Były policjant po pijanemu zabił dziecko

2010-09-17 9:00

Ten bandzior za kierownicą miał wiele szczęścia, że został zatrzymany, nim ludzie dorwali go w swoje ręce. Kompletnie pijany Krzysztof P. (45 l.) stracił panowanie nad samochodem i z impetem uderzył w uliczną latarnię, która runęła wprost na idącą chodnikiem Weronikę (10 l.). Dziewczynka zginęła na miejscu.

Weroniczka G. z Leśnego Dworu pod Szczytnem (woj. warmińsko-mazurskie) całe popołudnie bawiła się na placu zabaw. Tak jak obiecała mamie, wracała właśnie do domu na dobranockę. Szła grzecznie, prowadząc rower chodnikiem.

Nagle zza łuku drogi wyłonił się pędzący jak szalony Krzysztof P. Mężczyzna od trzech dni na przemian pił i szarżował swoim autem w okolicach Szczytna. Tym razem był tak pijany, że praktycznie nie wiedział, dokąd jedzie.

Nic dziwnego, że stracił panowanie nad samochodem. Z impetem wjechał w latarnię. Uderzenie było tak silne, że betonowy słup złamał się jak zapałka.

Weronika nie zdążyła uskoczyć. Potężna latarnia dosłownie zmiażdżyła jej drobne ciało. Przechodnie natychmiast ruszyli jej na pomoc. Inni chcieli wyciągnąć mordercę z samochodu i go zlinczować. Po kilku minutach do Weroniki przybiegli rodzice.

- Nie umieraj, Weroniczko. Tak bardzo cię kocham. Nie umieraj - krzyczała zrozpaczona matka, tuląc bezwładną rękę córki. Jej przerażający płacz i krzyk rozdzierały powietrze. Otępiały z przerażenia ojciec stał nad ciałem córki dosłownie jakby skamieniał. Niestety, już nic nie mogło przywrócić życia ich dziecku.

Krzysztof P. pół roku temu stracił prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu. Wcześniej wyleciał z policji bez prawa do emerytury. Teraz trzeźwieje w areszcie. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki