Spis treści
Kontrola na Neidenburger Straße. Polak sam się przyznał
Funkcjonariusze Polizeiinspektion Landshut zatrzymali na Neidenburger Straße 44‑letniego obywatela Polski. Według informacji Rundschau24.de, mężczyzna od razu powiedział policjantom, że „wcześniej zapalił jointa” .
Policjanci odnotowali typowe oznaki zażycia środków odurzających. Mężczyzna został poddany dalszym czynnościom, a wobec niego wszczęto postępowanie o wykroczenie związane z prowadzeniem pojazdu pod wpływem narkotyków.
To nie był jedyny przypadek tego wieczoru
Jak podaje Rundschau24.de, zaledwie godzinę później – około 21.00 – policja zatrzymała kolejnego kierowcę e‑hulajnogi. Tym razem był to 27‑letni Syryjczyk, który jechał przez Bismarckplatz. U niego również stwierdzono wpływ środków odurzających.
Obaj mężczyźni – Polak i Syryjczyk – otrzymali wysokie mandaty i będą musieli liczyć się z dalszymi konsekwencjami.
„To nie jest zabawka” – przypominają funkcjonariusze
Niemieckie media przypominają, że jazda hulajnogą elektryczną pod wpływem narkotyków traktowana jest tak samo jak prowadzenie samochodu. Oznacza to:
- wysoki mandat,
- punkty karne,
- możliwe zakazy prowadzenia pojazdów,
a w skrajnych przypadkach – postępowanie karne.
Policja w Landshut podkreśla, że kontrole e‑hulajnóg są prowadzone regularnie, bo kierowcy często nie zdają sobie sprawy z konsekwencji.
Choć policja nie podała szczegółowych wypowiedzi w tej konkretnej sprawie, bawarskie służby od miesięcy powtarzają w komunikatach, że e‑hulajnogi są pełnoprawnymi pojazdami, a ich użytkownicy muszą przestrzegać tych samych zasad co kierowcy samochodów.
