Nie od dziś wiadomo, że Jarosław Kaczyński to wielki miłośnik zwierząt, a w szczególności kotów. Towarzyszą mu one od lat! Jednym z najdłużej mieszkających u boku prezesa PiS futrzaków, bo aż kilkanaście lat, był słynny Buś. Biały kiciuś lubił wylegiwać się dość nietypowo, bo w czapce polityka: - Buś zrobił sobie w niej legowisko - oznajmił niegdyś ze stoickim spokojem Kaczyński.
Kolejnym towarzyszem prezesa był Alik, który został przygarnięty przez prezesa. Znaleziono go leżącego przy drodze w okolicy Wyszogrodu. Alik odwdzięczył się za uratowanie życie, był bardzo przywiązany do swojego pana. Radość z przebywaniem z nim wykazywał poprzez uczepienie się nogawki prezesa i tak spędzał czas. Niestety, chorował na nerki i zmarł w 2011 roku. Wcześniej prezes mocno walczył o jego zdrowie, powierzając kotka weterynarzom w najlepszej klinice.
Kaczyński mimo że pożegnał wiernego przyjaciela, znalazł kolejnych ulubieńców. To kotka Fiona oraz kocur Czaruś, którego przed domem znalazł jeden z ochroniarzy Kaczyńskiego i przyniósł maleńkiego wtedy kotka. - Mieścił się w dłoni, to taki mały kociaczek był, z czego wyrósł duży czarny kocur - opowiadał w "Pytaniu na śniadanie" kilka lat temu Jarosław Kaczyński.
Teraz, gdy Kaczyński mieszka u swego brata ciotecznego, oczywiście są z nim jego koty. Jan Maria Tomaszewski śmiał się, że te dokazują, ale w domu jest bardzo wiele radości: - Jarek wziął ze sobą koty, kiedy do mnie się przeprowadzał. I te koty nas terroryzują. Biegają jak szalone po mieszkaniu, jest wesoło - żartował.
Jednak, co ciekawe, Kaczyński zapoznał też kota zza płotu! Tuż obok mieszka bowiem Filuś, który już przyzwyczaił się do nowego sąsiada i kładzie się przed drzwiami mieszkania. Gdy Kaczyński wychodził z palemką, by w niedzielę palmową udać się do kościoła, kociak jak gdyby nigdy nic, leżał rozłożony wygodnie na chodniku i wcale nie zwracał uwagi na prezesa. Widać wyczuł, że prezes PiS to miłośnik futrzaków!
- Filuś, czyli kot sąsiadki, przychodzi do nas i zagląda często do okien co się u nas dzieje. Wypatruje kota Jarka, czyli Czarusia, jest zabawnie - uśmiecha się brat cioteczny prezesa PiS, Jan Maria Tomaszewski. I jak dodaje: - Czaruś się lekko denerwuje wtedy. Czyżby był zazdrosny o swojego pana? Kto wie...