- To się zdarzyło kilkanaście metrów od futki mojego domu. W centum miasta, w pobliżu placu zabaw dla dzieci. Szedłem spokojnym krokiem, a przy mojej nodze Riko, mój pięcioletni pies – mówi pan Maciej. - Nagle z krzaków wybiegł dzik. Wprost na Rikiego. Mocno go poturbował. Riko upadł, jakby na chwilę stracił przytomność. Szybko się podniósł i uciekł. Ja wbiegłem na moja posesję i zamnąłem furkę, by dzik nie dobrał się także do mnie.
Riko dopiero po po jakimś czasie wrócił do swojego pana. - Był cały zakrwawiony. Natychmiast zawiozłem go do weterynarza – dodal pan Maciej. - Rany, których po starciu z dzikiem doznał pies, wymagały szycia. Gdyby nie trafił do lecznicy tak szybko, mógły nie żyć – mówi Mateusz Radziwołek, weterynarz z Białogardu.
Włodarze miasta nie ukrywaja ,że jest to problem. Arkadiusz Jaskólski rzecznik miasta twierdzi jednak ,że mieszkańcy Białogardu są trochę sobie sami winni dokarmiając zwierzęta, a te robią sobie wycieczki gstronomiczne. Wynajeliśmy już specjalistyczną firmę ,która odłowi dzika i problem powinien zostac załatwiony – mówi rzecznik.