Senator na miejskim bazarku
Poranek był chłodny, ale pogodny – typowy warszawski luty, kiedy to na straganach nie ma jeszcze nowalijek, ale są produkty z importu, choć sprzedawcy twierdzą: „prawdziwe, prosto od babci”. W takim właśnie klimacie senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Kwiatkowski spokojnie przechadzał się między ladami, przyglądając się towarom z uwagą kogoś, kto naprawdę wie, czego chce.
Marszałek Sejmu odwiedził sklep zoologiczny. Czarzasty: Ptaki w zimie potrzebują pomocy
Politycy, tak jak zwykli Polacy, też chodzą na zakupy. Senator Kwiatkowski na bazarku kupował świeże warzywa i owoce. Do torby powędrowały nie tylko soczyste mandarynki, ale też np. pomidory. – Jak tylko jestem w Warszawie zawsze kupuję je na targowisku obok Hali Mirowskiej. Są świeże, smaczne i kupione u życzliwych sprzedawców, a do tego zapakowane do ekologicznej torby – powiedział nam senator KO, który zakończył zakupy lekturą naszej gazety. – „Super Express” jest zawsze dobrze poinformowany – zauważył Kwiatkowski.
Kwiatkowski zdarza, kiedy robić zakupy
Polityk zdradził nam przy okazji swój zakupowy sekret. - Najlepiej kupować przed 8 rano, wtedy jest mało klientów, a duży wybór produktów – radzi senator KO. Tu i ówdzie ktoś z przechodniów rozpoznawał polityka, ale atmosfera pozostała miła. Widać, że dla polityka taki poranny spacer po targu to nie tylko zakupy, ale też chwila kontaktu z normalnym, codziennym życiem Warszawy – z dala od sejmowych korytarzy i telewizyjnych kamer.
Na koniec rozmowy senator jeszcze raz podkreślił, że ceni sobie takie miejsca właśnie za autentyczność i bezpośredni kontakt z ludźmi. Wygląda na to, że nawet osoby publiczne potrafią znaleźć chwilę spokoju wśród straganów z kiszoną kapustą i pachnącymi jabłkami – i to bez obstawy, bez pośpiechu, za to z pełną siatką i gazetą pod pachą.