Spis treści
- „Nie miał siły, by dłużej pływać”. Timmy prawdopodobnie nie żyje
- Gdzie jest nadajnik? Sprzeczne informacje i brak sygnału
- Ostatnie oznaki życia: zdjęcia z drona z 2 maja
- Naukowcy ostrzegali: „To ogromny stres. Szanse na przeżycie były nikłe”
- Prywatna akcja ratunkowa mimo zastrzeżeń
- Timmy – humbak, którego pokochały Niemcy
„Nie miał siły, by dłużej pływać”. Timmy prawdopodobnie nie żyje
Rzeczniczka Niemieckiego Muzeum Morskiego przekazała dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że humbak był skrajnie wyczerpany, a wcześniejsze próby ratunkowe kończyły się tym, że zwierzę wielokrotnie wracało na brzeg.
Według specjalistów można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że Timmy nie miał wystarczającej siły, by utrzymać się w głębokiej wodzie. Wszystko wskazuje na to, że po wypuszczeniu do Morza Północnego nie przetrwał.
Polecany artykuł:
Gdzie jest nadajnik? Sprzeczne informacje i brak sygnału
Ogromne kontrowersje budzi kwestia nadajnika, który – według organizatorów prywatnej akcji – miał monitorować stan zwierzęcia. Do dziś nie ma żadnych danych z urządzenia.
„FAZ” zwraca uwagę, że informacje o nadajniku są sprzeczne. Organizatorzy mówili o monitoringu funkcji życiowych, ale naukowcy podkreślają, że taki sprzęt musiałby być przymocowany przyssawką – co było niemożliwe przy mocno uszkodzonej skórze wieloryba. Z kolei nadajnik GPS wymagałby przewiercenia płetwy.
Efekt? Zero sygnału. Zero potwierdzeń, że Timmy żyje.
Ostatnie oznaki życia: zdjęcia z drona z 2 maja
Ostatni raz humbaka widziano na nagraniach z drona wykonanych 2 maja. Widać na nich, jak wynurza się, oddycha i ponownie zanurza po wypuszczeniu z barki na cieśninie Skagerrak.
Eksperci podkreślają jednak, że to nie świadczyło o dobrym stanie zwierzęcia. Po długim transporcie mógł działać wyłącznie „na adrenalinie”.
Naukowcy ostrzegali: „To ogromny stres. Szanse na przeżycie były nikłe”
Biolodzy morscy od początku alarmowali, że transport osłabionego, prawdopodobnie chorego humbaka na otwarte morze to skrajnie ryzykowna operacja. Zwierzę ważące około 12 ton było wyczerpane po tygodniach utknięć na mieliznach Bałtyku.
Eksperci oceniali, że Timmy może nie przetrwać nawet kilku godzin po wypuszczeniu.
Prywatna akcja ratunkowa mimo zastrzeżeń
Mimo ostrzeżeń naukowców władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zgodziły się na prywatną akcję ratunkową. Finansowali ją m.in.:
- przedsiębiorczyni Karin Walter-Mommert,
- współzałożyciel MediaMarkt Walter Gunz.
Sprowadzono specjalną barkę, na której humbak leżał na piaszczystym podkładzie, osłonięty przed słońcem. W sobotę zwierzę wypuszczono u wybrzeży Danii. Organizatorzy twierdzili, że „pływało samodzielnie”.
Dziś wiadomo, że to mogły być jego ostatnie chwile.
Timmy – humbak, którego pokochały Niemcy
Timmy po raz pierwszy pojawił się w nocy z 22 na 23 marca przy Timmendorfer Strand. Utknął na mieliźnie, później jeszcze kilkakrotnie osiadał na płyciznach. Każda kolejna próba ratunku kończyła się niepowodzeniem, a zwierzę słabło z dnia na dzień.
Jego historia poruszyła miliony ludzi. Teraz wszystko wskazuje na to, że zakończyła się tragicznie.