Razem spędzili ponad dwadzieścia lat. Dochowali się syna, doczekali wnuków. Mieszkali w skromnym domku przy głównej ulicy w Dąbrówce Dużej. W ostatnim czasie ich związek przeżywał bardzo poważny kryzys. Tak wielki, że w maju sąd orzekł rozwód małżonków. Po nim Marek i Marzena J. nadal mieszkali pod jednym dachem. Być może gdyby któreś z nich się wyprowadziło, do tej tragedii by nie doszło.
Tymczasem między byłymi już małżonkami co rusz wybuchały awantury. - Marek chciał bardzo wrócić do Marzeny, ona nie chciała o tym słyszeć - opowiadają we wsi. Z kolei Marzena często wyjeżdżała do pracy do Niemiec. Była pielęgniarką. On był o te wyjazdy bardzo zazdrosny.
Nikt jednak nie przypuszczał, że wzajemne pretensje doprowadzą do takiego dramatu.
W miniony czwartek po południu Marek J. pojechał do pobliskich Brzezin do sklepu. Gdy wrócił, już się ściemniało. Przed domem natknął się na byłą żonę. Najprawdopodobniej znów między nimi doszło do awantury. W jej trakcie mężczyzna chwycił za nóż. Zadał kobiecie kilkanaście ciosów. Podwórko spłynęło krwią. Marzena J. zginęła na miejscu.
Marek J. wszedł do domu. Napisał list pożegnalny. Później poszedł do garażu i się powiesił.
Na leżące przed domem ciało Marzeny J. natknęli się sąsiedzi. Zaalarmowali policję. Gdy funkcjonariusze przeszukiwali dom, znaleźli wiszące zwłoki jej byłego męża.
Zobacz: Dożywocie dla mordercy z Kwidzyna! Zatłukł młotkiem 8-latka i jego ojca
Polecamy: Morderca z Rakowisk nie odziedziczy ani grosza! Jest niegodny dziedziczenia majątku
Najlepsze wideo: tv.se.pl