Ostatni raz Colin Farrell (35 l.) widział swojego synka w ...
Jak twierdzi "Fakt", Alicja Bachleda-Curuś stawia producentom "Bitwy pod Wiedniem" kolejne warunki. Początkowo chodziło tylko o ochronę dla małego Henry'ego oraz niepodawanie mediom informacji, gdzie i na jakim planie aktorka będzie pracować.
Patrz też: Alicja Bachleda-Curuś jest warta 600 tys. zł!
Teraz, według "Faktu", doszły kolejne wymagania: apartament dla aktorki, jej synka oraz niani, która z nimi przyleci. Jak zdradziła gazecie osoba z rodziny Bachledy-Curuś, Alicja dostanie apartament z sypialnią dla siebie i Henry'ego, bawialnią i drugą sypialnią dla opiekunki.
"Fakt" jednak przestrzega przed nadmiernymi żądaniami. "Fanaberie gwiazdy mogą bowiem sprawić, że filmowcy nie będą chcieli z nią współpracować, a wtedy ciekawe projekty mogą jej przejść koło nosa..." - czytamy.
Wybrane komentarze


- jeden z wielu 24.05.2011, 10:44
Tym "niby gwiazdom" we łbach się poprzewracało. A mnie się to dziewczę nie podoba i już. Jako aktorka też, szczególnie jej wymowa jest do kitu. Ale jak twórcy filmu chcą "takiemu nic" płacić i zapewniać wszystko to ich sprawa, niech nabijają kasę tej puszczalskiej "damie".
- sia 17.06.2011, 13:41
Też mi wielkie żądania, 4 pokojowe mieszkanie




