Wojtuś miał tylko 7 miesięcy. Zmarł od ciosów w głowę. Sąd nie miał litości dla ojca

2026-01-29 13:55

Na 26 lat więzienia skazał w czwartek sąd 28-letniego Roberta P., uznając go winnym zabójstwa 7-miesięcznego synka i znęcania się nad rodziną - poinformował PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Zielonej Górze Bogumił Hoszowski. Chłopczyk zmarł na skutek ciosów zadanych mu przez ojca w głowę. Wyrok nie jest prawomocny. Czy prokuratura złoży apelację?

Super Express Google News

Robert P. usłyszał wyrok za zabójstwo 7-miesięcznego synka

Proces toczył się przed zielonogórskim sądem okręgowym. Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową sędzia Bogumił Hoszowski, za zabójstwo syna Robert P. został skazany na 25 lat więzienia, a za znęcanie się nad partnerką i dziećmi na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności; sąd wymierzył mu karę łączną 26 lat więzienia.

Mężczyzna ma także zakaz kontaktowania się i zbliżania się do siostry zmarłego chłopczyka na odległość stu metrów. Ponadto sąd uznał, że ma zostać objęty terapią uzależnień.

Prokuratura domagała się dożywocia. Będzie apelacja?

Prokurator Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze domagała się dla P. dożywocia. Po ogłoszeniu wyroku zapowiedziała, że prokuratura złoży apelację od wyroku. Jej zdaniem kara dla mężczyzny powinna być surowsza.

Zabójstwo w Świebodzinie. Wstrząsające szczegóły

Do tragedii doszło 7 marca 2024 r. w Świebodzinie. Pomoc wezwała babcia chłopczyka. Na miejsce pojechały służby ratunkowe. Chłopiec już nie żył.

Policja zatrzymała 26-letniego wówczas Roberta P., który w nocy był w domu sam z dziećmi – z synkiem Wojtkiem i jego nieco starszą siostrą. Spał z nimi w jednym łóżku i wtedy miało dojść do zabójstwa. Matki dzieci nie było w domu w chwili tragedii, ponieważ dzień wcześniej została zatrzymana przez policję za kradzież.

"Złamanie podstawy czaszki, obrzęk mózgu i gwałtowna śmierć"

7-miesięczny Wojtuś zginął od ciosów zadanych w głowę. Sekcja wykazała, że u dziecka doszło do złamania podstawy czaszki, obrzęku mózgu i gwałtownej śmierci.

Proces Roberta P. rozpoczął się 26 lutego ub. roku. Oskarżony przyznał się do zabójstwa. Zaprzeczył jednak, by znęcał się nad konkubiną i dziećmi, co także zarzuciła mu prokuratura. Przed sądem mówił, że jest nerwowy i wtedy traci nad sobą kontrolę. Jak powiedział, zdarzało mu się wcześniej uderzyć dzieci lub nerwowo wrzucić je do wózka.

Wyrok miał zapaść w październiku ubiegłego roku, ale sędzia uznała wówczas, że do jego wydania niezbędne jest doprecyzowanie opinii wydanej na temat stanu zdrowia oskarżonego przez biegłych psychiatrów i psychologa.

Przemoc w rodzinie. Czy doszło do zaniedbań?

Podczas śledztwa w opisanej sprawie pojawił się wątek związany z przemocą w tej rodzinie i działaniami odpowiednich organów w tym zakresie. Okazało się bowiem, że zanim doszło do tragedii, sąd wydał postanowienie o okresowym odebraniu dzieci Robertowi P. i jego konkubinie na czas prowadzonego postępowania o władzę rodzicielską. Długo jednak nie udawało się znaleźć pieczy zastępczej dla dzieci. To, czy w tej kwestii doszło do zaniedbań, sprawdzają prokuratury w Zielonej Górze i Poznaniu.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Ustka: Zaatakował rodzinę nożem, zginęła 4-letnia Aniela. Major SOP doprowadzony do prokuratury

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki