Czwarty wypadek na kolei w Hiszpanii, sześć osób rannych. Czarna seria
Hiszpanie, którzy muszą z jakichś względów podróżować teraz pociągami, mają prawo być przerażeni. Od niedzieli, 18 stycznia w tym kraju doszło do czterech wypadków kolejowych! W tym pierwszym zginęło według nowych danych 45 osób, w drugim jedna, w trzecim na szczęście nikt mimo wykolejenia składu. A wczoraj, w czwartek 22 stycznia wydarzył się czwarty. Pociąg obsługiwany przez operatora FEVE przewoził 16 pasażerów i poruszał się na trasie między Kartageną a Los Nietos. W trakcie przejazdu skład uderzył w ramię dźwigu, który znajdował się zbyt blisko torów. Jak potwierdził regionalny departament zdrowia, sześć osób odniosło lekkie obrażenia. Cztery trafiły do szpitala Santa Lucía, a dwie do szpitala Rosell. Pociąg nie wykoleił się i pozostał na torach, co zapobiegło poważniejszym konsekwencjom zderzenia. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe, straż pożarna oraz policja. Akcja ratunkowa trwała kilka godzin, a ruch na linii został wstrzymany.
Doszło do „naruszenia skrajni kolejowej przez dźwig nienależący do infrastruktury kolejowej”
Przyczyny zdarzenia nie zostały jeszcze oficjalnie ustalone. Według wstępnych informacji przekazanych przez burmistrz Murcji Noelię Arroyo, pociąg zahaczył o wysięgnik dźwigu, który wystawał ponad tor. Operator infrastruktury kolejowej Adif poinformował, że doszło do „naruszenia skrajni kolejowej przez dźwig nienależący do infrastruktury kolejowej”, nie podając jednak szczegółów, dlaczego maszyna znajdowała się w tym miejscu w momencie przejazdu pociągu. Władze regionalne Murcji potwierdziły, że dźwig wykonywał prace konserwacyjne niezwiązane bezpośrednio z koleją. Adif prowadzi obecnie postępowanie wyjaśniające, mające ustalić, kto odpowiadał za zabezpieczenie miejsca prac. Według dziennika „La Opinión de Murcia” rejon ten był wielokrotnie zgłaszany jako niebezpieczny - brakowało odpowiedniego oznakowania i sygnalizacji świetlnej, a prace w pobliżu torów nie były właściwie koordynowane.
Katastrofa kolejowa w Andaluzji. Już 45 ofiar pierwszego wypadku
Zaledwie kilka dni wcześniej, 18 stycznia, w Andaluzji doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof kolejowych ostatnich lat. Liczba ofiar wzrosła do 45. Rannych zostało w niej około 100 osób. Do wypadku doszło w niedzielę, około godziny 19:45 w miejscowości Adamuz, położonej około 200 kilometrów na północ od Malagi na południu Hiszpanii. Zderzyły się dwa pociągi dużych prędkości, którymi w sumie podróżowało około 500 osób. Najpierw trzy ostatnie wagony pociągu przewoźnika Iryo jadącego z Malagi do Madrytu wypadły z trasy i upadły na sąsiedni tor. Po zaledwie 20 sekundach najechał na nie jadący tym sąsiednim torem, ale w tym samym kierunku skład należący do przewoźnika Renfe, relacji Madryt-Huelva i również się wykoleił. Przyczyną katastrofy mogły być wadliwe łączenie elementów torów - podało "El Mundo", powołując się na anonimowe źródło zbliżone do śledztwa.