Wakacje w Czarnogórze dla wielu Polaków jawią się jako idealna alternatywa dla Chorwacji - piękne widoki, niższe ceny i gwarancja słońca. Jednak relacja pani Magdaleny (imię zmienione na prośbę rozmówczyni), która spędziła 11 dni w miejscowości Dobra Voda, rzuca cień na ten rajski obraz. Kobieta podzieliła się swoimi dramatycznymi przeżyciami w mediach społecznościowych, a jej wpis wywołał ogromne poruszenie.
Syf, śmieci i fekalia w morzu
Wakacyjny koszmar turystki i jej rodziny rozpoczął się niemal od razu po przyjeździe. Zamiast krystalicznie czystej wody, zastali wszechobecny brud. Jak relacjonuje, już pierwsza próba kąpieli była odpychająca.
- Pierwszą kąpiel ogarniałam pety i papierki wokół siebie
- pisze pani Magdalena w swoim wpisie.
Prawdziwy szok przyszedł jednak następnego dnia. Kobieta opisuje scenę, która na długo pozostanie w jej pamięci.
- Druga kąpiel, ktoś w nocy spuścił ścieki do wody i tak dryfowały sobie fekalia z papierem toaletowym z brązową pianą. Dosłownie siadłam i zaczęłam płakać
- wspomina turystka.
Niestety, to nie był jednorazowy incydent. Fale wyrzucały na brzeg zużyty papier toaletowy także w sąsiedniej miejscowości, a w wodzie unosiły się glony, które do złudzenia przypominały nieczystości.
Brud i śmieci to nie jedyny problem, z jakim zetknęła się pani Magdalena. Jak przekazuje, w miejscowości panowała plaga zatruć pokarmowych, a niepokojące odgłosy dochodziły zewsząd.
- Wszędzie słychać lub widać było odgłosy zatrucia pokarmowego
- napisała.
Z przerażeniem obserwowała też, jak sprzedawane są na wpół rozmrożone lody, co stwarzało ogromne ryzyko zakażenia salmonellą.
Niestety, "klątwa Dobrej Vody", jak nazywają to zjawisko niektórzy turyści, dopadła także ją i jej bliskich.
- Mimo picia wody z butelki, nie ominęło nas też cala nasza trójka dorosłych ludzi, 3 dni gorączka, wymioty, biegunka, dreszcze i osłabienie. Przed wyjazdem braliśmy probiotyki i wzięłam leki z domu, gdyby nie to najprawdopodobniej skończylibyśmy na kroplówkach
- opowiada pani Magdalena.
"Z bezsilności zaczęłam płakać"
Skontaktowaliśmy się z autorką wpisu, by poznać więcej szczegółów. Kobieta opowiedziała nam o momencie, w którym zobaczyła fekalia w morzu.
- Wstaje rano, dzień wcześniej przyjechaliśmy i po południu zaliczyliśmy kąpiel w śmieciach. Myślę - nowy dzień, nowe możliwości. Nie nastawiajmy się na samo zło. Wychodzę na balkon wypić spokojnie kawę. Patrzę i nie dowierzam, brązowa piana, z balkonu z góry widzę coś dziwnego w wodzie. Zbiegłam na dół, a tam papier toaletowy, fekalia i brązowa piana, smród nieziemski
- mówi nam pani Magdalena.
Turystka nie kryje, że sytuacja całkowicie ją załamała.
- Z bezsilności zaczęłam zanosić się łzami, za swoje pieniądze zafundowałam całej rodzinie gówniane wakacje
- wyznaje.
Po tym incydencie rodzina zrezygnowała z kąpieli w morzu. - Jechaliśmy 1500 km na kąpiel pod prysznicem - podsumowuje gorzko. Dodaje też, że problem brudu był wszechobecny: - Brudne tampony i podpaski w przebieralniach plażowych" oraz "W restauracjach bardzo rzadko ktokolwiek wytarł stolik, najczęściej były brudne.
Internauci podzieleni. "Taki mają po prostu mental"
Wiele osób podziela negatywne odczucia, opisując w mediach społecznościowych podobne doświadczenia. Jedna z internautek napisała:
"Plaża jeden wielki syf. Ludzie jakby mogli to by piętrowo leżeli. (...) prawie cała nasza grupa miała rewolucję żołądkowe wymioty, gorączka, a nie piliśmy wody z kranu. Będę wszystkim odradzać. Czarnogóra jest na mojej czarnej liście wyjazdowej"
Pojawiły się jednak również głosy broniące Czarnogóry. Niektórzy internauci sugerują, że kluczem jest unikanie najbardziej obleganych, miejskich plaż w szczycie sezonu.
"Miejskie plaże są przeludnione w sezonie. Ludzie syfią, radzę omijać je szerokim łukiem. Rekomenduje wynająć auto, odpalić google maps i jechać na małe plaże poza miastami. Jest optymalnie i nie ma chlewu."
Inny komentujący stwierdził, że taki stan rzeczy to cecha charakterystyczna dla całego regionu: "Jeżeli chodzi o syf to tak jak na całych Bałkanach, taki mają po prostu mental".
Pani Magdalena zastanawia się jednak:
"Czy naprawdę na wakacje ludzie zakładają różowe okulary i udają, że tego nie ma, bo zapłacili i wakacje mają być udane"
Po powrocie do Polski wciąż odczuwa konsekwencje nieudanego urlopu.
- Samo słowo wakacje wywołuje u mnie stres. Zdrowotnie niestety odczuwamy jeszcze konsekwencje pobytu w takich warunkach. W tamte rejony nie pojadę. Mimo wielu zalet, jestem na nie. Nie umiem kąpać się w śmieciach i fekaliach
- podsumowuje nasza rozmówczyni.
Mimo bardzo krytycznej oceny pobytu Magdalena wskazała także pozytywne strony wyjazdu. Chwaliła stosunkowo przystępne ceny w restauracjach, korzystne koszty noclegów oraz życzliwe nastawienie mieszkańców do Polaków. Dobre wrażenie zrobiły na niej również zabytki w Barze oraz lokalni mieszkańcy, których poznała podczas pobytu.