- Iga Świątek wygrała pierwszy mecz w tegorocznym Australian Open
- Polska tenisistka została zapytana przez dziennikarzy o zaskakującą rzecz
- Świątek jest fanką Taylor Swift, a media dopytały o... krytykę jej nowego albumu
Iga Świątek zapytana o krytykę Taylor Swift
Pierwszy dzień Australian Open przyniósł polskim kibicom sporo emocji. Iga Świątek, wiceliderka światowego rankingu, awansowała do drugiej rundy po zaciętym boju z Chinką Yue Yuan. Jednak na konferencji prasowej równie duże poruszenie co wynik meczu, wywołała odpowiedź Polki na pytanie dotyczące jej muzycznej idolki.
Dziennikarze w Melbourne postanowili zapytać tenisistkę o opinię na temat wydanego w październiku albumu Taylor Swift – "The Life of a Showgirl". Płyta ta spotkała się z mieszanym odbiorem i falą krytyki w internecie. Świątek nie wahała się stanąć w obronie artystki.
Iga Świątek dostała list i prezenty od Taylor Swift! "Jestem taka wdzięczna!"
– Szczerze, ludzie będą krytykować wszystko. Myślę, że był świetny – powiedziała wprost Polka. – Choć co prawda dość krótki. To nie tak, że znajdziesz jakieś nowe, zaskakujące rzeczy, kiedy posłuchasz go kilka razy. Ale piosenki są chwytliwe. Myślę to jest to, czego chciała. To, o czym mówiła od początku. Każda piosenka jest hitem.
Raszynianka podkreśliła również subiektywny odbiór twórczości. – Myślę jednak, że w sztuce i muzyce można mieć swoje własne przemyślenia – skwitowała krótko.
Australian Open: Iga Świątek nie bez problemów w II rundzie
O ile o muzyce Świątek mówiła z lekkością, o tyle na korcie musiała się mocno napracować. Mecz z kwalifikantką Yue Yuan (130. WTA) okazał się sporym wyzwaniem. Chinka, która w 2022 roku dotarła do 3. rundy US Open, grała odważnie i rzadko się myliła.
W pierwszym secie Polka miała spore problemy – została dwukrotnie przełamana i musiała gonić wynik. Kluczowy okazał się dziesiąty gem, w którym Yuan serwowała na zwycięstwo w secie. Wówczas Świątek popisała się genialnym bekhendem w linię, doprowadzając do remisu. Ostatecznie o losach partii zadecydował tie-break. Przy stanie 4-4 Polka wygrała dwie kolejne piłki i wykorzystała drugą piłkę setową, wygrywając 7:6 (7-5).
Drugi set rozpoczął się od prowadzenia faworytki 3:0. Wtedy jednak rywalka poprosiła o przerwę medyczną na rozmasowanie pleców. Po powrocie na kort walka znów stała się wyrównana (zrobiło się 3:2), ale Świątek utrzymała przewagę, wygrywając 6:3. Całe spotkanie trwało równo dwie godziny.
– Na początku byłam trochę zardzewiała. Wiedziałam jednak, co muszę zrobić, aby wygrać. Musiałam stać się odważniejsza w podejmowaniu decyzji, poprawić pracę nóg – przyznała samokrytycznie po meczu Polka.