Nagła miłość i niespodziewana ciąża
Choć znali się dużo wcześniej, strzała Amora trafiła ich dopiero jesienią 2019 roku. Tomasz Jakubiak i Anastazja po latach znajomości ponownie się spotkali. Ich uczucie było tak gorące, że już na samym początku zaowocowało ciążą. Jak się okazało, w tym czasie w życiu gwiazdora była też inna kobieta.
Z mamą mojego dziecka, Anastazją, poznaliśmy się bardzo dawno temu i ponownie spotkaliśmy bodajże w październiku 2019. Popełniłem wtedy straszną rzecz, bo zdradziłem swoją poprzednią partnerkę. Po upojnej nocy okazało się, że Anastazja jest w ciąży
– mówił w rozmowie z portalem Oh!me.
Ostatecznie wybrał Anastazję i to z nią chciał iść przez życie. Początki jednak nie należały do najłatwiejszych. Kobieta musiała się zmierzyć z hejtem, który się na nią wylał. Na szczęście miała ogromne wsparcie Tomka. Na ślub zdecydowali się kilka lat później. Odbył się on na Bali. Zakochani zaprosili jedynie najbliższą rodzinę i przyjaciół, a honorowym gościem był ich syn, Tomek. Przez następne lata wiedli spokojne i dobre życie. Do czasu...
Nagła choroba
Tomasz Jakubiak znany był ze swojej serdeczności i poczucia humoru. Początkowo mogliśmy go poznać w Canal+, a następnie w TVN-ie, w którym występował jako juror w popularnych programach kulinarnych, w szczególności w „MasterChef Junior” oraz „MasterChef Nastolatki”. To właśnie dzięki tym programom mogliśmy podziwiać jego umiejętności kulinarne, ale przede wszystkim poznać go jako człowieka. Wszyscy go uwielbiali. Dlatego też, gdy gwiazdor tracił na wadze, wszyscy zaczęli się o niego martwić. Dopiero we wrześniu 2024 roku Jakubiak poinformował o swojej chorobie. Jak się okazało, zdiagnozowano u niego rzadki rodzaj agresywnego nowotworu. Mimo to nie zamknął się w sobie, wręcz przeciwnie – postanowił przechodzić przez chorobę na oczach całej Polski. Na bieżąco informował o swoim leczeniu za pomocą Instagrama. Udzielił również trudnego wywiadu w „Dzień Dobry TVN”.
Rozmawiał z synem o chorobie
Kiedy szef kuchni zachorował, jego syn miał zaledwie 4 lata. Razem z żoną postanowili powiedzieć chłopcu o chorobie.
Tak, rozmawiałem ze swoim synem o chorobie, mimo że ma cztery lata, to nie ukrywamy przed nim, że jeżdżę do szpitala. Anastazja też bardzo szybko znalazła książeczki dla dzieci, które opowiadają o raku (...) Od samego początku go w tym edukujemy, bo nie ma nic gorszego niż okłamywać dziecko. Bo potem, co mu powiesz, jeśli ta choroba będzie trwała dłużej, dwa, trzy lata i później coś się stanie złego – jak on zareaguje?
– powiedział w rozmowie z dziennikarzami „DDTVN”.
Ratunku szukał w Grecji
Kiedy w Polsce lekarze zaczęli rozkładać ręce, Jakubiak postanowił wyjechać do Aten, gdzie poddał się innowacyjnemu leczeniu. Do końca miał nadzieję, że tamtejszym specjalistom uda się powstrzymać rzadki nowotwór jelit i dwunastnicy. Ostatnia jego podróż do Grecji trwała 23 godziny i kosztowała 25 tysięcy złotych. Gwiazdor z powodu wody, którą miał w płucach, nie mógł lecieć samolotem, więc pojechał specjalistyczną karetką. Niestety, wybitny kucharz przegrał tę nierówną walkę. 30 kwietnia rodzina poinformowała o jego śmierci.
Z ogromnym bólem informujemy, że odszedł Tomek Jakubiak — ukochany Tata, Mąż, Kucharz i Człowiek, którego serce biło dla innych — w domu, przy stole, w codzienności. Jego odejście zostawiło pustkę, której nie da się opisać słowami
– poinformowano.
Przez telefon poprosił żonę o odejście
Anastazja przez cały czas trwania choroby towarzyszyła Tomkowi. Jeździła z nim do lekarzy, nawet za granicą. Niedługo przed śmiercią otrzymała od ukochanego trudny telefon.
Przed odejściem zadzwonił do mnie, jak byłam jeszcze w Polsce, i poprosił mnie o zgodę na odejście. I to był chyba najtrudniejszy telefon
– powiedziała ze łzami w oczach w rozmowie z Ewą Drzyzgą.
Powiedział mi, co mam przekazać Bąbelkowi, gdzie się zobaczą następnym razem. Myślę, że bardzo dużo z tego zrozumiał i że spotkają się w kosmosie. A on od małego, zawsze jak Tomek brał go „na barana”, to mówił: „Tata, lecimy w kosmos”. I to było takie ich. Po śmierci Tomka Tomuś miał taki swój rytuał, że miał taki pistolet, który wypuszczał bańki mydlane, i codziennie stał na balkonie, puszczał te bańki mydlane i mówił: „Wiesz, mamo, te bańki lecą w kosmos”
– dodała.
W innym wywiadzie kobieta wyznała, że mąż prosił ją, by zapamiętała go takim, jaki był przed chorobą.
Tomek zawsze prosił mnie, że mam nie być przy jego śmierci, a po drugie chciał, żebym zawsze go pamiętała żywego – i tak go chcę zapamiętać. (...) W momencie, jak dowiedziałam się, że on odchodzi, byłam poza granicami Grecji. Nie mogłabym fizycznie do niego w tym czasie wsiąść w samolot i dolecieć, bo to już się działo
– tłumaczyła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zimne lody i gorące uczucie! Barbara Bursztynowicz przyłapana na słodkiej randce