- Bracia Michał i Marcin Żewłakow, byli reprezentanci Polski, świętują dziś swoje 50. urodziny.
- Od dzieciństwa, przez kariery piłkarskie, aż po wspólne występy na Mistrzostwach Świata – ich droga jest pełna niezwykłych historii.
- Dowiedz się, jak radzili sobie z zamianami w szkole, dlaczego Michał był „Smolarkiem”, a Marcin „Bońkiem”, i co robią dziś!
Pierwszy na świat przyszedł Michał, który od brata jest starszy o pięć minut. Na początku rodzice mieli kłopot z rozróżnianiem bliźniaków. Dlatego mama na ręce jednego z nich zawsze zawiązywała wstążkę. Później problemy z ich rozpoznaniem mieli także nauczyciele. Dlatego były sytuacje, w których bracia pomagali sobie na lekcjach. Zdarzało się więc, że to Marcin odpowiadał za brata.
Siemieniec o Imazie: "Wielki piłkarz i człowiek". Hiszpan przeszedł do historii Ekstraklasy
Marcin chciał być jak Boniek, Michał jak Smolarek
Mieli smykałkę do sportu. Michał został ministrantem, bo na plebanii mógł grać w ping-ponga. Trenował także judo, ale to piłka była największą pasją obu braci. Z zapałem oglądali mundial w Meksyku w 1986 roku. To po nim Michał został „Smolarkiem” na cześć Włodzimierza, który strzelił gola z Portugalią. Na Marcina koledzy wołali... Boniek.
- Miałem wszystko, czego potrzebowałem. Miałem gdzie się uczyć, spać, do kogo przytulić i od kogo usłyszeć, że ludzi trzeba szanować. Miałem brata bliźniaka, który był przyjacielem, kolegą, rywalem, czasem tarczą. Chyba nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakie to było istotne – opowiadał Marcin w rozmowie z „Rzeczpospolitą", zapytany o okres dzieciństwa.
Robert Lewandowski skończy z kadrą? Jacek Bąk o przyszłości kapitana [ROZMOWA SE]
Razem zagrali w reprezentacji Polski na mundialu
Michał jako pierwszy z bliźniaków zadebiutował w reprezentacji Polski. W 1999 roku selekcjoner Janusz Wójcik zabrał go na tournee do Tajlandii i dał szansę w meczu z Nową Zelandią. Razem w kadrze bracia pojawili się za kadencji trenera Jerzego Engela. Wyjątkowy był dla nich mecz towarzyski z Francją w 2000 roku. Po raz pierwszy wspólnie zagrali w wyjściowym składzie Biało-Czerwonych. Na trybunach stadionu w Paryżu obecni byli rodzice. To nie był koniec niezapomnianych momentów. Później wystąpili m.in. przeciwko Holandii, w której byli bliźniacy: Frank i Ronald de Boer. Minusem było tylko to, że oba spotkanie polska kadra przegrała. Michał wspomniany rok kończył z nagrodą. Przypadł mu tytuł „Odkrycie roku” w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”.
Szczęsny i Fabiański: urodziny legend. Trener ujawnia, co doprowadziło ich na szczyt!
Na koniec kariery zagrali przeciwko sobie w Polsce
Do historii przeszedł za to ich występ przeciwko Armenii w Warszawie w el. MŚ 2002, w którym strzelili po golu. Później dane było im wspólnie zagrać na mundialu, na którym Marcin zdobył bramkę z USA. Jego kariera w drużynie była krótka i zakończyła się na 25 meczach i pięciu golach. Za to Michał śrubował licznik z występami. Zatrzymał się na 102 spotkaniach i trzech bramkach. Był z kadrą na trzech imprezach: dwóch mundialach i EURO. Rozstał się z nią po konflikcie z trenerem Franciszkiem Smudą, który miał zastrzeżenia do jego zachowania i Artura Boruca podczas powrotu z Ameryki.
Kariery bliźniacy zakończyli w Polsce. Michał w Legii, a Marcin w Bełchatowie i Koronie. W ten sposób mogli zagrać przeciwko sobie, tak jak kiedyś w Belgii. Dziś dalej działają w futbolu, choć w innych rolach. Pierwszy jest dyrektorem sportowym Legii, drugi komentatorem Canal+ Sport.
Skolim kocha piłkę i skoki. Gwiazdor disco polo porównuje dawne gwiazdy do obecnych
