Polka przeżyła koszmar w Czarnogórze. "Nie umiem kąpać się w śmieciach i fekaliach"

2026-08-20 10:28

Miały być wymarzone wakacje, a okazały się koszmarem. Polska turystka opisała swój pobyt w czarnogórskiej miejscowości. Brudne plaże, fekalia w morzu i masowe zatrucia pokarmowe to tylko część problemów, z którymi musiała się zmierzyć. "Z bezsilności zaczęłam zanosić się łzami" - wyznaje w rozmowie z nami pani Magdalena.

Wakacje w Czarnogórze dla wielu Polaków jawią się jako idealna alternatywa dla Chorwacji - piękne widoki, niższe ceny i gwarancja słońca. Jednak relacja pani Magdaleny (imię zmienione na prośbę rozmówczyni), która spędziła 11 dni w miejscowości Dobra Voda, rzuca cień na ten rajski obraz. Kobieta podzieliła się swoimi dramatycznymi przeżyciami w mediach społecznościowych, a jej wpis wywołał ogromne poruszenie.

Syf, śmieci i fekalia w morzu

Wakacyjny koszmar turystki i jej rodziny rozpoczął się niemal od razu po przyjeździe. Zamiast krystalicznie czystej wody, zastali wszechobecny brud. Jak relacjonuje, już pierwsza próba kąpieli była odpychająca.

- Pierwszą kąpiel ogarniałam pety i papierki wokół siebie

- pisze pani Magdalena w swoim wpisie.

Prawdziwy szok przyszedł jednak następnego dnia. Kobieta opisuje scenę, która na długo pozostanie w jej pamięci.

- Druga kąpiel, ktoś w nocy spuścił ścieki do wody i tak dryfowały sobie fekalia z papierem toaletowym z brązową pianą. Dosłownie siadłam i zaczęłam płakać

- wspomina turystka. 

Niestety, to nie był jednorazowy incydent. Fale wyrzucały na brzeg zużyty papier toaletowy także w sąsiedniej miejscowości, a w wodzie unosiły się glony, które do złudzenia przypominały nieczystości.

Brud i śmieci to nie jedyny problem, z jakim zetknęła się pani Magdalena. Jak przekazuje, w miejscowości panowała plaga zatruć pokarmowych, a niepokojące odgłosy dochodziły zewsząd.

- Wszędzie słychać lub widać było odgłosy zatrucia pokarmowego

- napisała.

Z przerażeniem obserwowała też, jak sprzedawane są na wpół rozmrożone lody, co stwarzało ogromne ryzyko zakażenia salmonellą.

Niestety, "klątwa Dobrej Vody", jak nazywają to zjawisko niektórzy turyści, dopadła także ją i jej bliskich.

- Mimo picia wody z butelki, nie ominęło nas też cala nasza trójka dorosłych ludzi, 3 dni gorączka, wymioty, biegunka, dreszcze i osłabienie. Przed wyjazdem braliśmy probiotyki i wzięłam leki z domu, gdyby nie to najprawdopodobniej skończylibyśmy na kroplówkach

- opowiada pani Magdalena.

"Z bezsilności zaczęłam płakać"

Skontaktowaliśmy się z autorką wpisu, by poznać więcej szczegółów. Kobieta opowiedziała nam o momencie, w którym zobaczyła fekalia w morzu.

- Wstaje rano, dzień wcześniej przyjechaliśmy i po południu zaliczyliśmy kąpiel w śmieciach. Myślę - nowy dzień, nowe możliwości. Nie nastawiajmy się na samo zło. Wychodzę na balkon wypić spokojnie kawę. Patrzę i nie dowierzam, brązowa piana, z balkonu z góry widzę coś dziwnego w wodzie. Zbiegłam na dół, a tam papier toaletowy, fekalia i brązowa piana, smród nieziemski

- mówi nam pani Magdalena. 

Turystka nie kryje, że sytuacja całkowicie ją załamała. 

- Z bezsilności zaczęłam zanosić się łzami, za swoje pieniądze zafundowałam całej rodzinie gówniane wakacje 

- wyznaje.

Po tym incydencie rodzina zrezygnowała z kąpieli w morzu.  - Jechaliśmy 1500 km na kąpiel pod prysznicem - podsumowuje gorzko. Dodaje też, że problem brudu był wszechobecny: - Brudne tampony i podpaski w przebieralniach plażowych" oraz "W restauracjach bardzo rzadko ktokolwiek wytarł stolik, najczęściej były brudne.

Internauci podzieleni. "Taki mają po prostu mental"

Wiele osób podziela negatywne odczucia, opisując w mediach społecznościowych podobne doświadczenia. Jedna z internautek napisała:

"Plaża jeden wielki syf. Ludzie jakby mogli to by piętrowo leżeli. (...) prawie cała nasza grupa miała rewolucję żołądkowe wymioty, gorączka, a nie piliśmy wody z kranu. Będę wszystkim odradzać. Czarnogóra jest na mojej czarnej liście wyjazdowej"

Pojawiły się jednak również głosy broniące Czarnogóry. Niektórzy internauci sugerują, że kluczem jest unikanie najbardziej obleganych, miejskich plaż w szczycie sezonu.

"Miejskie plaże są przeludnione w sezonie. Ludzie syfią, radzę omijać je szerokim łukiem. Rekomenduje wynająć auto, odpalić google maps i jechać na małe plaże poza miastami. Jest optymalnie i nie ma chlewu."

Inny komentujący stwierdził, że taki stan rzeczy to cecha charakterystyczna dla całego regionu: "Jeżeli chodzi o syf to tak jak na całych Bałkanach, taki mają po prostu mental".

Pani Magdalena zastanawia się jednak: 

"Czy naprawdę na wakacje ludzie zakładają różowe okulary i udają, że tego nie ma, bo zapłacili i wakacje mają być udane"

Po powrocie do Polski wciąż odczuwa konsekwencje nieudanego urlopu.

- Samo słowo wakacje wywołuje u mnie stres. Zdrowotnie niestety odczuwamy jeszcze konsekwencje pobytu w takich warunkach. W tamte rejony nie pojadę. Mimo wielu zalet, jestem na nie. Nie umiem kąpać się w śmieciach i fekaliach

- podsumowuje nasza rozmówczyni.

Mimo bardzo krytycznej oceny pobytu Magdalena wskazała także pozytywne strony wyjazdu. Chwaliła stosunkowo przystępne ceny w restauracjach, korzystne koszty noclegów oraz życzliwe nastawienie mieszkańców do Polaków. Dobre wrażenie zrobiły na niej również zabytki w Barze oraz lokalni mieszkańcy, których poznała podczas pobytu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki