Nie Alpy i nie zatłoczone zimowe kurorty. Państwo Cichopek-Kurzajewscy spędzili ferie w miejscu, które wygląda jak z innej planety. Kapadocja, pełna skalnych formacji, ciszy i przestrzeni, okazała się spełnieniem jednego z największych marzeń Kasi. A to, co aktorka napisała pod zdjęciami, zdradza coś jeszcze – potrzebę zatrzymania się i złapania oddechu z dala od codziennego pędu.
Katarzyna Cichopek o feriach w Kapadocji. „Spełniłam jedno z moich marzeń”
W opublikowanym w mediach społecznościowych poście Kasi Cichopek nie kryła emocji. "Spełniłam jedno z moich podróżniczych marzeń" – napisała na wstępie, jasno dając do zrozumienia, że ten wyjazd był dla niej czymś więcej niż tylko urlopem. Kapadocja zachwyciła ją od pierwszych chwil – zarówno surową naturą, jak i tym, w jaki sposób człowiek potrafił się w nią wpisać.
Kapadocja zachwyciła mnie od pierwszej chwili — tym, co stworzyła natura, i tym, jak człowiek potrafił to z pomysłowością wykorzystać
– podkreśliła. Na zdjęciach widać bajkowe doliny, wykute w skałach przejścia i przestrzeń, która robi ogromne wrażenie. Aktorka nie ukrywała, że to miejsce ją onieśmieliło.
Bajkowe formacje skalne, ukryte miasta i doliny jak z innej planety… trudno było przestać się dziwić
– napisała, a internauci szybko podchwycili ten zachwyt. W komentarzach pojawiły się setki reakcji, a fani zgodnie przyznawali, że Kapadocja w jej wydaniu wygląda magicznie.
Prywatny reset i potrzeba ciszy. Cichopek zapowiada powrót
Choć w poście nie pojawiają się wprost odniesienia do życia osobistego, trudno nie odczytać go jako symbolicznego resetu. Kapadocja, z jej spokojem i monumentalnością, stała się dla Katarzyny Cichopek przestrzenią wyciszenia. Miejscem, gdzie – jak sama sugeruje – czas naprawdę płynie wolniej. Co więcej, aktorka już zapowiedziała, że to dopiero początek jej relacji z tym miejscem.
To jednak nie koniec tej historii. Wrócę tu jesienią, bo marzę o locie balonem o wschodzie słońca i o jeździe konnej wąwozami, gdzie czas płynie wolniej
– zdradziła. Na koniec padły słowa, które brzmią jak obietnica. "Kapadocjo — do zobaczenia". I wszystko wskazuje na to, że dla Katarzyny Cichopek był to nie tylko wyjazd marzeń, ale też bardzo osobisty przystanek.
Zobacz też: Zima jej nie zatrzymała. Cichopek wygina się na śniegu, a fani nie mogą oderwać wzroku