Rosjanie znowu bombardują Charków. Żołnierz dowiedział się o śmierci córki na froncie

2026-03-10 18:07

Rosja nadal bezwzględnie atakuje Ukrainę. Kolejne bombardowania uszkodziły wiele budynków, a około 20 osób odniosło obrażenia. Celownikiem znów stał się Charków, który ciągle nie podniósł się po ostatniej rzezi z 11 ofiarami śmiertelnymi. Zginęła tam m.in. dwójka dzieci. Ojciec jednej z dziewczynek walczy na froncie. „To blizna na całe życie” – wyznaje.

Zmasowany atak dronów na Ukrainę. Charków i Dniepr pod ostrzałem

Rosyjskie siły uderzyły w nocy na terytorium Ukrainy, wysyłając prawie 140 bezzałogowców. Głównym celem najeźdźców okazała się wschodnia część państwa. W obwodzie dniepropietrowskim poszkodowanych zostało 10 osób, w tym 12-letni chłopiec. Lokalne władze informują, że w samym Dnieprze zniszczeniom uległy obiekty administracyjne, wysokie budynki mieszkalne oraz zaparkowane auta. Z kolei w sąsiednich miejscowościach ucierpiały domy jednorodzinne i bloki.

Kolejny cios spadł też na Charków. Największe szkody odnotowano w dzielnicach chłodnogórskiej i industrialnej, gdzie zrujnowane zostały prywatne posesje oraz zabudowania gospodarcze. W wyniku tego nalotu obrażenia odniosło co najmniej 10 mieszkańców, a wśród nich znalazła się dwójka dzieci.

Dramat w Charkowie. Żołnierz traci rodzinę

Dla mieszkańców Charkowa to kolejny dramatyczny dzień pod rosyjskim ostrzałem. Miasto, oddalone zaledwie o 30 kilometrów od rosyjskiej granicy, w minioną sobotę przeżyło koszmar, gdy pocisk uderzył w pięciopiętrowy blok mieszkalny. Wcześniej inny budynek oberwał rakietą Izdileje-30. W tamtym tragicznym zdarzeniu zginęło 11 osób, a dwoje z nich to były dzieci. Ratownicy przez ponad dwie doby przeszukiwali gruzowisko, a ostateczna liczba ofiar jest wciąż doprecyzowywana dzięki identyfikacji szczątków. Rannych zostało wówczas 20 osób, w tym czworo małoletnich.

Jedną z ofiar śmiertelnych jest 13-letnia Liza Polańska. Śmierć poniosły razem z nią jej matka oraz babcia. Ojciec nastolatki, Artem Polański, służy w wojsku i właśnie broni odcinka wołczańskiego w obwodzie charkowskim. O tragedii dowiedział się, przebywając bezpośrednio na linii walk.

„Byłem na pozycji, czytałem wiadomości, śledziłem sytuację. Widzę swoją rodzinną okolicę, znam wszystkie domy… i rozumiem, że to jest ten dom. Próbuję dzwonić – nikt nie odbiera. Telefony już nie działają. Wtedy zrozumiałem, że stało się najgorsze… Miałem nadzieję, że są w szpitalu, ale tak się nie stało”

— wyznał Artem w rozmowie z dziennikarzami portalu «Suspilne».

Dowództwo udzieliło mu przepustki, by mógł uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej. Mężczyzna przypomina, że na początku inwazji jego córka i żona ewakuowały się do Połtawy, położonej około 150 km od Charkowa, lecz z czasem zdecydowały się na powrót. Liza była bardzo twórczą dziewczynką i niezwykle kochała zwierzęta.

„Uwielbiała konie, uwielbiała jazdę konną i rysowanie. Szczególnie upodobała sobie nasz lokalny zwierzęcy Park Feldmana – chodziła tam bez przerwy”

— opowiada zdruzgotany ojciec. Tę miłość do zwierząt potwierdza jeden z nauczycieli dziewczynki. Według jego relacji, 13-latka często odwiedzała miejscowe zoo i doglądała podopiecznych ogrodu.

„Liza zawsze była bardzo powściągliwa. Zazwyczaj dzieci szybko się otwierają i rzadko dzieliła się swoim życiem. Ale miałyśmy dobre relacje”

— wspomina edukator.

Drugą dziecięcą ofiarą tego ataku był 9-letni Gordij oraz jego matka, Ołena, pracująca jako nauczycielka wczesnoszkolna.

„Mówi się, że nauczyciele szkoły podstawowej kładą podwaliny ludzkiego losu. Ołena Mychajliwna robiła to z bezgraniczną miłością, dając każdemu dziecku cząstkę swojego ciepła”

— napisała dyrekcja liceum, w którym uczyła kobieta. Mały Gordij uczęszczał do tej samej placówki, a w wolnym czasie trenował hokej. Ta nagła strata pozostawiła głęboką ranę w sercach bliskich, przyjaciół i całej lokalnej społeczności.

Sonda
Czy uważasz, ze wojna na Ukrainie może się zakończyć w 2026 roku?
CZY TRUMP DA POLSCE BROŃ ATOMOWĄ? ODPOWIADA PROF. LEWICKI

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki