Widzowie uwielbiają momenty, gdy jurorzy przestają się zgadzać. Podniesione brwi, ironiczne uśmiechy i kąśliwe uwagi - to wszystko buduje atmosferę programu. Właśnie o te kulisy został zapytany Agustin Egurrola w rozmowie z "Super Expressem". Odpowiedź? Szczera i bez owijania w bawełnę. Choreograf przyznał, że jeśli dochodzi do największych tarć, to właśnie między nim a Marcinem Prokopem. Powód? Słowa. A właściwie - wyłapywanie słów.
Ukryty konflikt w programie? Egurrola mówi wprost o tarciach
Jak zdradził Egurrola, Marcin ma wyjątkową zdolność do wychwytywania każdego technicznego określenia, każdego potknięcia językowego czy nawet drobnego lapsusu. I nie przepuści żadnej okazji, by to skomentować. Z tych drobiazgów rodzą się później błyskotliwe wymiany zdań, które dla widzów są czystą rozrywką.
Jednak Egurrola uspokaja - mimo uszczypliwości i różnic w ocenach, między jurorami panuje wzajemny respekt. I to właśnie ten szacunek sprawia, że program nie zamienia się w pole bitwy. Emocje są, ale kontrolowane. Riposty - ostre, lecz w granicach dobrego smaku.
Co więcej, ta energia udziela się także uczestnikom. Kiedy jury jest dynamiczne i autentyczne, atmosfera na planie robi się gęsta, ale twórcza. Uczestnicy czują, że są częścią czegoś żywego, prawdziwego, a nie wyreżyserowanej układanki.
Ja to największe tarcia mam, wydaje mi się z Marcinem, bo Marcin tylko wyszukuje różne słówka, czy to moje określenia techniczne albo jakieś lapsusy słowne i z tego jest dużo zabawy, ale to, co jest fajne, że w sumie jest szacunek pomiędzy jurorami, co pozwala na to, że ten program ma naprawdę dobrą energię, dobrą atmosferę. Myślę, że uczestnicy też to czują - mówi nam Egurrola.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz naszą galerię: Ukryty konflikt w programie "Mam Talent!"? Egurrola mówi wprost o tarciach