Znana piosenkarka przestrzega przed DROBNYM DRUKIEM. Przed laty władowała się w filmową katastrofę

W 2002 roku Kelly Clarkson (44 l.) wpadła w przerażenie, gdy dowiedziała się, że triumf w programie "Idol" to nie tylko szansa na karierę muzyczną, ale też obowiązek zagrania w filmie. Dziś artystka ostrzega fanów przed czytaniem umów po łebkach, a swoim dzieciom stanowczo zabrania seansu nieudanego "From Justin to Kelly".

Uśmiechnięta piosenkarka Kelly Clarkson na tle zielonej roślinności. O jej karierze i dzieciach przeczytasz na SE.
Autor: Leonard Zhukovsky / Shutterstock

Kelly Clarkson opiekuje się dziećmi po śmierci byłego męża

W 2013 roku gwiazda stanęła na ślubnym kobiercu z Brandonem Blackstockiem, ponad dekadę po tym, jak podbiła serca widzów amerykańskiego "Idola". Ich związek małżeński trwał siedem lat, po czym doszło do rozwodu. Para wspólnie wychowywała dwoje dzieci - Rose (12 l.) i Remy'ego (10 l.).

Gdy w ubiegłym roku w mediach pojawiła się smutna wieść o śmierci Blackstocka, artystka skupiła się na zapewnieniu pociechom jak najlepszych warunków. W lutym ogłosiła zakończenie swojego reality show po wielu latach pracy w telewizji. Jak donoszą osoby z jej otoczenia, 44-letnia wokalistka nie rezygnuje z muzyki, ale priorytetem jest dla niej teraz spokojniejsze życie osobiste i dobro dzieci.

Dlaczego gwiazda zabroniła dzieciom oglądania jej filmu?

Drzwi do wielkiej kariery otworzyły się przed Kelly Clarkson w 2002 roku dzięki wygranej w programie "American Idol". Nagrodą był też występ w londyńskim "World Idol", gdzie Amerykanka zmierzyła się z innymi zwycięzcami lokalnych edycji, w tym z reprezentującą Polskę Alicją Janosz. Pojawił się jednak haczyk – kontrakt z amerykańską stacją wymuszał na laureatce główną rolę w filmie muzycznym.

ZOBACZ TEŻ: Alicja Janosz wspomina aferę o jajecznicę i spięcia z Wojewódzkim. "Największa lekcja życiowa"

Artystka próbowała wykręcić się od występu przed kamerą, ale wiązały ją warunki kontraktu. Obecnie otwarcie przyznaje, że jej mają zakaz oglądania produkcji "From Justin to Kelly". W musicalu towarzyszył jej Justin Guarini, zdobywca drugiego miejsca w "Idolu". Piosenkarka najchętniej zapomniałaby o tym epizodzie w swoim życiu, tłumacząc, że docenia w nim tylko muzykę, ale swojej gry aktorskiej do dziś nie potrafi zaakceptować. Projekt, choć pochłonął ogromny budżet - około dwanaście milionów dolarów, spotkał się z miażdżącą krytyką i zaliczył finansową klapę w kinach. Zniechęcona tym doświadczeniem Clarkson nigdy więcej nie wystąpiła w filmie, ograniczając się jedynie do podkładania głosu.

Już nie z nią te numery. Piosenkarka przestrzega fanów

Niedawno, w trakcie koncertu w Las Vegas, gwiazda zauważyła na widowni osobę w koszulce nawiązującej do nieszczęsnego filmu sprzed lat. Z wrodzonym humorem Kelly Clarkson skomentowała ten fakt, ostrzegając publiczność przed ignorowaniem drobnego druku w dokumentach. Przyznała wprost, że przymusowa rola popsuła jej szczęście po wygranej.

"Człowieku, czytaj ten j***y drobny druk. Nie wiedziałam, że jak wygrywasz, to trzeba nakręcić film. Nie każdy z nas chce być Meryl Streep, po prostu lubimy ją oglądać, okej? Mówiłam: 'nie chcę być w filmie', na co oni: 'tak, ale wygrałaś'. Pomyślałam: 'a czuję się, jakbym przegrała. Nie czuję tego zwycięstwa'" - powiedziała piosenkarka.

Sonda
Oglądałeś/aś pierwszą edycję "Idola"?
LEO MESSI W ŻAŁOBIE PO ŚMIERCI OJCA ZAGRAŁ W MECZU. TO WYCISKA ŁZY!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki