Hołownia odpowiada na publikację o swoim zdrowiu. „Postąpiłeś podle”

2026-02-23 16:20

Szymon Hołownia opublikował poruszający wpis, w którym ostro skrytykował ujawnianie informacji dotyczących jego zdrowia bez jego zgody. Polityk napisał o granicach prywatności, godności osób chorych i odpowiedzialności mediów, podkreślając, że to sam chory powinien decydować, co i kiedy mówi publicznie. W swoim wpisie zaznaczył także, że nie choruje na depresję, choć jak przyznał, zmaga się z innymi problemami zdrowotnymi.

Szymon Hołownia

i

Autor: Super Express Szymon Hołownia
  • Szymon Hołownia opublikował emocjonalny wpis w mediach społecznościowych po tekście prasowym dotyczącym jego zdrowia.
  • Polityk zarzucił autorowi publikacji naruszenie prywatności i nazwał takie działanie „przemocowym wyoutowaniem”.
  • Hołownia podkreślił, że osoba chora ma prawo sama decydować o ujawnianiu informacji o swoim stanie zdrowia.
  • We wpisie zaznaczył, że nie choruje na depresję, ale „zmaga się z innymi wyzwaniami” i wraca do sił.

Hołownia reaguje na publikację o zdrowiu. Mocne słowa o prywatności

Szymon Hołownia zamieścił w serwisie X obszerny, bardzo osobisty wpis, w którym odniósł się do medialnej publikacji na temat jego zdrowia. Już na początku padły bardzo mocne słowa. Polityk napisał, że redaktor „postanowił, bez mojej wiedzy, zgody, bez rozmowy ze mną, przemocowo mnie ‘wyoutować’ i ujawnić publicznie, na co choruję”.

To nie był tylko emocjonalny komentarz do jednego tekstu. Wpis Hołowni szybko stał się szerszym głosem o granicach prywatności i standardach w mediach, szczególnie wtedy, gdy sprawa dotyczy zdrowia.

Polityk zaznaczył, że o swoim stanie zdrowia będzie mówił sam, wtedy, gdy uzna to za właściwe:

„O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie”.

„Wyłącznym dysponentem informacji… powinien być sam chory”

Najmocniej wybrzmiał fragment dotyczący prawa do decydowania o własnej prywatności. Hołownia napisał wprost:

„Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory. Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość.”

To zdanie nadaje ton całemu wpisowi. Z jednej strony jest stanowcze, z drugiej — uderza w sedno problemu, który wykracza poza bieżący spór polityczny. Chodzi o podstawową granicę: kto i na jakich zasadach może mówić publicznie o chorobie drugiego człowieka.

„Choroba to nie towar”. Mocny apel do mediów

W dalszej części wpisu Hołownia przechodzi od osobistego doświadczenia do szerszego apelu. Pisze o osobach chorych, które próbują wracać do równowagi i nie powinny być wystawiane na publiczny osąd wbrew własnej woli. Padł bardzo mocny fragment: 

„Choroba to nie towar, choremu się towarzyszy, nie plotkuje o nim.”

To właśnie ten cytat najpełniej oddaje sens całego wpisu i powód, dla którego wywołał on tak silne reakcje. Hołownia zwraca też uwagę na cenę, jaką płacą osoby w kryzysie zdrowotnym: 

„Osoby chore mają z kolei prawo, by żyć. By próbować stawać na nogi. Pokonywać każdego dnia narzucane przez chorobę ograniczenia. Płacą za to wielką cenę.”

 

Hołownia: „I nie, nie choruję na depresję”

Ważną częścią wpisu jest także doprecyzowanie informacji o jego stanie zdrowia. Szymon Hołownia napisał wprost:

„I nie, nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami.”

Tym samym odniósł się do publicznych spekulacji i jednoznacznie zaznaczył, że przypisywana mu diagnoza była nieprawdziwa. Jednocześnie dodał osobisty, spokojny komunikat o leczeniu:

„Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły.”

To jeden z najbardziej poruszających fragmentów wpisu bo zamiast kończyć się wyłącznie oskarżeniem, przynosi też informację o nadziei i powrocie do zdrowia.

Pierwszy sondaż po rozłamie w Polsce 2050. Polityczny rozwód okazał się katastrofą

Granice interesu publicznego i człowieczeństwo w polityce

Hołownia przewidział argument, że „opinia publiczna ma prawo wiedzieć”, ale odpowiedział na niego z perspektywy osób chorych i ich bezpieczeństwa. W swoim wpisie przypomniał, że życie publiczne nie odbiera nikomu prawa do godności.

W końcowej części padły słowa: „wybrańcy narodu są ludźmi z krwi i kości” oraz „Tak, są. Jak wszyscy. I jak każdego słowa płynące z otoczenia mogą ich ranić. I zabijać.”

To mocny finał, który przesuwa ciężar z politycznego sporu na coś znacznie ważniejszego: empatię, odpowiedzialność słowa i granice, których media nie powinny przekraczać.

Poniżej galeria zdjęć: Szymon Hołownia na ostatnim posiedzeniu jako marszałek

Polityka SE Google News
Prof. Słomka: PiS robi z wyborców ZAKŁADNIKÓW politycznej gry | Express Biedrzyckiej
Sonda
Czy media powinny publikować informacje o zdrowiu polityka bez jego zgody?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki