Trudny rok Katarzyny Dowbor
We wzruszającym poście Katarzyna Dowbor wyznała, że ostatnie miesiące były dla niej wyjątkowo bolesne. Jak napisała, niemal jedno po drugim odchodziły zwierzęta, z którymi była silnie związana emocjonalnie.
Końcówka zeszłego roku była bardzo trudna. Umierały moje ukochane zwierzęta
– zaczęła swój wpis. Najpierw pożegnała Yeagera, kota, który spędził z nią całe swoje 18-letnie życie. Niedługo później odeszła Lulu – suczka, która po ośmiu latach spędzonych w schronisku wreszcie znalazła dom i miłość. Najboleśniejszym ciosem okazała się jednak śmierć ukochanej klaczy Rodezji. Katarzyna Dowbor napisała o niej z ogromnym wzruszeniem, podkreślając, że były razem przez ponad 20 lat.
Byłyśmy razem ponad 20 lat! Kasztanka o niezłomnym charakterze, uparta, niezwykle mądra i wierna. Obiecałam jej, że starość spędzi ze mną w przydomowej stajni w najlepszych warunkach i dotrzymałam słowa. Rodisia żyła 35 lat, co jest rekordem dla konia. Kochana zadbana, rozpieszczana.
– wspominała.
Katarzyna Dowbor wspomina Rodezję. Zaopiekowała sie nią po śmierci poprzedniej opiekunki
To właśnie dla Rodezji wybudowała stajnię przy domu, by mogła do końca żyć w najlepszych warunkach. W swoim wpisie Katarzyna Dowbor wróciła też do historii Rodezji sprzed lat. Klacz należała wcześniej do jej przyjaciółki Ani Małeckiej – znakomitej zawodniczki i sędzi w ujeżdżeniu, która wygrała ją w loterii podczas zawodów. Los okazał się jednak okrutny. Ania zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, a konie zostały bez ukochanej opiekunki. Wtedy, wspólnie z trenerem Andrzejem Sałackim, zapadła decyzja, że Rodezja i starsza kobyłka Migrena trafią pod opiekę Katarzyny Dowbor. "Obiecałam Rodezji najlepsze życie" – napisała. I tej obietnicy, jak podkreśla, dotrzymała.
Dowbor o Rodezji: „Byłyśmy bardzo blisko”
Dowbor nie ukrywa, jak silna więź łączyła ją z koniem. Codzienna obecność, wspólne treningi, wyjazdy i zawody sprawiły, że relacja stała się niemal partnerska. "Kiedy jesteś z koniem tak blisko, codziennie, dopiero wtedy tak naprawdę go rozumiesz. My byłyśmy bardzo blisko" – wyznała. Razem przeżyły kolki, kontuzje, wygrały zawody Art Cup i odbyły rajdy na Mazurach. Wspomnienia te dziś wracają z podwójną siłą.
Pożegnanie, które chwyta za serce
Na końcu wpisu Katarzyna Dowbor zwróciła się do swoich zwierząt w niezwykle osobisty sposób.
Biegaj po podniebnych łąkach z Migreną, poprzytulaj się do Ani i zobacz, jak się mają Pepe, Lulu, Yeager i Benio. Uściskaj ich ode mnie. Kocham Was i tęsknię!!!
Jej słowa poruszyły internautów i wywołały falę wsparcia. Ten wpis to nie tylko opowieść o stracie, ale też o miłości, odpowiedzialności i dotrzymanych obietnicach – aż do samego końca.
Zobacz też: Katarzyna Dowbor pokazała trzy pokolenia kobiet. Przeurocze zdjęcia z mamą i córką chwytają za serce