Posłanka KO w salonie piękności
Posłanka Kinga Gajewska miała dzień, który wyglądał jak klasyczny wakacyjny miks obowiązków i drobnych przyjemności. Fotoreporter wypatrzył ją, gdy wchodziła do salonu piękności — bez pośpiechu, jakby miała wreszcie chwilę dla siebie. W środku czekał na nią cały zestaw zabiegów: regulacja brwi, doczepianie rzęs, a na finał manicure. Atmosfera raczej relaks niż polityka.
Podczas robienia paznokci Gajewska postanowiła nie marnować czasu i… zamówiła sushi. Gdy kosmetyczka pracowała nad jej dłońmi, ona spokojnie zajadała rolki, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Trochę beauty, trochę lunch — multitasking w wersji letniej.
Co się stało Grzegorzowi Schetynie?! Niepokojący szczegół na zdjęciach
Wielkie zakupu dla domu
Po wyjściu z salonu nie było już tak lekko. Posłanka ruszyła na zakupy, i to nie byle jakie. Najpierw warzywniak, potem sklep spożywczy, gdzie wzięła się za uzupełnianie domowych zapasów. Wychodziła obładowana siatkami, jakby szykowała się na małą domową rewolucję. Papier toaletowy, pieluchy, warzywa, spożywka — pełen pakiet.
Na koniec dnia, wracając autem, zaliczyła wpadkę: fotoreporter zauważył, że rozmawia przez telefon podczas jazdy. Niby drobiazg, ale jednak wykroczenie, za które grozi 500 zł mandatu. Taki mały minusik na koniec intensywnego dnia.