Franciszek Smuda zmarł dokładnie dwa lata temu. Cierpiał na nowotwór krwi i odszedł w wieku 76 lat. Był piłkarzem, a później trenerem, który przeszedł niełatwą drogę uwieńczoną nominacją na selekcjonera reprezentacji Polski w 2009 roku. Karierę trenerską w Polsce zaczynał w Stali Mielec, by później objąć Widzew. Pozostaje tylko jednym z dwóch Polaków, który wprowadził polski klub do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Z Widzewem zdobył dwukrotnie mistrzostwo Polski, a w sezonie 1998/99 zrobił to z Wisłą Kraków, której kibicował niemalże do śmierci.
Żona Franciszka Smudy usłyszała takie wieści przed pogrzebem męża. Żaden kibic nie powstrzyma łez
Prowadził też wiele innych klubów. W jego trenerskim CV znajdowały się takie zespoły jak Legia Warszawa, Lech Poznań (zdobył Puchar Polski i awansował do 1/16 Pucharu UEFA) czy Zagłębie Lubin. Cztery razy został wybrany trenerem roku przez tygodnik "Piłka Nożna".
Tłumy pożegnały Franciszka Smudę. Poruszające słowa żony trenera nad grobem
W dniu drugiej rocznicy śmierci prezentujemy aktualne zdjęcia grobu Franciszka Smudy, który spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Podczas uroczystości pogrzebowych na ręce żony zmarłego trenera został złożony Order Odrodzenia Polski, a wiele znakomitych osobowości ze świata sportu i nie tylko, towarzyszyło zmarłemu trenerowi w jego ostatniej drodze, m.in. zabierając głos podczas mszy żałobnej.