Spis treści
Dramatyczne okoliczności tragedii
Do zdarzenia doszło podczas pierwszych po zimowej przerwie lotów balonowych. Balon wystartował o 6:30 z lotniska w Przylepie. Kilkanaście minut później, już nad miastem, kosz balonu uderzył w ścianę bloku mieszkalnego. Siła uderzenia była ogromna — Jagoda Gancarek wypadła na dach budynku. Ratownicy pojawili się błyskawicznie, jednak mimo ich wysiłków pilotki nie udało się uratować. Dwie pozostałe kobiety, które były w koszu, zdołały awaryjnie wylądować w rejonie dworca PKP. Ich życiu nic nie zagraża. PKBWL rozpoczęła analizę zdarzenia, ale na odpowiedzi trzeba będzie poczekać. Jedno jest pewne — polskie lotnictwo straciło jedną ze swoich najzdolniejszych i najbardziej charyzmatycznych pilotek.
„Samo latanie jest cudowne”
Jeszcze kilka miesięcy temu Jagoda Gancarek opowiadała w TOK FM o swojej pasji, która wypełniała każdy dzień jej życia.
„Samo latanie jest cudowne. W szybowcu jest cisza i spokój. Człowiek zostaje sam ze swoimi myślami”
– mówiła, podkreślając, że to właśnie w powietrzu czuje się najbardziej sobą.
Choć kojarzona była z balonami, na co dzień brała udział w akcjach gaśniczych, latając nisko nad płonącymi lasami.
„Adrenalina jest, ale po pierwsze po prostu się działa”
– tłumaczyła, opisując pracę wymagającą precyzji, odwagi i błyskawicznych decyzji.
Balony – jej drugi dom
Baloniarstwo było jej wielką miłością. W sierpniu ubiegłego roku, razem z Hanią Kaczmarczyk, zdobyła tytuł mistrzyń Polski. W wywiadzie podkreślała, że w balonie liczy się pokora wobec natury i umiejętność odczytywania kaprysów wiatru.
„Lepiej żałować, że się nie poleciało, niż żałować, że się poleciało, będąc już w powietrzu”
– mówiła, pokazując, jak odpowiedzialnie podchodziła do każdego startu.
Opowiadała też o niezwykłej specyfice lotów: od unoszenia się tuż nad czubkami drzew po wznoszenie się na ponad kilometr.
„W samym balonie wiatru już nie czuć, bo leci się z wiatrem”
– tłumaczyła z charakterystycznym dla siebie uśmiechem.
Kobieta w męskim świecie lotnictwa
Gancarek była jedną z tych kobiet, które przełamywały stereotypy i torowały drogę kolejnym pokoleniom pilotek. W TOK FM mówiła otwarcie o barierach, z jakimi mierzą się kobiety w lotnictwie. – „To, czy kobieta ma łatwiej czy trudniej, zależy często od tego, jak bardzo mężczyźni są sfrustrowani” – stwierdziła bez ogródek.
Jednocześnie podkreślała, że determinacja potrafi zdziałać cuda.
„Jak nie drzwiami, zawsze można wejść oknem. Trzeba być tylko bardziej zdeterminowaną”
– mówiła, inspirując młode adeptki lotnictwa.
Poruszające pożegnanie kolegów z aeroklubu
Wiadomość o śmierci Jagody Gancarek błyskawicznie obiegła media społecznościowe. Jej koledzy z Aeroklubu Ziemi Lubuskiej opublikowali poruszający wpis, w którym nie kryli bólu i niedowierzania.
„Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy o tragicznej śmierci naszej koleżanki, pilotki Aeroklubu Ziemi Lubuskiej, Jagody Gancarek”
– napisali, podkreślając jej doświadczenie, pasję i gotowość do dzielenia się wiedzą. Wspomnieli o jej sukcesach, w tym tytule Mistrzyni Polski Kobiet, oraz o „szerokim uśmiechu i miłości do latania”, które napędzały działania całego aeroklubu. Na końcu złożyli kondolencje rodzinie i przyjaciołom, dodając, że myślami są z każdym, kogo dotknęła ta tragedia.