Poseł kupił karmę dla nerkowców
Macierewicz od dwóch lat nie prowadzi samochodu, bo stracił prawo jazdy za niebezpieczną jazdę po Warszawie. Od tego czasu korzysta z taksówek lub prywatnego auta z kierowcą. Tym razem polityk po wyjściu z Sejmu pojechał na bazarek na warszawskim Marymoncie, gdzie kupił zarówno mokrą, jak i suchą karmę. Rachunek wyniósł 136 zł. W torbie posła znalazły się produkty dla kotów z niewydolnością nerek — pozbawione zbóż, które są źródłem fosforu, a ten składnik powinien być ograniczany u zwierząt z problemami nerkowymi.
Paliwo tanieje, a Macierewicz jeździ po Warszawie zupełnie za darmo
Najwięksi kociarze w PiS
Zaskakujące jest to, że po zakupach Macierewicz wrócił prosto do Sejmu, co oznacza, że cała trasa — w obie strony — wyniosła około 20 kilometrów. Polityk od lat deklaruje zamiłowanie do kotów, a tę pasję ma dzielić m.in. z Jarosławem Kaczyńskim (77 l.).
Warto dodać, że choć sam Macierewicz stracił prawo jazdy za niebezpieczne zachowanie na drodze, jego kierowca również nie zachował pełnej ostrożności. Podczas przejazdu z Sejmu na Marymont samochód przez chwilę poruszał się buspasem, a na Trasie Toruńskiej kierowca przeciął linię ciągłą.