Były trener piłkarzy Legii Warszawa Ricardo Sa Pinto schronił się na terenie ambasady Portugalii w Teheranie, stolicy Iranu. Kraj ten w ostatnich tygodniach jest ogarnięty zamieszkami. Jak przekazał w mediach społecznościowych portugalski szkoleniowiec, który prowadził Legię w latach 2018-2019, jego obecność na terenie placówki dyplomatycznej wynika ze względów bezpieczeństwa.
Ricardo Sa Pinto znalazł się w niebezpieczeństwie w Iranie
W nagraniu Sa Pinto ujawnił, że na terenie portugalskiej ambasady schroniło się kilka osób, w tym członkowie jego sztabu szkoleniowego, którzy wspierają go w pracy z teherańskim zespołem Esteghlal FC. Zespół ten zajmuje obecnie trzecią lokatę w rozgrywkach ligowych.
53-letni szkoleniowiec sprecyzował, że w związku z zamieszkami on i jego koledzy stracili w ostatnim czasie możliwość komunikowania się, gdyż jak dodał występują w Iranie przerwy w działaniu internetu i telefonów. Sa Pinto schronił się na terenie portugalskiej ambasady w środę, dzień po wygranym przez Esteghlal FC wyjazdowym meczu 1/8 Pucharu Iranu przeciwko ekipie Foolad Hormozgan.
Iran grozi Trumpowi. "Tym razem będzie celnie"
- Czuję się zobowiązany zostać tu, nadal trenować moją drużynę, ale też zorientować się, czy w ogóle są do tego warunki. Ciężko mi jest teraz odchodzić. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Takie jest moje życzenie – przekazał Sa Pinto.
Tymczasem w czwartek przed południem MSZ Portugalii podjął decyzję o zamknięciu ambasady tego kraju w Teheranie. Skierował też do Portugalczyków apel, aby nie udawali się do Iranu z powodu ryzyka dla ich bezpieczeństwa.
Resort spraw zagranicznych sprecyzował, że w najbliższych godzinach ostatni Portugalczycy opuszczą Iran. Dodał, że wyjazdu odmówiło jedynie 10 osób z portugalskim paszportem, z których siedem posiada też obywatelstwo Iranu.
