Książę William zatrudnił ekspertkę od kryzysowego PR-u. Nowe plotki o rodzinie królewskiej
Czyżby w brytyjskiej rodzinie królewskiej szykował się jakiś nowy skandal? A może chodzi o pokonanie tych, które już zdążyły wybuchnąć, a których u royalsów nigdy nie brakuje? Jedno jest pewne - w mediach krążą nowe ciekawe plotki na temat pałacowego życia! Jak podaje „The Mail on Sunday”, książę William zatrudnił Lizę Ravenscroft, ekspertkę ds. zarządzania kryzysowego, znaną z pracy „ramię w ramię z wielkimi nazwiskami w najtrudniejszych chwilach”. Inspiracją do zatrudnienia jej ma być według podanego źródła Julian Payne, były sekretarz ds. komunikacji króla Karola i królowej Camilli. Opisując swoje umiejętności, Liza Ravenscroft zapewniała, że wie, jak radzić sobie z „rzeczami z pierwszych stron gazet: od kampanii bojkotu, przez oskarżenia seksualne, po poważne problemy bezpieczeństwa, zagrożenia geopolityczne i etyczne”. O co może chodzić? Może o księcia Harry'ego i Meghan Markle, może o księcia Andrzeja, a może o ostatnią nietypową sytuację, w której to książę William i księżna Kate znaleźli się w ogniu krytyki?
Księżna Kate i książę William ogrodzili park, który był dotychczas dostępny dla mieszkańców. Sąsiedzi wściekli
Księżna Kate i książę William bardzo rzadko są obiektem jakiejkolwiek krytyki w brytyjskich mediach. Ale tym ostatnio było zupełnie inaczej! Zaczęło się od wielkiej przeprowadzki następców brytyjskiego tronu do Forest Lodge w Windsor Great Park miesiąc temu. Sielanka skończyła się natychmiast. Bo sąsiedzi książęcej pary nie tylko nie są zachwyceni, ale wręcz załamani! Ich wypowiedzi cytował m.in. Daily Mail. Wokół rezydencji utworzono niemal 10-kilometrowy kordon bezpieczeństwa, w tym liczne kamery monitoringu i tabliczki z napisami „zakaz wstępu”. Wcześniej okoliczni mieszkańcy i turyści mogli swobodnie spacerować po terenie królewskich włości, ale teraz jedne części ogrodzono kompletnie, a do innych mocno utrudniono dostęp. „Mówią, że można korzystać z innych bram, ale nie można, bo tam nie ma gdzie zaparkować” – powiedział Daily Mail jeden z sąsiadów Kate i Wiliama. To nie jedyne kłopoty, bo zamknięto też jedną z wygodnych dróg lokalnych, przez co mieszkańcy muszą nadrabiać drogi. Rezultat? Kate i William zamiast entuzjastycznego przyjęcia mają gotowy sąsiedzki konflikt. Być może specjalistka od kryzysowego PR-u wymyśli, jak temu zaradzić.