"6-letni syn pytał mnie, dlaczego chcą go zabić". Czwarta rocznica wojny w oczach Ukraińców

2026-02-24 11:32

Straty, zmęczenie, determinacja i złość – tak opisują swoje emocje Ukraińcy w 4. rocznicę rosyjskiej pełnoskalowej inwazji. Udało się nam porozmawiać z mieszkańcami różnych miast i regionów, i zapytać o tym, jak te cztery lata ukształtowały ich emocje i spojrzenie na przyszłość.

24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę — największy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Pomimo licznych wysiłków dyplomatycznych kwestie okupowanych terytoriów i gwarancji bezpieczeństwa pozostają nierozwiązane. Według Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych, całkowite straty obu stron — zabici, ranni i zaginieni — mogą sięgać 1,8 miliona osób. Organizacja Narodów Zjednoczonych potwierdziła ponad 15 tysięcy zabitych cywilów i ponad 40 tysięcy rannych, w tym co najmniej 763 dzieci. Rzeczywista liczba ofiar prawdopodobnie jest znacznie większa.

Za każdą statystyką stoi ludzka historia

22-letnia Daria z obwodu odeskiego wciąż nie potrafi mówić o pierwszych dniach wojny bez łez. „Pierwszy dzień był totalnym chaosem. Nie zdawałam sobie sprawy z rozmiarów tragedii, wszystko działo się niesamowicie szybko. Wrzucałam do walizki wszystko po kolei, z jedną myślą: »By przeżyć«” — wspomina. Wojna dotknęła ją osobiście. Jej ojciec dobrowolnie poszedł na front i został poważnie ranny. „W wieku 51 lat poszedł na wojnę, doznał trzech ciężkich wstrząśnięć mózgu i szeregu powikłań. W 2025 roku został wykreślony ze Sił Zbrojnych Ukrainy z powodu całkowitej głuchoty i epilepsji. Teraz korzysta z aparatu słuchowego i aktywnie działa w organizacji społecznej. Straciliśmy też wielu znajomych, w tym medyka bojowego o pseudonimie Bułgar, który zginął podczas ostrzału” — opowiada Daria.

Cztery lata wojny zmieniły ją na zawsze. „Zaczęłam bardziej doceniać życie i czas z bliskimi. Ale pojawił się stały lęk, z którym pomagają sobie tylko leki. Każdy ostrzał to myśl: »By przeżyć«. Ale nauczyłam się działać szybko w krytycznych sytuacjach i udoskonaliłam umiejętności udzielania pierwszej pomocy”.

15 milionów osób będzie potrzebowało pomocy psychologicznej

Minister ochrony zdrowia Ukrainy Wiktor Liaszko przewiduje, że po wojnie około 15 milionów Ukraińców będzie potrzebowało wsparcia psychologicznego: co najmniej jedna na pięć osób będzie miała problemy ze zdrowiem psychicznym, a jedna na dziesięć — o średnim lub wysokim stopniu nasilenia. O zmęczeniu moralnym mówi również Alina z Kijowa. „Życie w Kijowie zawsze było ryzykowne, ale tej zimy stało się szczególnie trudne: ciągłe ostrzały, odcięcia prądu i ogrzewania. Ludzie odczuwają apatię i ogromne zmęczenie moralne, po prostu liczą dni do wiosny, jakby do święta, bo rozumieją: wojna może trwać jeszcze kilka lat”.

Mieszkanka Lwowa, Iryna, podkreśla, że do samej wojny nie da się przyzwyczaić — tylko do syren i harmonogramów wyłączeń prądu. Wspomina początek wojny jak najgorszy moment w życiu: „Właśnie skończyłam szkołę, byłam na pierwszym roku studiów — wydawało się, że przede mną wesoła młodość. A tu pewnego dnia nic już nie ma znaczenia: ani imprezy, ani zabawy, chce się tylko, aby wszystko było dobrze. Panika była u wszystkich. Patrzyłam na rodziców, mam jeszcze młodszych braci i nie wiedzieli, co robić. Dla nich to też pierwsza wojna. To był najgorszy dzień w życiu”. „Wiele się zmieniło przez lata wojny, ale nie da się do niej przyzwyczaić. Do okoliczności — tak. Ale do krwi, terroru, śmierci, bólu i strachu — na pewno nie” — dodaje Iryna.

"Sześcioletni syn pytał mnie, dlaczego chcą go zabić"

Podobnie widzi sytuację 33-letni Wasyl, mieszkaniec Lwowa, patrząc na wojnę oczami ojca. Jego sześcioletni syn nie pamięta pokojowego dzieciństwa: wie, czym jest alarm lotniczy, jak brzmi dron czy rakieta, ma własny plecak do schronu. „Bardzo boli mnie serce, gdy widzę jego dzieciństwo. Kiedyś, siedząc w schronie, zapytał mnie, dlaczego chcą go zabić. Takie rozmowy są trudne, ale wie, co robić, jeśli coś stanie się ze mną i żoną albo jeśli znajdzie się pod gruzami”. Wasyl przyznaje, że nawet dorosłym trudno wspominać przeżyte doświadczenia. „Nie chcę o tym za dużo mówić. Straciłem kilku przyjaciół na wojnie. To niemożliwe do wybaczenia. Patrzyłem w oczy ich dzieci i nie rozumiałem, czym one zawiniły, że dorastają bez ojca” — cicho odpowiada mężczyzna.

Niedawne badania pokazują, że 65% Ukraińców jest gotowych znosić wojnę tak długo, jak będzie to konieczne, by osiągnąć akceptowalny wynik. Większość stanowczo sprzeciwia się oddaniu części Donbasu pod kontrolę Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa: 54% uznało taki scenariusz za całkowicie nieakceptowalny, a 5% nie mogło się określić.

"Prędzej zamarznę, niż będę żyć pod rosyjską flagą"

Anna, 22-letnia mieszkanka Odessy, mówi wprost, odpowiadając na pytanie, dotyczące tego sondażu: „Prędzej zamarznę w swoim mieszkaniu, niż będę żyć pod rosyjską flagą. We wszystkich nieszczęściach winna jest tylko Rosja. Odebrała kilku moich znajomych, niszczy moje miasto, przyniosła tyle bólu. Dlaczego mamy iść na ustępstwa? Jestem gotowa cierpieć, rodzice też, a moje otoczenie również. Myślę, że naszemu pokoleniu przyszło przetrwać te okropności, dopóki przeklęte koło rosyjskich ataków się nie skończy”.

Starsze pokolenie podziela tę postawę. 78-letni pan Wasyl wspomina czasy sowieckie: jego żonę z rodziną wywieziono na Syberię za proukraińską postawę, a rodzicom odebrano całe bydło, oskarżając ich o kułactwo. „Wiedziałem, że będzie wojna. Byłem gotów pomagać armii. Ale nic nie oddamy. Jestem stary, możliwe, że nie doczekam spokoju, ale młodzież jest zawzięta, ona wytrzyma do końca”.

O swoich emocjach w rocznicę pełnoskalowej inwazji opowiada spokojnie, choć widać poruszenie: „Żal mi zabitych i dzieci, które pozostały bez rodziców. Trudno… Żona kupiła karwalol, bo wie, że wszystko biorę do serca, a w telewizji wspominać będą te cztery lata. Najważniejsze, by nie płakać, żeby wnuki nie widziały” — mówi.AUTORKA: Marta Radio

PUTIN ZAKOŃCZY WOJNĘ NA WŁASNYCH WARUNKACH I PORANNY RING

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki