Wicepremier obchodzi urodziny! Szok, jak zapoznał przyszłą żonę. To było w Niedzielę Palmową
Krzysztof Gawkowski mimo młodego wieku, jest bardzo doświadczonym politykiem. Wystarczy wspomnieć, że przez lata krok po korku wspinał się po szczeblach kariery. Pełni funkcję szefa klubu parlamentarnego Lewicy, a także wiceszefa Nowe Lewicy, czyli partii powstałej w wyniku fuzji SLD i Wiosny Roberta Biedronia. To, że kojarzy się z lewicą może sprawić, że wiele osób zdziwi się, gdy pozna zaskakującą historię miłości Gawkowskiego i jego żony Angeliki, a w zasadzie historię ich poznania, do którego doszło.. w kościele! W jednym z wywiadów polityk szczegółowo o tym opowiedział: - Zaczęliśmy się spotykać po tym jak, spotkaliśmy się w kościele. Byliśmy na mszy świętej w Niedzielę Palmową. Ona stała przede mną, ja za nią i taka aura nastąpiła, że pomyślałam, że może pójdziemy razem na spacer. Co polityka zafascynowała w pani Angelice? Jak sam przyznał to, że jest dobrym człowiekiem. Gawkowscy są razem ponad 20 lat i mają trójkę dzieci: Michalinę, Janka i Hanię.
Zresztą, nie każdy też pewnie wie, że Gawkowski to człowiek związany dość mocno z religią. Nieraz mówił o tym, jak ważna jest w jego życiu wiara. - Lewica wrażliwa społecznie to również lewica taka, która będzie czuła na to, co mówił Chrystus w swoich przesłaniach ewangelicznych, a tam było jasno, bądź bratem dla drugiego człowieka, wspieraj go, nie zapominaj o jego problemach - powiedział niegdyś Krzysztof Gawkowski w jednej z rozmów na antenie Radiu Plus. Kilka lat temu w programie "Politycy od kuchni" jeszcze bardziej otworzył się na temat swojej postawy wobec wiary i ujawnił, że regularnie chodzi do kościoła. Co więcej powiedział też, że jego dzieci chodzą na religię, a rodzina przyjmuje kolędę.
Gawkowski pracował na Stadionie X-lecia
Inną ciekawostką z życia Krzysztofa Gawkowskiego, co prawda nie związaną z kościołem, je ta, że jako młody chłopak pracował on na stadionie, czyli bazarze Jarmark Europa. Lata temu w programie "Pociąg do polityki" opowiadał: - Wstyd przyznać, ale pracowałem na czarno. Zacząłem wcześnie, bo miałem raptem 17 lat. Codziennie wstawałem rano o 4, wsiadałem w pociąg i jechałem na stadion, o 5.15 przyjeżdżałem i rozpakowywałem towar do 7.20. Potem szedłem ze szkoły prosto na stadion, żeby spakować towar. I tak dwa lata - wspominał.