Spis treści
Zmasowany atak dronów na Ukrainę. Charków i Dniepr pod ostrzałem
Rosyjskie siły uderzyły w nocy na terytorium Ukrainy, wysyłając prawie 140 bezzałogowców. Głównym celem najeźdźców okazała się wschodnia część państwa. W obwodzie dniepropietrowskim poszkodowanych zostało 10 osób, w tym 12-letni chłopiec. Lokalne władze informują, że w samym Dnieprze zniszczeniom uległy obiekty administracyjne, wysokie budynki mieszkalne oraz zaparkowane auta. Z kolei w sąsiednich miejscowościach ucierpiały domy jednorodzinne i bloki.
Kolejny cios spadł też na Charków. Największe szkody odnotowano w dzielnicach chłodnogórskiej i industrialnej, gdzie zrujnowane zostały prywatne posesje oraz zabudowania gospodarcze. W wyniku tego nalotu obrażenia odniosło co najmniej 10 mieszkańców, a wśród nich znalazła się dwójka dzieci.
Dramat w Charkowie. Żołnierz traci rodzinę
Dla mieszkańców Charkowa to kolejny dramatyczny dzień pod rosyjskim ostrzałem. Miasto, oddalone zaledwie o 30 kilometrów od rosyjskiej granicy, w minioną sobotę przeżyło koszmar, gdy pocisk uderzył w pięciopiętrowy blok mieszkalny. Wcześniej inny budynek oberwał rakietą Izdileje-30. W tamtym tragicznym zdarzeniu zginęło 11 osób, a dwoje z nich to były dzieci. Ratownicy przez ponad dwie doby przeszukiwali gruzowisko, a ostateczna liczba ofiar jest wciąż doprecyzowywana dzięki identyfikacji szczątków. Rannych zostało wówczas 20 osób, w tym czworo małoletnich.
Jedną z ofiar śmiertelnych jest 13-letnia Liza Polańska. Śmierć poniosły razem z nią jej matka oraz babcia. Ojciec nastolatki, Artem Polański, służy w wojsku i właśnie broni odcinka wołczańskiego w obwodzie charkowskim. O tragedii dowiedział się, przebywając bezpośrednio na linii walk.
„Byłem na pozycji, czytałem wiadomości, śledziłem sytuację. Widzę swoją rodzinną okolicę, znam wszystkie domy… i rozumiem, że to jest ten dom. Próbuję dzwonić – nikt nie odbiera. Telefony już nie działają. Wtedy zrozumiałem, że stało się najgorsze… Miałem nadzieję, że są w szpitalu, ale tak się nie stało”
— wyznał Artem w rozmowie z dziennikarzami portalu «Suspilne».
Dowództwo udzieliło mu przepustki, by mógł uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej. Mężczyzna przypomina, że na początku inwazji jego córka i żona ewakuowały się do Połtawy, położonej około 150 km od Charkowa, lecz z czasem zdecydowały się na powrót. Liza była bardzo twórczą dziewczynką i niezwykle kochała zwierzęta.
„Uwielbiała konie, uwielbiała jazdę konną i rysowanie. Szczególnie upodobała sobie nasz lokalny zwierzęcy Park Feldmana – chodziła tam bez przerwy”
— opowiada zdruzgotany ojciec. Tę miłość do zwierząt potwierdza jeden z nauczycieli dziewczynki. Według jego relacji, 13-latka często odwiedzała miejscowe zoo i doglądała podopiecznych ogrodu.
„Liza zawsze była bardzo powściągliwa. Zazwyczaj dzieci szybko się otwierają i rzadko dzieliła się swoim życiem. Ale miałyśmy dobre relacje”
— wspomina edukator.
Drugą dziecięcą ofiarą tego ataku był 9-letni Gordij oraz jego matka, Ołena, pracująca jako nauczycielka wczesnoszkolna.
„Mówi się, że nauczyciele szkoły podstawowej kładą podwaliny ludzkiego losu. Ołena Mychajliwna robiła to z bezgraniczną miłością, dając każdemu dziecku cząstkę swojego ciepła”
— napisała dyrekcja liceum, w którym uczyła kobieta. Mały Gordij uczęszczał do tej samej placówki, a w wolnym czasie trenował hokej. Ta nagła strata pozostawiła głęboką ranę w sercach bliskich, przyjaciół i całej lokalnej społeczności.