Zacznijmy od tego, że najpierw opracowano European Defence Industrial Strategy (EDIS), czyli Europejską Strategię Przemysłu Obronnego. To najważniejsze wytyczne wsparcia rozwoju obronności Unii Europejskiej. EDIS zakłada m.in., że państwa unijne będą kupować sprzęt, technologie i materiały na miejscu, czyli w innych krajach Unii Europejskiej. Możliwość kupowania poza Unią (np. w Stanach Zjednoczonych czy Korei Południowej) będzie dalej możliwa, ale do 2030 r. co najmniej 50 proc. zamówień obronnych ma być kierowana do firm znajdujących się na terenie Unii. W 2035 r. będzie to już 60 proc.
Do 2030 r. państwa unijne powinny kupować co najmniej 40 proc. swojego sprzętu obronnego w innych krajach unijnych, wspierając się wzajemnie w ten sposób.
Co i komu teraz sprzedajemy?
Obecnie naszym hitem eksportowym jest amunicja - zarówno do broni ręcznej, jak i artylerii lufowej (także przeciwlotniczej). Chodzi o gotowe naboje, ale także komponenty - ładunki miotające, zapalniki, spłonki i łuski. W Polsce chętnie kupowane są bomby, torpedy, rakiety oraz pociski przeciwlotnicze, materiały wybuchowe, paliwa rakietowe, materiały pędne do pocisków, a także półprodukty do ich produkcji.
Ważnym obszarem eksportu są również drony i systemy antydronowe. Polskie firmy oferują zarówno małe maszyny, amunicję krążącą i bezzałogowce klasy mikro, jak też znacznie większe maszyny. Jeśli chodzi o systemy antydronowe, zarówno elektroniczne jak i kinetyczne, są one bojowo sprawdzone m.in. na Ukrainie i cieszą się tam bardzo wysoką renomą.
Polska eksportuje również broń strzelecką: pistolety, karabiny maszynowe, karabiny szturmowe, strzelby, tłumiki, celowniki, broń o większym kalibrze - np. armaty przeciwlotnicze. Dobrze oceniane pod względem stosunku jakości do ceny jest też polskie oporządzenie i wyposażenie ochronne - kamizelki, hełmy, pasy, plecaki czy ładowni. Eksportujemy również opancerzenie i maskowanie dla pojazdów, płyty pancerne, pancerze reaktywne itp.
Dla Ukrainy produkowane są w Polsce m.in. haubice Krab i pojazdy opancerzone Rosomak. W przyszłości hitem eksportowym może stać się też nowy polski bojowy wóz piechoty Borsuk oraz produkowana w naszym kraju wersja koreańskiego czołgu K2.
Warto dodać, że zachodnie koncerny zbrojeniowe również produkują w Polsce chętnie kupowane uzbrojenie - choćby śmigłowce amerykańskie Black Howk czy włoskie AW109. Wielkie firmy lotnicze produkują w Polsce wiele kluczowych podzespołów, w tym silniki lotnicze, instalacje paliwowe czy elementy maszyn bojowych najnowszej generacji. W Polskich zakładach koncernu Lockheed Martin powstają struktury do myśliwców F-16.
Kto u nas kupuje? Najwięcej walcząca Ukraina, na drugim miejscu są Stany Zjednoczone, a podium zamyka Hiszpania, której tylko odrobinę ustępują znajdujące się na czwartym miejscu Niemcy. Niestety polski eksport to zaledwie 1 proc. światowego handlu w branży zbrojeniowej. Dlatego tak nam zależy na inwestycjach w przemysł obronny. Sprzęt i materiały produkowane w Polsce oraz powstające i rozwijane u nas technologie to nie tylko wzmocnienie naszej armii, ale także po prostu możliwość zarabiania niemałych pieniędzy. To ostatnie zapewnia przyszłość polskim firmom, realizację kolejnych ambitnych projektów, nowe miejsca pracy, a także rozwój regionów. Zdobycie unijnych środków to dla Polski wielka szansa. Najważniejsze programy, z których możemy skorzystać to EDIP i SEDE.
Czym jest EDIP?
European defence industry programme (EDIP), czyli Europejski program przemysłu obronnego jest pierwszym kompleksowym, długoterminowym programem Unii Europejskiej wspierającym przemysł obronny. Budżet programu na lata 2025-2027 wynosi 1,5 mld euro.
EDIP został uruchomiony rozporządzeniem Unii Europejskiej, a to oznacza, że przepisy od razu zaczęły obowiązywać we wszystkich państwach członkowskich, a więc także w Polsce. Nie musiał ich przyjmować polski parlament.
Co zakłada EDIP?
- Rozwój i produkcję sprzętu obronnego
Wspierane będą firmy przemysłu obronnego działające w Unii Europejskiej – to pieniądze na modernizację, zwiększenie mocy i utrzymanie zdolności produkcyjnych.
- Wspólne zakupy i współpraca między państwami Unii
Jeśli w to samo inwestuje kilka państw, łatwiej wynegocjować lepsze ceny, albo kupić więcej za założoną kwotę. Chodzi także o interoperacyjność, czyli podobieństwo rozwiązań, które zostaną zastosowane w poszczególnych krajach czy współpracę systemów, co daje kolejne możliwości.
i
- Zapewnienie ciągłości dostaw (security-of-supply)
Sprzęt i komponenty obronne kupowane są na miejscu, w Unii Europejskiej. Nie ma więc większego zagrożenia, że nie dojdą na czas. Dla przykładu - w okresie pandemii stanęła lub bardzo spowolniła produkcja w wielu branżach m.in. farmaceutycznej czy elektronicznej z powodu trudności ze sprowadzeniem komponentów z Dalekiego Wschodu.
- Wsparcie i integracja przemysłu obronnego Ukrainy
EDIP przewiduje udział ukraińskich firm w projektach obronnych, wspólne zamówienia, transfer technologii i modernizację produkcji zbrojeniowej. Wspólny udział w zakupach obniży ceny dla wszystkich, a Ukrainie da konkretne wsparcie.
- Nowa struktura współpracy
System współpracy państw członkowskich przy programach obronnych ma być ustanowiony prawnie. Dzięki temu zasady staną się jasne i będzie łatwiej działać.
Dlaczego EDIP jest tak ważny?
- Koniec przypadkowych i chaotycznych inwestycji,
- większa samowystarczalność i suwerenność strategiczna,
- wspólna i skoordynowana reakcja na kryzysy i wojny,
- lepsza współpraca przemysłowa w Unii, czyli szansa dla małych i średnich firm.
Jakie znaczenie EDIP dla Polski?
Polska w 2026 r. otrzyma 200 mld zł z tego programu. To szansa na poprawę naszej obronności – udział Polski we wspólnych zakupach to więcej lepszego sprzętu i materiałów dla polskiej armii. EDIP to także wsparcie dla firm – dla ich rozwoju, współpracy międzynarodowej, zwiększenia produkcji i sprzedaży. A to, jak już powiedzieliśmy, będzie skutkowało nowymi miejscami pracy, badaniami naukowymi i powstawaniem nowoczesnych technologii, przyniesie zyski regionom.
43,5 mld zł z programu SAFE dla Polski
O tej kwocie słychać było w ubiegłym roku najgłośniej. Komisja Europejska poinformowała, że 43,7 miliarda euro z programu SAFE trafi do Polski. Wnioski do Komisji złożyły wszystkie państwa członkowskie na łączną kwotę 150 mld euro i kwota pozostała po odjęciu pieniędzy dla Polski została podzielona między pozostałych 18 państw. To pokazuje nie tylko doskonałe przygotowanie polskich wniosków, ale także zrozumienie naszych wyjątkowych potrzeb.
SAFE to Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. Jest wielkim sukcesem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej (pierwsza połowa ubiegłego roku). Polskim urzędnikom udało się skłonić państwa członkowskie do szybkiego wynegocjowania warunków i przyjęcia tego programu. SAFE ma za zadanie wesprzeć państwa członkowskie w szybkim zwiększeniu inwestycji w europejskie zdolności obronne. To pożyczki na wspólne zamówienia. Czy pożyczki są rzeczywiście wielkim powodem do radości? Tak. Bez nich nie bylibyśmy w stanie poczynić takich inwestycji w obronność i zbrojenia. Poza tym te pożyczki mają wyjątkowo preferencyjne zasady - ze spłatą rozłożoną do 2070 r. (pierwsza rata 10 lat po otrzymaniu środków), bez naliczania VAT.
Na co mają pójść te pieniądze? Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, poinformował, że wzmocnią one kluczowe zdolności Wojska Polskiego, obronę powietrzną i przeciwrakietową oraz systemy artyleryjskie. Armia kupi amunicję, drony i systemy antydronowe. To będzie także wsparcie zdolności strategicznych, ochrona infrastruktury krytycznej, mobilności wojsk oraz cyberprzestrzeni. Wszystkie zakupy za pieniądze z tych pożyczek zostaną dokonane w krajach Unii Europejskiej.
Pomoc dla Ukrainy
Unia Europejska pomaga Ukrainie nie tylko dlatego, że docenia wysiłek walczącego o swoją wolność narodu, który został napadnięty przez Rosję. Ta pomoc nam się po prostu opłaca. Dlaczego?
Po pierwsze Ukraina stoi na przeszkodzie rosyjskiej ekspansji na Zachód, ale także na Północ (Rosji obawiają się Litwa i Finlandia) oraz Południowy Zachód (Mołdawia).
Wojna jest niezwykle krwawa i kosztowna. Nie tylko Ukraina na niej traci, Rosji także wybito niejeden ząb. Unia przyjmuje pragmatycznie, że lepiej jest pomagać Ukrainie niż samemu bronić swojej wschodniej granicy. Ponad to dobrze wiedzieć, że Ukraina ma obecnie jedną z najlepszych armii na świecie. Najlepiej wyszkoloną (m.in. w wojnie dronowej, która jest nowością), dysponującą najlepszym sprzętem z całego świata i przećwiczoną w prawdziwych warunkach wojennych, a nie na poligonie. Skorzystanie z tych doświadczeń jest bezcenne dla obronności innych państw europejskich, zwłaszcza leżącej tuż obok Polski.
Dla Ukrainy powstał program USI – Ukraine Support Instrument, czyli Instrument Wsparcia Ukrainy. Wartość programu to 50 mld euro (2024–2027).
To program cywilny, a jego celem są:
- stabilizacja finansów Ukrainy,
- wypłaty dla sfery budżetowej,
- reformy związane z integracją z Unią Europejską,
- odbudowa infrastruktury, energetyki, transportu, usług społecznych,
- wzmocnienie administracji publicznej.
USI stanowi część budżetu Unii Europejskiej i obowiązuje wszystkie państwa członkowskie. Większość funduszy (33 mld euro) zostanie przeznaczona na pożyczki lub granty), a tylko ok. 17 mld euro to bezzwrotne dotacje na odbudowę kraju i modernizację.
W programie EDIP również przewidziano pieniądze dla Ukrainy – 300 mln euro. To pieniądze ściśle na obronność - wsparcie ukraińskiego przemysłu obronnego, budowę wspólnych mocy produkcyjnych z krajami Unii Europejskiej, a także na zwiększenie produkcji amunicji, pojazdów, dronów itp.
Specjalna komisja parlamentarna SEDE
To kolejny skrót, który warto znać. SEDE to Podkomisja Bezpieczeństwa i Obrony (Committee on Security and Defence) Parlamentu Europejskiego. Powierzono jej:
- politykę bezpieczeństwa i obrony Unii Europejskiej,
- misje wojskowe i cywilne Unii,
- współpracę obronną państw członkowskich,
- nadzór nad Europejskim Funduszem Obronnym,
- analizę zagrożeń militarnych i hybrydowych,
- relacje Unia–NATO,
- koordynację wsparcia Unii dla obronności Ukrainy.
W SEDE zasiadają również Polacy - poseł Parlamentu Europejskiego Michał Dworczyk jest wiceprzewodniczącym SEDE, a wśród członków znaleźli się Marta Wcisło, Michał Szczerba i Adam Bielan.
i