Tak wygląda festiwal Vistula Sounds imienia Ireny Santor. Wzruszające zaszczyty dla diwy

Irena Santor (90 l.) wciąż jest bardzo aktywna zawodowo. Choć nie występuje już na scenie, ta wciąż ją przywołuje. W tym roku w Ciechocinku po raz czwarty odbył się Międzynarodowy Festiwal Vistula Sounds, który od tego roku nosi imię Ireny Santor. Z tej okazji organizatorzy wydarzenia - Mariusz Kisielewski i Saribek Sargsyan - oraz sama artystka gościli w studiu "Super Expressu", by opowiedzieć o festiwalu, jego misji i planach na przyszłość.

Ciechocinek kojarzy się z odpoczynkiem. Od kilku lat kojarzy się także z festiwalem Vistula Sounds. To wydarzenie o międzynarodowym zasięgu, promujące polską kulturę i tradycje, a jednocześnie budujące mosty między artystami z różnych krajów. W tym roku do festiwalu zgłosili się bowiem artyści aż z 22 krajów! Co ciekawe, większość z nich na scenie wykonało piosenki w języku polskim. 

Od 2025 roku festiwal nosi imię Ireny Santor. Wielka gwiazda polskiej sceny osobiście uczestniczyła w wydarzeniu. Przy okazji odsłoniła w Ciechocinku swoją gwiazdę. Artystka jest związana z regionem - tu tu się wychowała, a kilka lat temu została Honorową Obywatelką Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

- Festiwal nazywa się Vistula Sounds (tłum. dźwięki Wisły). A ja urodziłam się bardzo blisko Wisły - dwa kilometry obok we wsi Papowo Biskupie. A później ten bieg Wisły towarzyszył mi przez całe życie - wychowywałam się w Solcu Kujawskim nad Wisłą, a od wielu lat mieszkam w Warszawie. Wisła to moje przesłanie, przeznaczenie. Wisła to Polskość. Ja się z tym wiążę, bo to mój dom, moje wszystko, moje korzenie - mówi nam pani Irena, która od zawsze była wielką patriotką, ale była też otwarta na świat. Stąd jej decyzja, by zostać twarzą festiwalu Vistula Sounds.

NIE PRZEGAP: Przejmujący wywiad Ireny Santor. "Chcę żyć jak najdłużej. Jestem nienasycona". WYWIAD

To festiwal, który ma promować polską piosenkę, ale także cieszyć się kontaktami z sąsiadami. Dla mnie ważne było, że to mogłoby być przedłużenie dawnego festiwalu sopockiego, który kiedyś był festiwalem międzynarodowym i miał ambicję być łącznikiem piosenki polskiej ze światem. Teraz od czterech lat robi to festiwal Vistula Sounds. Dlatego chciałam być w tym festiwalu i dla tego festiwalu

- opowiada nam Irena Santor.

- Panią Irenę i nas łączy to, że uważamy, że polska piosenka jest najpiękniejsza i zasługuje na to, by iść w świat - dodaje Mariusz Kisielewski. 

Festiwal Vistula Sounds promuje polską piosenkę

Dyrektorzy wydarzenia - Mariusz Kisielewski i Saribek Sargsyan - mówią o nim z wielką dumą. Zwłaszcza, że udaje im się zapoznać wokalistów z całego świata z polskimi artystami i ich dokonaniami. Już na etapie przygotowań do konkursów - piosenki polskiej i międzynarodowej - uczestnicy muszą zapoznać się z setkami polskich utworów. Wielu z nich odważyło się nawet zaśpiewać w naszym języku, choć na co dzień się nim nie posługują. 

- Najważniejszym celem jest promocja polskiej piosenki, polskiej kultury, promocja polskości i naszego regionu kujawsko-pomorskiego. Ale też promocja zagranicznej piosenki w Polsce - zaznacza Saribek Sargsyan. - Jesteśmy otwarci. Nie boimy się ani kolorów, ani języków. Jesteśmy dumni, że mamy co roku coraz więcej flag. W tym roku przyjechali do nas uczestnicy z 22 krajów całego świata - nie tylko z Europy. Mieliśmy wokalistów z Kuby, dziewczynka z Kazachstanu śpiewała "Już nie ma dzikich plaż" z repertuaru pani Ireny. To było tak piękne! Wietnamczycy i Ormianie również śpiewali po polsku - wymienia Sargsyan. 

ZOBACZ TAKŻE: Irena Santor ze łzami w oczach wspomina Stanisława Sojkę. Ma po nim wyjątkową pamiątkę

Ale festiwal zapoznaje nas też z muzyką innych krajów.

Wydaje się, że mamy dziś dostęp do każdej piosenki, z całego świata. Ale okazuje się, że to wszystko nieprawda, bo trudno jest kupić płytę z piosenkami np. z Estonii. Powinniśmy być ciekawi tego, co robią inni. A na razie z tego, co widzę, na polskich estradach festiwalowych królują wyłącznie polskie piosenki i to te, które są z roku na rok ciągle powtarzane. Nie ma żadnych nowości. Festiwali jest dużo, a na każdym śpiewają to samo

- zauważa słusznie Irena Santor.

A na festiwal Vistula Sounds przyjeżdżają obcokrajowcy, którzy wykonują też swoje piosenki - czasami bardzo ciekawe, wspaniale współcześnie skomponowane, które mają choćby mały rys swojego regionu. Świat jest bardzo ciekawy i trzeba się mu przyglądać. Może i nam przydałoby się komponować piosenki polskie, które miałyby ten rys swojskości, polskości, słowiańskości. Może się trochę przyczepiam, ale jestem już bardzo starszą panią, więc wolno mi mieć takie marzenia

- śmieje się Santor. 

Jak dokładnie wygląda festiwal Vistula Sounds? O szczegółach opowiada dyrektor wydarzenia, Mariusz Kisielewski, w naszym wideo.

Zdjęcia z tegorocznej edycji festiwalu w naszej galerii pod tekstem.

Super Express Google News
Tak wygląda festiwal imienia Ireny Santor

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki