- Jarosław Kaczyński jest znany ze swojego zamiłowania do kotów, co budzi zainteresowanie publiczne.
- Jego "kociarstwo" jest interpretowane jako wskazówka na cechy osobowości takie jak introwertyzm, niezależność, lojalność i determinacja.
- Znane są historie o jego empatii wobec zwierząt, w tym o przygarnięciu rannego kota i opiece nad kotem sąsiadki.
Jarosław Kaczyński jest powszechnie uznawany za "kociarza". Ta etykieta często wiąże się z pewnymi stereotypami dotyczącymi cech osobowości. Zwolennicy tej teorii sugerują, że osoby preferujące koty mogą być bardziej introwertyczne, ceniące niezależność i chodzące własnymi ścieżkami – cechy często przypisywane samym kotom. Uważa się, że tacy ludzie najlepiej czują się w swoim towarzystwie, a zaufanie okazują tylko nielicznym. Kiedy jednak ktoś zdobędzie ich sympatię, może liczyć na lojalną i bezinteresowną przyjaźń. Ponadto, osoby kochające koty są często postrzegane jako uparte i zdeterminowane w dążeniu do celu.
Jak Kaczyński traktuje koty?
Publicznie znane są historie, które ukazują Jarosława Kaczyńskiego jako osobę empatyczną wobec zwierząt. Jedna z nich dotyczy kota, którego prezes PiS znalazł przy drodze, prawdopodobnie potrąconego przez samochód. Zabrał go do weterynarza, sfinansował leczenie, a następnie przygarnął pod swój dach na Żoliborzu.
Inna anegdota opowiada o tym, jak Kaczyński opiekował się kotem sąsiadki, gdy ta przebywała w szpitalu. Po jej powrocie do domu, zwierzę regularnie odwiedzało prezesa w poszukiwaniu przysmaków i pieszczot. Te wydarzenia sugerują, że Jarosław Kaczyński nie pozostaje obojętny na potrzeby zwierząt i wykazuje się troską o nie.
Kolejna historia, która świetnie pokazuje, jak ważne w życiu prezesa PiS są jego pupile, została ujawniona przez Joannę Miziołek w podcaście "Niedyskretnie o politykach". Usłyszała ją podczas rozmowy z jednym z ważnych osób z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, a dotyczy wydarzenia z 2006 roku.
Brat cioteczny Kaczyńskiego ujawnia: "Koty Jarka nas terroryzują". O co chodzi?
- Kiedy musiał się przenosić za pierwszym razem do KPRM, wtedy jeszcze żyła jego mama, musiał się przenieść na Parkową razem z mamą i razem z kotami. Jarosław Kaczyński bardzo się niepokoił, że musi te koty przenosić, bo to jednak jest nowe otoczenie. On wszystkich przestrzegał, żeby tylko nie wypuszczali kotów. I co się stało? Michał Kamiński wypuścił kota i kot zaginął. I BOR-owcy latali po całych łazienkach, przez 2 godziny szukali kota - opowiadała dziennikarka. Historia skończyła się happy endem, a kot wrócił do domu cały i zdrowy.
Warto wspomnieć, że pod koniec grudnia 2025 roku w domu obok posiadłości Jarosława Kaczyńskiego rozpoczął się remont, a polityk postanowił na czas prac przenieść się do domu krewnego. Koty postanowił zabrać ze sobą. To pokazuje, że jest z nimi bardzo związany - nie zostawił ich samych w domu, donosząc jedynie jedzenie, ani nie oddał ich do hotelu dla zwierząt. Widać, że pupile są dla niego jak członkowie rodziny, których nie zostawia się nawet w trudnych sytuacjach!
W naszej galerii zobaczysz wszystkie koty Jarosława Kaczyńskiego: