Anne Applebaum urodziła się 15 lipca 1964 roku w Waszyngtonie w amerykańskiej rodzinie o żydowskim pochodzeniu. Studiowała historię ZSRR na Uniwersytecie Yale. Uzyskała także tytuł magistra stosunków międzynarodowych w London School of Economics, uczyła się również na Uniwersytecie Oksfordzkim. Karierę jednak rozpoczęła w Polsce jako korespondentka z Warszawy pisma "The Economist" w 1988 roku. Potem została zastępczynią redaktora naczelna tygodnika "The Spectator". Jej teksty można było przeczytać także w "Evening Standard", "The Washington Post" czy magazynie "Slate". Obecnie publikuje w amerykańskim magazynie "The Atlantic". Applebaum to dziennikarka, która może pochwalić się Nagrodą Pulitzera. Otrzymała ją w 2013 roku za "Gułag. Prywatnie jest żoną ministra Radosława Sikorskiego, z którym ma dwóch dorosłych już synów: Tadeusza i Aleksandra.
ZOBACZ: Żona Sikorskiego miała na ślubie używaną suknię ślubną. To wyszło na jaw po latach! Tajemnica w tle
Mimo że Anne Applebaum wychowała się w USA, to Polska stała się jej domem. Swojego męża poznała pod koniec lat 80. - Pochodziliśmy z mężem z różnych krajów. Ja, Amerykanka o korzeniach żydowskich, on Polak - wspominała niegdyś.
Najpierw połączyła ich praca, potem nadeszło uczucie. Sikorski i Anne Applebaum, gdy się poznali byli w innych związkach. Jednak zaiskrzyło między nimi, a wszystko wydarzyło się , gdy do Warszawy miał zawitać Helmut Kohl. Applebaum była wśród innych dziennikarzy obserwujących wizytę, gdy nagle pojawiła się wiadomość, że w Berlinie wali się mur. Tak o tym opowiadała nieżyjący już dziennikarz Krzysztof Leski: - Stało się jasne, że nie ma co tu robić, że trzeba jak najszybciej dotrzeć do Berlina. Postanowiliśmy pojechać autem nowo nabytym przez Anne za bodajże 9 tys. baksów. Zwało się daihatsu charade. I to ja miałem prowadzić - opowiadał po latach Leski.
Tak też się stało, on prowadził auto, a Sikorski i Applebaum zajęli miejsca z tyłu. To ta podróż ich połączyła i sprawiła, że dopadała ich miłość. Anne Applebaum w rozmowie z magazynem "Viva!" tak mówiła o Polsce:
W Polsce jest mój jedyny dom, jaki stworzyłam w dorosłym życiu. Nie mam innego. Kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy pod koniec 1986 roku, Polska mnie zachwyciła. To był wtedy oczywiście kompletnie inny kraj. Z jednej strony puste sklepy, bieda, szarość i milicja na ulicach. A z drugiej podziemna „Solidarność”. Wystarczyło wejść głębiej, żeby poznać fantastycznych ludzi opozycji, którzy prowadzili intensywne życie intelektualne, toczyli ciekawe polityczne spory. Dla mnie, dziennikarki, tamta Warszawa była po prostu bardzo interesującym miejscem do życia. Była wyzwaniem z intelektualnego punktu widzenia. Czułam nadchodzące wielkie zmiany i chciałam być ich częścią. Tu działa się historia. Nie przyszło mi do głowy, żeby stąd wyjechać - mówiła.