr był dla niego drugim domem, miejscem ważnych spotkań i przyjaźni. Dziękował zespołowi i wspominał byłego dyrektora Edmunda Karwańskiego, który dał mu szansę tuż po studiach. Nie ukrywał też żalu, że nie mógł pożegnać się z publicznością bezpośrednio ze sceny.
Choć w najnowszym wpisie Małaszyński nie wspomina ani teatru, ani konkretnych osób, jego słowa brzmią jak osobiste podsumowanie decyzji sprzed dwóch lat.