- Marianna Schreiber skrytykowała Rafała Trzaskowskiego za jego aktywność na arenie międzynarodowej, przypominając mu dawne słowa i zaniedbania.
- Schreiber użyła wobec prezydenta Warszawy określenia, którego sam użył w przeszłości, oraz nawiązała do kontrowersji wokół Schroniska na Paluchu.
- Jej komentarz wywołał burzę w sieci, łącząc osobiste ataki z lokalnymi problemami.
Ostry komentarz pod nagraniem o pomocy dla Ukrainy
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski opublikował w serwisie X nagranie, w którym informował, że 90 agregatów prądotwórczych jedzie z Warszawy do Kijowa jako wsparcie dla Ukrainy. Wpis szybko zyskał tysiące reakcji.
Rekordowa emerytura w Polsce to 51,4 tys. zł. Dlaczego inni dostają zaledwie 2 grosze?
Pod nagraniem pojawił się jednak komentarz Marianna Schreiber, który wywołał spore poruszenie:
„Dupiarzu, miałeś jechać do schroniska na Paluchu. Pisma do Ciebie wysyłali” – napisała.
Skąd to określenie? Wątek z 2022 roku
Użyte przez Schreiber słowo nie jest przypadkowe. Nawiązuje do rozmowy z 2022 roku, gdy Trzaskowski był gościem podcastu Wojewódzki i Kędzierski. Pytany o młodość i powodzenie u kobiet, przyznał wtedy, że nie był „bawidamkiem”, a pół żartem określił się mianem „dupiarza”. Wypowiedź miała luźny, anegdotyczny charakter, ale fragment rozmowy do dziś bywa przywoływany przez jego krytyków.
Paluch wraca jak bumerang
Drugi wątek komentarza Schreiber dotyczy Schronisko na Paluchu. W ostatnich miesiącach wokół placówki narastały kontrowersje, a aktywiści i część opinii publicznej apelowali o większy nadzór miasta i reakcję prezydenta Warszawy. Schreiber sugeruje, że Trzaskowski nie zrealizował zapowiadanej wizyty w schronisku, mimo kierowanych do niego pism i próśb. W jej ocenie kontrastuje to z jego aktywnością w sprawach międzynarodowych.
Internetowa burza i brak odpowiedzi
Komentarz został przez wielu odebrany jako osobisty atak, niezwiązany bezpośrednio z pomocą humanitarną dla Ukrainy. Inni zwracają uwagę, że łączy on aktualne działania prezydenta miasta z archiwalnymi wypowiedziami i lokalnymi sporami, by podważyć jego wiarygodność.
Rafał Trzaskowski nie odniósł się do zaczepki. Jedno jest pewne: sprawa pokazuje, jak szybko dawne słowa i nierozwiązane lokalne problemy wracają w nowym kontekście, gdy polityka spotyka się z emocjami mediów społecznościowych.