Spis treści
Paczka wybuchła Urszuli w rękach
Dramat rozegrał się 19 grudnia, przed godziną 7:00 rano, w domu jednorodzinnym w Siecieborzycach. Doszło tam do eksplozji paczki niewiadomego pochodzenia. Ranna została kobieta i jej dwoje dzieci w wieku 3 i 7 lat. Wszyscy zostali przetransportowani do szpitala w Zielonej Górze.
Urszula znalazła pakunek, gdy wychodziła do pracy.
- Wyszła rozgrzać samochód i wróciła z paczką. To był kwadratowy pojemniczek, jakieś 20 na 20 centymetrów. Przeczytała, że zaadresowane jest to na nią – mówiła jej matka w programie „Uwaga!”.
Kobieta wzięła nożyk, by otworzyć przesyłkę. Wtedy nastąpiła potężna eksplozja.
„Mamo, dobij mnie!” – krzyk rannej kobiety
Siła wybuchu była ogromna. Jak relacjonowała policja, eksplozja wybiła szyby, wyrwała drzwi z futryną. W tym czasie w domu byli także rodzice Urszuli.
- Gdy zobaczyłam córkę, krzyczała tylko: "Mamo, dobij mnie” - relacjonowała matka Urszuli.
Kobieta miała liczne obrażenia twarzy, amputowaną dłoń. Przeszła trzy operacje. Lekarze wyciągnęli z jej oczu sporo odłamków. Dzieci również zostały poważnie ranne. Siedmiolatka miała otwarte złamanie ręki i rany od odłamków. Chłopcu lekarze wyjmowali odłamki z pleców.
Podejrzany nagrywał filmiki z synem i twierdził, że jest niewinny
Już w pierwszych dniach po tragedii policja podejrzewała, że za zamachem stoi Błażej K., były partner Urszuli i ojciec Bartusia. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa 5 osób przy użyciu materiałów wybuchowych. Błażej K. miał też wcześniej znęcać się nad kobietą psychicznie i fizycznie.
„Poniżał ją, wyzywał, ograniczał kontakty z rodziną i znajomymi, uzależnił finansowo”
– ustaliła prokuratura.
Jeszcze przed zatrzymaniem 34-latek udzielił „Super Expressowi” wywiadu, w którym przekonywał, że jest niewinny.
- To absurd! Nie mam nic wspólnego z tym, co się stało. Bardzo kocham synka - mówił.
Dwa dni przed zatrzymaniem opublikował na Facebooku filmik z Bartusiem zatytułowany „widzenie lato 2022”.
Eksperci: „Sprawca chciał zabić”
Specjalista od materiałów wybuchowych, cytowany w reportażu „Uwagi!”, nie miał wątpliwości:
- Ładunek był bombą rurową wypełnioną trotylem i elementami metalowymi. Sprawca kierował się tym, aby zabić konkretne osoby - mówił.
Wyrok dla Błażeja K. i awantura na sali sądowej. „Jesteście gorsi niż Gestapo!”
4 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Zielonej Górze ogłosił wyrok. Posiedzenie sądu nie przebiegło jednak w spokojnej atmosferze. Doszło do awantury. Gdy sędzia odczytała decyzję o 25 latach więzienia, Błażej K. wpadł w furię. Według relacji obecnych na sali dziennikarzy mężczyzna zaczął krzyczeć, wyzywać skład orzekający i obrażać sędziów, twierdząc, że „są gorsi niż Gestapo”. Nie reagował na polecenia uspokojenia się, a jego zachowanie przerwało przebieg rozprawy. Sąd musiał wezwać ochronę, a skazany został siłą wyprowadzony z sali.
Błażej K. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności z możliwością warunkowego zwolnienia po 20 latach. Mężczyzna otrzymał też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi. Obowiązuje go również 15-letni zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 200 metrów. Sąd zasądził także wypłatę ponad 15 tys. zł odszkodowania i 500 tys. zł zadośćuczynienia. Na ten cel zabezpieczono hipotekę domu, którego właścicielem jest skazany mężczyzna.
Sąd uznał, że działał z pełną premedytacją, przygotował bombę, a jego celem było zabójstwo byłej partnerki, jej dzieci oraz rodziców kobiety. Prokurator żądał dla Błażeja K. dożywotniego więzienia.
Wyrok nie jest prawomocny.