Poseł Telus pracuje w polu
Na wsi praca wre – jesienią trzeba zasiać zboże ozime, żeby wiosną zebrać plony. Nie inaczej jest u Roberta Telusa, który sam pracuje przy traktorze, maszynach do siewu i w stajni z końmi. Bez garnituru, za to w roboczej kamizelce i jeansach. Poseł PiS dogląda sprzętu, sprawdza zasiewy, karmi konie i rozmawia z sąsiadami. Widać, że Telus jest rolnikiem pełną gębą – politykiem, który nie tylko reprezentuje rolników w Sejmie, ale autentycznie żyje rytmem polskiej wsi.
Kierowcy trąbili na Olejnik. Pod domem dziennikarka TVN również się nie popisała
Telus od lat prowadzi własne gospodarstwo, a rolnictwo zna nie z dokumentów, lecz z codziennej roboty. W rządzie Mateusza Morawieckiego pełnił funkcję ministra rolnictwa i rozwoju wsi, odpowiadając m.in. za kwestie dopłat, bezpieczeństwo żywnościowe i relacje z rolnikami, które w ostatnich latach bywały wyjątkowo napięte. Po odejściu z resortu wrócił do swoich pól i zwierząt, podkreślając, że „ziemia nie poczeka”, a gospodarstwo trzeba prowadzić niezależnie od politycznych obowiązków.
Rolnictwo to jego świat
Dziś widać go przy pracy tak samo, jak każdego innego gospodarza – z rękami ubrudzonymi ziemią, wśród maszyn, które trzeba naprawić, i zwierząt, które wymagają opieki. Telus nie ukrywa, że rolnictwo to jego świat, a polityka była tylko jednym z etapów w życiu.