Trwają poszukiwania psa Boro, który przeżył katastrofę kolejową w Hiszpanii, ale potem uciekł
Cała Hiszpania szuka psa, który jeździł koleją! Właścicielka zwierzaka, 26-letnia Ana García, to jedna z osób, które przeżyły tragiczną katastrofę kolejową w południowej Hiszpanii. 18 stycznia jechała feralnym pociągiem z Malagi do Madrytu z siostrą i psem Boro. Ostatnie wagon pociągu wykoleiły się i został uderzone przez drugi skład. Ana i jej siostra przeżyły katastrofę, a w trakcie ewakuacji z przechylonego wagonu na chwilę dostrzegły swojego psa, jednak przestraszone zwierzę uciekło z miejsca zdarzenia. Historia szybko poruszyła ludzi. Hiszpańskie media nagłośniły poszukiwania Boro, a tysiące internautów zaczęło udostępniać w mediach społecznościowych apel Any wraz ze zdjęciami psa. Boro to średniej wielkości czarny pies z charakterystycznymi białymi łatkami.
Do akcji włączyła się również PACMA – hiszpańska partia polityczna zajmująca się prawami zwierząt. Na platformie X organizacja opublikowała wpis informujący, że pies zaginął w rejonie katastrofy w Adamuz, w prowincji Kordoba, może być bardzo przestraszony i zdezorientowany. Zaapelowano, aby nie gonić zwierzęcia, lecz spróbować je nagrać, zwabić jedzeniem i niezwłocznie zgłosić jego lokalizację. W środę 21 stycznia ratownicy z patrolu ratownictwa zwierzęcego, działającego przy PACMA, otrzymali zgodę na przeszukanie terenu wypadku. Jak poinformowały władze, funkcjonariusz Guardia Civil zauważył Boro krótko po katastrofie, jednak pies uciekł do pobliskiego lasu, zanim udało się go złapać.
Katastrofa kolejowa w Andaluzji. Już 43 ofiary pierwszego wypadku
Tymczasem znów wzrosła liczba ofiar pierwszej, najbardziej tragicznej katastrofy kolejowej w Hiszpanii wzrosła do 43. Rannych zostało w niej około 100 osób. Do wypadku doszło w niedzielę, 18 stycznia około godziny 19:45 w miejscowości Adamuz, położonej około 200 kilometrów na północ od Malagi na południu Hiszpanii. Zderzyły się dwa pociągi dużych prędkości, którymi w sumie podróżowało około 500 osób. Najpierw trzy ostatnie wagony pociągu przewoźnika Iryo jadącego z Malagi do Madrytu wypadły z trasy i upadły na sąsiedni tor. Po zaledwie 20 sekundach najechał na nie jadący tym sąsiednim torem, ale w tym samym kierunku skład należący do przewoźnika Renfe, relacji Madryt-Huelva i również się wykoleił. Przyczyną katastrofy mogły być wadliwe łączenie elementów torów - podało "El Mundo", powołując się na anonimowe źródło zbliżone do śledztwa.