Spis treści
Akcja Łatwoganga - kim jest młody influencer?
Łatwogang to w rzeczywistości 23-letni Piotr z Warszawy, który choć bywa mylony z Patrykiem, ceni sobie prywatność i tajemniczość wokół własnej osoby. Twórca zdobył popularność dzięki contentowi na TikToku oraz współpracy z globalnymi gwiazdami, czego efektem był m.in. wspólny utwór z Edem Sheeranem. Ostatnio o influencerze mówi cała Polska za sprawą spektakularnej akcji charytatywnej zorganizowanej wspólnie z Bedoesem i Fundacją Cancer Fighters. Podczas trwającej nieprzerwanie przez dziewięć dni transmisji na żywo, ten ambitny chłopak zjednoczył miliony ludzi, zbierając rekordową kwotę ponad 251 milionów złotych. To jednak nie koniec jego działań, ponieważ zapowiedziano już kolejne licytacje wspierające ten cel.
PRZECZYTAJ TEŻ: Pocałunki, śpiewanie "Barki" oraz dokarmianie uczestników. Oto najlepsze akcje ze streama Łatwoganga!
Charytatywny live u Łatwoganga - na to najbardziej narzekali widzowie. Aktorzy, dziennikarze i cały show biznes
Choć charytatywny stream Łatwoganga całościowo jest jednym z najbardziej pozytywnych wydarzeń w historii polskiego internetu, wydarzyło się kilka rzeczy, które rozpaliły internet do czerwoności. Widzowie wręcz atakowali niektóre gwiazdy za ich zachowanie, pisząc w czacie "XYZ do domu".
Ogrom krytyki za swój występ w programie zebrała Daria Ładocha - kobieta przyszła ugotować Łatwogangowi zupę, którą w tle... robił od niej ktoś inny. Regularnie wpychała się przed kamerę, wyciągała swoje prywatne sprawy, a nawet wykonywała prywatne telefony. Gdy Piotr rozmawiał z zawodnikami MMA, ta postanowiła mu przerwać, aby zrobić sobie z nimi zdjęcie.
Sporo krytyki padło też pod adresem Sebastiana Fabijańskiego - mężczyzna skupiał się głównie na wszystkim innym, niż sam live. Widzów zirytował fakt, że podczas charytatywnego live zachęcał do głosowania na siebie podczas ćwierćfinału "Tańca z Gwiazdami".
Martyna Wojciechowska również nie mogła się spodziewać, że będzie aż tak krytykowana. Chciała śpiewać na live, chociaż nikt nie chciał tego słuchać. Gdy była obok niej sanah, to ciągle zachwalała ją, jaka to jest cudowna, zapominając o celu akcji. Widzów jednak rozwścieczyła inna sytuacja. Wszyscy zauważyli, że Łatwogang się bardzo cieszył, gdy sanah śpiewała. Przez Martynę jednak to było przerywane lub zatrzymywane.
Krytyka spadła też na córkę Tomasza Karolaka i jej koleżankę. Stały one praktycznie na środku, robiły sobie "słodkie" selfie. Widzowie do dziś nie mogą zrozumieć, co one tam robiły.
Ogrom krytyki pojawił się też wokół wystąpienia Moniki Olejnik. Łatwogang od początku mówił, że nie chce, aby jego stream był powiązany z politykami. Nie spodziewał się jednak, iż widzowie zareagują tak mocno na polityczną dziennikarkę. Czat od razu po jej wejściu domagał się jej wyjścia.
W jednym temacie widzowie byli podzieleni, szczególnie ci, którzy śledzili transmisję np. w TVN24. Bedoes słynie ze swojego ciętego języka. W pewnym momencie podczas live i transmisji w TVN24 w dosyć wulgarnych słowach odpowiedział na zarzuty, jak zbiórka będzie rozliczana. Padło tam ogrom brzydkich wyrazów, które dosyć mocno oburzyły nie tyle widzów streama, ale również telewizji. Sam Bedoes później u Łatwoganga przeprosił za swoje zachowanie.
- Było to w dobrej wierze - zaznaczał
Charytatywny live u Łatwoganga - na to najbardziej narzekali widzowie. Influencerzy
W tym przypadku widzowie niestety mieli najwięcej zarzutów. Zdecydowanie najwięcej z nich padało pod adresem damskiej części grupy Dre$$code oraz Sylwii Butory. Dziewczyny przyszły po północy na stream, jednocześnie przerywając w tle koncert m.in. Natalii Szroeder. Szybko weszły przed same kamery i zaczęły opowiadać o wrażeniach z koncertów oraz innych eventów. Podśpiewywały coś, a gdy wyprosiły w końcu "Na Szczycie" od Grubsona - okazało się, że nie znają tekstu. Dotykały również manekina, który stał i tak naprawdę nikomu nie przeszkadzał. Podczas ich obecności spadła oglądalność a wpłaty na chwilę zwolniły. Po tym wystąpieniu z samego rana zarówno Bagi jak i Miu przeprosiły za koleżanki. Dziewczyny również wydały oświadczenie.
- Rozumiemy jednak, że nasza forma mogła być dla wielu osób zbyt lekka i niedopasowana do powagi sytuacji [...] Niestety, stale widzimy komunikaty powielane przez media i twórców internetowych, którzy przytaczają fragment, podczas którego trzeba było uciszyć gości - podczas tej sytuacji nie przebywałyśmy na miejscu, dlatego prosimy o niepowielanie tej narracji, jak również informacji o nietrzeźwości, która jest totalną nieprawdą - napisały influencerki.
Widzowie jednak w komentarzach przypominają, że również proszono o ich uciszenie, a nawet masowo na czacie proszono je, aby opuściły kawalerkę. Vito Bambino przeczytał nawet jeden z komentarzy "Dres$$code do domu".
AJ (polski kulturysta i zawodnik sztuk walki) po zrobieniu pompek zamiast zachęcać do wpłacania pieniędzy, skupił się wyłącznie na sobie i swoim programie.
Sporo krytyki w trakcie live i po padło też względem Lexy Chaplin. Dziewczyna rzuciła, że na określoną kwotę zgoli głowę. Gdy ona padła, wycofała się z tego. Oficjalnie przeprosiła za swoją decyzję.
- Chcę zrobić coś, co realnie pomoże dzieciom. Nie chcę, żeby cała ta sytuacja zakończyła się tylko na słowach, dlatego oprócz wpłaty na zbiórkę, postanowiłam przekazać środki na zakup peruk dla dzieci z oddziału onkologicznego oraz wesprzeć realnie potrzeby pacjentów i ich rodzin we współpracy z fundacją. Ta akcja od początku była dla nich i chcę, żeby końcowo oni byli najbardziej zadowoleni. Głupio wyszło, przyznaję się i przepraszam. Nie o mnie teraz chodzi tylko o dzieciaki. Zróbmy tak, żeby im, jak najbardziej pomóc - napisała w oświadczeniu Lexy.
Internauci też nie ukrywali swojego zawodu TikTokerami (Makówka Music, Walevsky i Nocotyania). Niektórzy nazywali ich głównie statystami, którzy jednak przebudzili się w konkretnym momencie - gdy Łatwogang na chwilę wyszedł. Był wtedy na miejscu też wicemistrz olimpijski - Władimir Siemirunnij, który postanowił oddać swój medal. Ze strony influencerów padł komentarz "jakiś tam sportowiec". Później ni z gruszki, ni z pietruszki postanowili zadzwonić do swojej koleżanki... Sandry Dziury przedstawiając ją "to ta, co ma znanego psa". Nie spodobało się to widzom streama, którzy do dziś piszą o tym m.in. na X.