- Bogdan Rymanowski po 17 latach opuścił TVN, aby szukać nowych wyzwań zawodowych, przechodząc przez Polsat i Radio ZET, by ostatecznie założyć własny kanał internetowy na YouTube – "Rymanowski Live".
- Przejście na YouTube dało mu możliwość prowadzenia wielogodzinnych, pogłębionych wywiadów bez presji czasu, co uważa za dużą zaletę, choć wiąże się to również z potencjalnymi kontrowersjami.
- Dziennikarz przyznaje, że jego zawód wymaga ciągłego zaangażowania, co skutkuje brakiem czasu dla rodziny i poczuciem, że bliscy mogą mieć do niego pretensje o niedostateczną obecność w ich życiu.
Przez siedemnaście lat Bogdan Rymanowski był jednym z rozpoznawalnych symboli stacji TVN, ciesząc się ugruntowaną pozycją i sukcesem. Mimo stabilizacji zawodowej i finansowej, dziennikarz podjął decyzję o fundamentalnej zmianie, motywowany pragnieniem rozwoju i poszukiwaniem nowych doświadczeń. Odejście z TVN było dla wielu obserwatorów zaskoczeniem.
- Wiem, że miałem tam super pozycję, byłem doceniany i zarabiałem świetne pieniądze. Ale w pewnym momencie poczułem, że chciałbym jeszcze zawodowo doświadczyć czegoś innego. Dlatego osiem lat temu podjąłem decyzję, z której jestem bardzo zadowolony, o zmianie stacji. Przeszedłem do Polsatu. Potem przyjąłem propozycję z Radia ZET i wróciłem do zawodowych korzeni, a na koniec spróbowałem czegoś zupełnie nowego i założyłem Rymanowski Live, kanał na YouTubie – ujawnił w rozmowie z "Vivą!".
Po opuszczeniu TVN, Rymanowski związał się najpierw z Polsatem, a następnie z Radiem ZET. Ostatecznie postawił na autorski projekt internetowy, uruchamiając kanał "Rymanowski Live" na platformie YouTube.
Kontrowersje w sieci
Przejście do przestrzeni internetowej, a zwłaszcza na platformę YouTube, otworzyło przed dziennikarzem nowe możliwości. Zniknęły sztywne ramy czasowe charakterystyczne dla telewizji i radia, co pozwoliło na prowadzenie wielogodzinnych, pogłębionych wywiadów z różnorodnymi gośćmi. Ta swoboda formatu jest dla Rymanowskiego szczególnie cenna.
Joanna Kurska nagrywa z 5-letnią córką w Ameryce. Ania będzie uczyć polskie dzieci angielskiego
- Mogę prowadzić pogłębione rozmowy nie tylko z politykami. Mogę zaprosić aktorów, sportowców, artystów i rozmawiać z nimi tyle, ile chcę, a jak będzie trzeba, to nawet wiele godzin. Taki brak pośpiechu jest wspaniały, bo widzę, jak z upływem czasu moi rozmówcy otwierają się, czują się coraz bardziej swobodnie, a rozmowa wchodzi na inne tory. A ja naprawdę lubię gadać. Moja żona Monika się śmieje, że jeśli po śmierci trafię do czyśćca, to największą karą, a nawet męką piekielną, będzie dla mnie nakaz milczenia - stwierdził.
Jedną z rozmów, która wywołała szeroką dyskusję i falę krytyki, był wywiad z prof. dr hab. inż. Grażyną Cichosz, specjalistką w dziedzinie technologii żywności i bezpieczeństwa żywienia. Ekspertka zakwestionowała w nim oficjalne zalecenia żywieniowe oraz skrytykowała działania przemysłu spożywczego, co spotkało się z zarzutami dezinformacji ze strony krytyków.
Bogdan Rymanowski o rodzinie
Intensywna aktywność zawodowa i ciągła obecność w mediach mają swoją cenę, często wiążącą się z ograniczonym czasem dla najbliższych. Dziennikarz odniósł się do kwestii wpływu swojej pracy na życie rodzinne, przyznając, że zawód dziennikarza wymaga nieustannej gotowości i pełnego zaangażowania, nawet w okresie urlopowym.
- Trzeba by było ich zapytać, ale ponieważ ich tu nie ma, powiem ci, że na podstawie tego, co mówią, mogę sobie wyobrazić, co czują. Na przykład mogliby mieć do mnie pretensje, że nie poświęciłem im wystarczająco dużo czasu, że za mało z nimi rozmawiałem. Niestety dziennikarzem nigdy nie przestaje się być. To jest praca 24 godziny na dobę. I oni tego doświadczali razem ze mną, bo nawet na urlopie nie ma szans na to, żebym całkowicie się odciął. A to muszę wrzucić kolejny odcinek do sieci, a to przeczytać jakąś książkę, bo od razu po powrocie mam nagranie – wyznał Rymanowski, podkreślając, że jego rodzina również odczuwa konsekwencje jego zawodowego zaangażowania.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Bogdan Rymanowski: