Tragiczny finał pasji, która niosła Jagodę przez życie. "Lepiej żałować, że się nie poleciało"

2026-03-10 8:36

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiła, że „samo latanie jest cudowne”, a powietrze było jej drugim domem. 9 marca Zielona Góra przeżyła dramat, który przerwał tę pasję w najbardziej brutalny sposób. Podczas porannego lotu treningowego balon, którym sterowała mistrzyni Polski Jagoda Gancarek, uderzył w blok mieszkalny. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej życia 28‑letniej pilotki nie udało się uratować. Przyczyny tragedii bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Dramatyczne okoliczności tragedii

Do zdarzenia doszło podczas pierwszych po zimowej przerwie lotów balonowych. Balon wystartował o 6:30 z lotniska w Przylepie. Kilkanaście minut później, już nad miastem, kosz balonu uderzył w ścianę bloku mieszkalnego. Siła uderzenia była ogromna — Jagoda Gancarek wypadła na dach budynku. Ratownicy pojawili się błyskawicznie, jednak mimo ich wysiłków pilotki nie udało się uratować. Dwie pozostałe kobiety, które były w koszu, zdołały awaryjnie wylądować w rejonie dworca PKP. Ich życiu nic nie zagraża. PKBWL rozpoczęła analizę zdarzenia, ale na odpowiedzi trzeba będzie poczekać. Jedno jest pewne — polskie lotnictwo straciło jedną ze swoich najzdolniejszych i najbardziej charyzmatycznych pilotek.

„Samo latanie jest cudowne”

Jeszcze kilka miesięcy temu Jagoda Gancarek opowiadała w TOK FM o swojej pasji, która wypełniała każdy dzień jej życia.

„Samo latanie jest cudowne. W szybowcu jest cisza i spokój. Człowiek zostaje sam ze swoimi myślami”

– mówiła, podkreślając, że to właśnie w powietrzu czuje się najbardziej sobą.

Choć kojarzona była z balonami, na co dzień brała udział w akcjach gaśniczych, latając nisko nad płonącymi lasami.

„Adrenalina jest, ale po pierwsze po prostu się działa”

– tłumaczyła, opisując pracę wymagającą precyzji, odwagi i błyskawicznych decyzji.

Balony – jej drugi dom

Baloniarstwo było jej wielką miłością. W sierpniu ubiegłego roku, razem z Hanią Kaczmarczyk, zdobyła tytuł mistrzyń Polski. W wywiadzie podkreślała, że w balonie liczy się pokora wobec natury i umiejętność odczytywania kaprysów wiatru.

„Lepiej żałować, że się nie poleciało, niż żałować, że się poleciało, będąc już w powietrzu”

– mówiła, pokazując, jak odpowiedzialnie podchodziła do każdego startu.

Opowiadała też o niezwykłej specyfice lotów: od unoszenia się tuż nad czubkami drzew po wznoszenie się na ponad kilometr.

„W samym balonie wiatru już nie czuć, bo leci się z wiatrem”

– tłumaczyła z charakterystycznym dla siebie uśmiechem.

Kobieta w męskim świecie lotnictwa

Gancarek była jedną z tych kobiet, które przełamywały stereotypy i torowały drogę kolejnym pokoleniom pilotek. W TOK FM mówiła otwarcie o barierach, z jakimi mierzą się kobiety w lotnictwie. – „To, czy kobieta ma łatwiej czy trudniej, zależy często od tego, jak bardzo mężczyźni są sfrustrowani” – stwierdziła bez ogródek.

Jednocześnie podkreślała, że determinacja potrafi zdziałać cuda.

„Jak nie drzwiami, zawsze można wejść oknem. Trzeba być tylko bardziej zdeterminowaną”

– mówiła, inspirując młode adeptki lotnictwa.

Poruszające pożegnanie kolegów z aeroklubu

Wiadomość o śmierci Jagody Gancarek błyskawicznie obiegła media społecznościowe. Jej koledzy z Aeroklubu Ziemi Lubuskiej opublikowali poruszający wpis, w którym nie kryli bólu i niedowierzania.

„Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy o tragicznej śmierci naszej koleżanki, pilotki Aeroklubu Ziemi Lubuskiej, Jagody Gancarek”

– napisali, podkreślając jej doświadczenie, pasję i gotowość do dzielenia się wiedzą. Wspomnieli o jej sukcesach, w tym tytule Mistrzyni Polski Kobiet, oraz o „szerokim uśmiechu i miłości do latania”, które napędzały działania całego aeroklubu. Na końcu złożyli kondolencje rodzinie i przyjaciołom, dodając, że myślami są z każdym, kogo dotknęła ta tragedia.

Sonda
Czy leciałeś kiedyś balonem?
Nocny pokaz balonów 2023 w Lesznie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki